Let’s travel together.

Dzieci, które nigdy nie wróciły do domu, część 96- Jeremiah, Jaime, Randy

4

Jeremiah wyszedł przed blok żeby pobawić się z dziećmi, Jaime udała się w odwiedziny do przyjaciółki, natomiast Randy brał udział w przyjęciu. Te obce sobie dzieci łączy jeden wspólny mianownik- wszystkie zniknęły bez śladu.

Jeremiah Huger

Bronks, Nowy Jork- 25 czerwca 1985 r., o godzinie 16:30 4-letni Jeremiah wyszedł z mieszkania babci by pobawić się z dziećmi z sąsiedztwa. Na tyłach bloku mieścił się duży plac zabaw i to właśnie tam mały chłopczyk spędzał najwięcej czasu. Babcia, która była prawnym opiekunem malucha, doglądała przez okno jak bawi się w piaskownicy. Chłopczyk z bujną czupryną typu afro, ubrany w jasnoniebieską koszulkę, granatowe spodenki i białe tenisówki w niebieskie paski, budował wraz z innymi dziećmi zamek z piasku.

Kobieta spuściła dziecko z oczu tylko na chwilę, w momencie, w którym jej młodociana córka- matka Jeremiah’a, wychodziła z mieszkania po zakupy. Tyle wystarczyło by chłopczyk zniknął…

Kiedy babcia wróciła do okna i zorientowała się, że jej wnuczka nie ma wśród bawiących się w piasku dzieci, pomyślała, że poszedł z mamą do sklepu. Z tego właśnie powodu, poszukiwania czterolatka zaczęły się godzinę później, kiedy jego mama wróciła do domu sama- przekonana, że jej syn wciąż przebywa na placu zabaw. Niedługo później powiadomiono policję.

Dzieci z którymi bawił się Jeramiah wyznały, że odszedł on z czarnoskórym mężczyzną. Człowiek ten miał zawołać go po imieniu, a na jego widok czterolatek uśmiechnął się po czym pobiegł w jego stronę, złapał go za rękę i razem odeszli. Nigdy więcej ich już nie widziano.

Po porwaniu chłopca zarówno jego matka jak i biologiczny ojciec popadli w uzależnienie od narkotyków. Kobieta z pomocą matki dość szybko stanęła na nogi i kontynuowała poszukiwania swojego dziecka.

Głównym podejrzanym w sprawie był jej były chłopak, który kiedy jeszcze byli w związku stosował wobec niej przemoc i był chorobliwie zazdrosny. Niejednokrotnie odgrażał się, że jeśli ona odejdzie to on odbierze jej to co kocha najbardziej. Mężczyźnie nigdy niczego nie udowodniono.

This slideshow requires JavaScript.

Jaime Cheesman

Grimsby w Lincolshir, Wielka Brytania– 16- letnia Jaime mieszkała w Wellingborough w Northamptonshire i to tam rodzice widzieli ją ostatni raz, kiedy 5 listopada 1983 r., żegnała się z nimi przed podróżą do oddalonego o 200 kilometrów Grimsby, gdzie przez kilka kolejnych dni miała mieszkać u swojej najlepszej przyjaciółki. Nastolatka planowała wrócić do domu w sobotę, ale w piątek spanikowana przyjaciółka wykonała telefon do jej rodziców, informując ich, że Jaime zniknęła. Dziewczyna miała opuścić jej mieszkanie po kłótni z jednym ze znajomych i już do niego nie wrócić.

W trakcie dochodzenia odkryto, że Jaime zaprzyjaźniła się z mieszkającymi nieopodal wędrowcami, więc pojawiło się podejrzenie, że zdecydowała się na koczowniczy tryb życia. Z taką teorią początkowo nie zgadzali się jej rodzice, którzy twierdzili, że córka miała sprecyzowane plany na przyszłość. Na krótko przed zniknięciem skończyła szkołę i odbyła staż w przedszkolu- wszystko po to by w przyszłości móc pracować z dziećmi, co było jej największym marzeniem.

Wraz z upływem lat uwierzyli jednak w to, że ich córka zdecydowała się odejść, chociaż nigdy nie zrozumieli dlaczego podjęła taką decyzję. Niewykluczone, że wpłynęła na nią nieplanowana ciąża, bo takie relacje pojawiły się ze strony jej bliskich koleżanek.

Na przestrzeni 32 lat, pojawiło się wiele doniesień o możliwych obserwacjach zaginionej. W 1994 r. widziano ją podobno w Northampton i Milton Keynes, w 2000 r., w klubie nocnym w Northampton, a w 2004 r., w Wellingborough. W 2005 r., Jaime była widziana nawet przez swojego ojca. Stała przed domem i intensywnie się w niego wpatrywała. Nim chorujący na artretyzm mężczyzna zdążył zareagować, zniknęła.

