Let’s travel together.

Po wielu miłosnych porażkach i nieudanym małżeństwie ze swoim ojczymem postanowiła zabić swoje dzieci. To była zemsta wzgardzonej kobiety.

0 5 275
Santa Clarita, Kalifornia. 1 lipca 1998 roku, 34-letnia Sandi Nieves została aresztowana pod zarzutem zabójstwa czwórki swoich dzieci. Nieves użyła benzyny aby wzniecić pożar w swoim domu, po czym pozwoliła aby jej dzieci umarły w wyniku uduszenia dymem. Ofiarami Sandi były jej cztery córki w wieku 5, 7, 11 i 12 lat.

Tragedia miała miejsce zaledwie jeden dzień przed rozprawą, na której Nieves miała się spotkać z swoim byłym mężem, Davidem E. Foldenem (47 lat). Rozprawa miała się odbyć w sądzie hrabstwa Riverside i miała rozstrzygnąć kwestię opieki nad ich dziećmi, a także podziału ich wspólnego majątku.

Sandi i jej związki

Mówi się, że Nieves urodziła się i wychowała w dysfunkcyjnym środowisku. Była dwukrotnie mężatką. Najpierw wyszła za mąż za Fernando Nievesa, z którym miała Davida, Nikolet i Rashel. Po 3 latach para się rozwiodła, a Nieves sprawowała opiekę nad trojgiem dzieci. Później związała się z Davidem Foldenem.

​​Folden poznał Nieves, gdy poślubił jej matkę – Delores Folden. Związek Delores i Davida  rozpadł się w 1987 r. Po ich rozwodzie Nieves i Folden zbliżyli się do siebie i pobrali w czerwcu 1989 r. Ostatecznie Folden adoptował troje dzieci Nieves z jej poprzedniego małżeństwa: Davida i jego dwie siostry: Nikolet A. Folden, i Rashel H. Folden.

Para doczekała się również dwójki własnych dzieci, Kristl D. Folden, 7 lat, i Jaqlene M. Folden, 5 lat (wiek dzieci w chwili śmierci). Ich związek również nie trwał długo i para rozstała się w 1997 roku. Po rozstaniu z Foldenem, kobieta zaczęła spotykać się ze znacznie młodszym od siebie mężczyzną, jednak po niedługim czasie i on ją zostawił.

Walka

David Folden walczył o kontakt z dziećmi, którego jego była żona mu odmawiała. Nieves tłumaczyła, że obawiała się o ich bezpieczeństwo z powodu rzekomych problemów z narkotykami i agresywnego zachowania syna Foldena z poprzedniego małżeństwa, Davida. David M. Folden (25 lat) dwukrotnie naruszył już zakaz zbliżania się do młodszego rodzeństwa na odległość nie mniejszą niż 300 m.

Macocha Sandi, Penny Lucia, powiedziała, że ​​rozwód pary stawał się coraz bardziej uciążliwy od czasu ich rozstania w lutym 1997 r. Rozwód został sfinalizowany w sierpniu, ale Folden złożył wniosek do sądu o opiekę nad dwiema młodszymi dziewczynkami, jego biologicznymi córkami. Folden zeznał przed sądem, że Nieves biła dzieci długą drewnianą łyżką, jednak urzędnicy departamentu ds. dzieci hrabstwa Los Angeles powiedzieli, że nie otrzymali nigdy żadnych doniesień o złym traktowaniu dzieci przez ich matkę.

Lucia zeznała, że bezrobotna ​​Nieves, wierzyła, że ​​będzie w stanie zachować pełną opiekę nad dziećmi, ponieważ niedawno ukończyła szkolenie pod kątem pracy w policji i starała się o pracę w hrabstwie San Diego.

Zemsta

Wzgardzona i poniżona postanowiła zemścić się na swoich byłych partnerach i zdecydowała, że ​​najlepszym ku temu sposobem będzie zamordowanie ich dzieci.

Tak więc w lipcu 1998 r. Nieves zebrała dzieci w kuchni i powiedziała im, że tego dnia będą świętować i zrobią sobie imprezę w stylu pidżama party. W kuchni był telewizor i odtwarzacz wideo. Dzieci nigdy wcześniej tam nie spały, więc ten pomysł wydał się im ekscytujący. Dzieci do nocy oglądały filmy, a potem zasnęły w swoich śpiworkach.

Gdy wszyscy już zasnęli, Nieves oblała benzyną dywan a następnie go podpaliła. Kiedy dzieci zaczęły się budzić dusząc się i kaszląc, próbowały uciec na zewnątrz. Jednak ich matka im na to nie pozwoliła. Kazała im zostać na miejscach i się nie ruszać. Zanim strażacy odpowiedzieli na wezwanie , cztery dziewczynki leżały martwe w śpiworach, na podłodze w kuchni. Zmarły w wyniku zatrucia dymem.

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

Szok

Nieves i jej syn David przeżyli. Oboje zostali zabrani do szpitala ponieważ mieli objawy zatrucia dymem. Gdy już doszli do siebie, David opłakiwał swoje cztery siostry a jego matka została aresztowana.