„Starałem się nie stracić jej z oczu, ale nie byłem w stanie poruszać się dość szybko. Zanim się zorientowałem, jej już nie było” – opowiadał ze smutkiem.

Ostatnie zgłoszenie o obserwacji kobiety podobnej do Jaime nadeszło w listopadzie 2015 r.,

W 2012 r., w wieku 69 lat zmarła matka Jaime. Jej ojciec nie zaprzestał poszukiwań, ale boi się, że ma zbyt mało czasu…

This slideshow requires JavaScript.

15 kwietnia 1988 r., Randy spędził dzień jak zawsze- kosił trawę u sąsiadów i zadbał także o trawnik przed domem. Po pracy rozpoczął przygotowania do wieczornej imprezy, z okazji nadchodzącego zakończenia szkoły. Przyjęcie organizowała mieszkająca 5 kilometrów dalej koleżanka. Rodzice zapamiętali, że tego dnia ich syn był w bardzo dobrym nastroju. Zupełnie nic nie zwiastowało tragedii.

Z późniejszych ustaleń wynika, że przed dotarciem na miejsce, nastolatek zatankował srebrny, czterodrzwiowy sedan Dodge 600 z 1985 r., który pożyczył od mamy, po czym udał się do sklepu po  napoje gazowane, słodkości i benzynę. Po drodze odwiedził jeszcze kilkoro przyjaciół i warsztat mechaniczny, w którym naprawiał swój samochód.

Zgodnie z relacją świadków Randy przybył na imprezę między 21:30 a 22:00. Chociaż przez cały jego pobyt na zabawie nikt nie widział go z alkoholem, chłopak miał zachowywać się jak pijany i miał problemy z chodzeniem.

W przyjęciu brało udział od 70 do 150 gości, z których część była znana z zażywania narkotyków. Randy miał mówić koledze, że nie wie co się z nim dzieje i zarzekał się, że nic nie brał. Imprezę opuścił między 1:30 a 2:00 w nocy i od tamtej pory już nikt go nie widział. Rodzice zgłosili zaginięcie swojego jedynego syna następnego dnia, co zapoczątkowało wieloletnie poszukiwania.

Chociaż śledczy udali się w pierwszej kolejności na miejsce, w którym odbywała się impreza, nie zabezpieczono żadnych istotnych dowodów, ponieważ zostało ono dokładnie uprzątnięte. Niedługo później dom, w którym odbywała się impreza został doszczętnie zniszczony przez pożar.

Jedną z najpopularniejszych teorii, która krąży wokół tajemniczego zniknięcia nastolatka, jest ta, że został on uprowadzony i zamordowany  przez kult satanistyczny, który rzekomo działał wtedy w  Linwood.

Kilka miesięcy po zniknięciu Randy’ego, z policją skontaktował się mężczyzna, który został rzekomo porwany przez sektę. Twierdził, że przez dwa tygodnie był przetrzymywany w jaskini, i widział w niej szczątki, które według niego mogły należeć do zaginionego. Śledczy dokładnie przeszukali jaskinię, ale nie znaleźli w niej żadnych śladów, które mogłyby wskazywać, że popełniono w niej przestępstwo. Ostatecznie uznano, że mężczyzna mógł być pod wpływem narkotyków i miał halucynację.

Sprawa pozostaje nierozwiązana. Samochodu także nie odnaleziono.

Autor, D

This slideshow requires JavaScript.

4 Komentarze
  1. Anton8 mówi

    Na tej stronie za dużo jest spraw dotyczących dzieci. Chyba nawet więcej niż połowa. Nie każdego to interesuje bo to tematy drażliwe. Ciekawe jest to, że inne sprawy są opisywane, jakby po łebkach bo z innych źródeł można się doczytać więcej szczegółów.
    No i o co chodzi z cenzurowaniem słów? To jakaś parodia, że w sprawach kryminalnych podstawowe słowa są ocenzurowane!? To nie YouTube przecież.

    1. Kama mówi

      A kto Ci każe to czytać? Jeżeli Cię nie interesują treści tutaj publikowane albo masz do nich zastrzeżenia = nie czytaj, proste.

  2. Bambi mówi

    Szkoda, że nowe materiały już nie ukazują się. Zaglądam tu od czasu do czasu w nadziei, się się to zmieni…:)

    1. Ania mówi

      Dokładnie, ja zaglądam turaj co kilka dni i ciągle mam nadzieję, że coś nowego się pojawi ?

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.