Przyjaciele rodziny wyrazili zdumienie w związku z wydarzeniami tamtego dnia. Opisali Sandi Nieves jako dobrą matkę i pobożną mormonkę.

Pat Rogers, sąsiadka i przyjaciółka Sani, która mieszkała po drugiej stronie ulicy, powiedziała, że ​​ostatni raz rozmawiała z Sandi około trzy miesiące przed tragedią.

„Odseparowała się od wszystkich. Była bardzo zdezorientowana i bardzo zamieszana w wielu sprawach, ale dzieci były dla niej wszystkim” – powiedziała Rogers. „Może groźba utraty opieki mogła popchnąć ją do tego czynu.”

Carol Jernigan, która mieszka po drugiej stronie ulicy, powiedziała: „ Nie mogę uwierzyć, że matka zrobiłaby to swoim dzieciom”.

Obrona

W 2000 roku, kobieta pojawiła się w Sądzie Najwyższym w Los Angeles, oskarżona o cztery zarzuty zabójstwa pierwszego stopnia, próbę zabójstwa Davida oraz podpalenie, powodujące poważne obrażenia ciała. Obrona Nieves przekonywała, że ​​był wypadek. Twierdzili, że w czasie gdy doszło do pożaru ona była nieprzytomna. Ich zdaniem było to spowodowane połączeniem braku równowagi hormonalnej, stresu i reakcji niepożądanych na niektóre leki na receptę.

Nieves zeznała, że ​​przypomina sobie zapalniczkę w jej dłoni, ale poza tym nie miała pojęcia, co się stało. Obrońcy przedstawili ją jako kochającą mamę, która samotnie troszczyła się o swoje dzieci. Twierdzili, że regularnie jeździła z dziećmi na lekcje gry na fortepianie, lekkoatletykę i zajęcia religine. Według nich Nieves nigdy nie zamierzała celowo skrzywdzić swoich dzieci. I, jak wierzyli, jedynym powodem, dla którego jej najstarszy syn zeznawał przeciwko niej, było to, że Sandi była surowym rodzicem, a on był z tego powodu  niezadowolony.

Oskarżenie

Ale prokuratorzy przedstawili zupełnie inny obraz oskarżonej.

Twierdzili oni bowiem, że Nieves chciała zemścić się na mężczyznach, których spotkała w swoim życiu. Przedstawili ją jako zrozpaczoną, pogrążoną finansowo, złą i mściwą kobietę.

Syn Sandi, David, był jedynym naocznym świadkiem tego co się wydarzyło. Na procesie opowiedział o tym, co wydarzyło się tej pamiętnej nocy.

Dawid twierdził, że tamtej nocy, nagle obudził się z bólem gardła i piekącymi oczami. Po chwili zorientował się, że w domu jest pełno dymu. Przerażony chłopak zapytał matkę, czy on i jego siostry mogą wyjść z domu, ale ona stanowczo odmówiła.

„Powiedziała mi, żebym został w środku, ponieważ dym mógł dostawać się do środka z zewnątrz” – wspominał David. Zapytany, dlaczego nie wyszedł z domu, odpowiedział: „Zrobiłem to, co zrobiła moja matka, zrobiłem to, co mi kazała”.

Według Davida jego siostry silnie kaszlały, a jedna poprosiła aby móc pójść do łazienki, żeby zwymiotować. Ale Nieves kazała jej zwymiotować na podłogę. David zeznał również, że w tygodniach poprzedzających pożar jego matka zachowywała się dziwnie. Pozwoliła swoim córkom farbować włosy, a sama dała sobie zrobić tatuaż kota na piersi.

Czy pozwalała swoim dzieciom na swobodę, wiedząc, że ich życie wkrótce zostanie zakończone?

Skazanie

W lipcu 2000 r. Sandi Nieves została uznana za winną czterech zarzutów morderstwa pierwszego stopnia, usiłowania zabójstwa i podpalenia. Zasądzona dla niej karą jest wyrok śmierci.

Zapytana, czy ma coś do powiedzenia, odpowiedziała: „Gdybym mogła cofnąć czas… gdybym była mądrzejsza… gdybym miała czas, zanim wszyscy stracili przytomność, wydostalibyśmy się z tego domu”.

Została skazana na śmierć, co czyni ją dwunastą kobietą w celi śmierci w Kalifornii. Podobno kobieta załamała się i płakała po tym, jak została wyprowadzona z sądu. 

„Jesteśmy bardzo zadowoleni z wyroku” – powiedział Fernando Nieves, ojciec Davida i dwóch zmarłych dziewcząt. Z oczami pełnymi łez ojciec powiedział, że chciałby oglądać egzekucję swojej byłej żony.

„Muszę sobie radzić z życiem bez córek” – powiedział David Folden. „Ból nigdy nie ustępuje”.

Kobieta pisuje listy do swojego syna. On nie chce jej znać i wyrzuca nieotwarte koperty do kosza. Jego matka stanęła przed sądem za niewybaczalne przestępstwo. Została skazana za zamordowanie z zimną krwią jego czterech młodszych sióstr oraz próbę zamordowania jego samego. Tego nie potrafi matce wybaczyć.

 

Autor: Kasia Magierska
Komentarze
Loading...