Let’s travel together.

Nocą wkradł się do szpitala i wyjął dziewczynkę z łóżeczka, po czym zgwałcił i rozbił jej głowę o mur

1

Przerażająca zbrodnia, w wyniku której życie straciła zaledwie czteroletnia dziewczynka, miała miejsce wiosną 1948 r. W Lancashire (Anglia) i doprowadziła do ogromnej obławy za mordercą. Tajemnica tego, kim był dzieciobójca przeprowadziła policję krętą ścieżką, w kierunku masowej kampanii poboru odcisków palców w całym mieście. Był to pierwszy taki przypadek w historii Wielkiej Brytanii i zakończył się on sukcesem.

Pobyt w szpitalu

June Anne Devaney urodziła się w czerwcu 1944 r. Jako córka Alberta i Emily Devaney. Miała też dwóch braci: Sześcioletniego Alberta i dwuletniego Josepha. 5 maja 1948 r. Dziewczynka została przyjęta do szpitala Queen’s Park z powodu zapalenie płuc. Leczona była na oddziale CH3 i do 14 maja jej stan poprawił się na tyle, że następnego dnia miała zostać wypisana do domu.

Nocą 15 maja na oddziale CH3 dyżurowała doświadczona pielęgniarka Gwendolyn Humphreys, która krótko po północy udała się do oddziałowej kuchni by rozpocząć przygotowania śniadania dla dzieci. Pracę przerwał jej płacz małego pacjenta. Kobieta uspokoiła chłopca i zajrzała do sąsiedniego łóżeczka, w którym twardo spała June. Następnie zrobiła obchód po oddziale i wróciła do swoich obowiązków śniadaniowych.

Porwanie

Była godzina 1:20 kiedy przeszył ją chłód wiosennego powietrza. Przestraszona, że któreś z dzieci wstało i otworzyło okno, zaczęła biegać po salach. Jak się okazało przeciąg dochodził z werandy na końcu oddziału. Zdziwiona pielęgniarka zamknęła drzwi i ponownie sprawdziła wszystkie sale. Właśnie wtedy spostrzegła, że łóżeczko, w którym dopiero co smacznie spała June, jest puste.

Na posadce, która kilka godzin wcześniej była woskowana, dobrze odznaczały się ślady dużych, prawdopodobnie męskich stóp w pończochach bądź skarpetach. Poręcz łóżeczka nie była opuszczona, a to mogło oznaczać tylko tyle, że dziewczynka nie wyszła z niego sama. Gwendolyn zaalarmowała resztę personelu i policję, która o 1:55 rozpoczęła przeszukiwania szpitala i otaczającego go terenu.

Pod szpitalnym murem

Policja nie musiała długo szukać. Ciało znaleziono już o 3:17. Leżało niedaleko od skrzydła, w którym znajdował się oddział CH3, twarzą w trawie, przy wysokiej ścianie z piaskowca. Już na pierwszy rzut oka wiadomo było, że czterolatka padła ofiarą potwornej zbrodni. Jej nocna koszulka była podarta i podciągnięta do pasa, a w okolicach intymnych widoczne były rozległe plamy krwi. Przy nozdrzach widniały natomiast zaschnięte stróżki krwi, a na buzi liczne zasinienia.

Odciski na butelce

Teren został odgrodzony i około czwartej nad ranem skontaktowano się ze Scotland Yardem, prosząc o przydzielenie zespołu bardziej doświadczonych śledczych. Dokładne przeszukanie oddziału dziecięcego ujawniło liczne ślady stóp, które były widoczne w każdej sali, a także butelkę z wodą destylowaną, która leżała pod łóżkiem June i miała na sobie widoczne gołym okiem odciski palców.

Skala okrucieństwa

Sekcja zwłok June Anne wykazała, że zmarła z powodu rozległych obrażeń wewnętrznych i licznych złamań czaszki. Obrażenia wewnętrzne powstały wskutek brutalnego gwałtu, natomiast złamania i pęknięcia struktury kostnej, zostały zadane kiedy sprawca złapał dziecko za kostki i uderzał nim o mur. Na ciele widoczne były także inne znamiona przemocy, w tym ugryzienia umiejscowione na pośladkach, siniaki na udach, oraz ślady wbijanych paznokci.

„Syzyfowa praca”

W pierwszej kolejności śledczy zebrali odciski palców od około 2000 osób związanych ze szpitalem. Byli to zarówno pracownicy jak i wszystkie osoby postronne czyli partnerzy damskiej części personelu, a także byli pracownicy. Wkrótce wszyscy zostali wyeliminowani jako podejrzani.

Odciski palców pozostawione na butelce były dobrze nakreślone i nieprzerywane, a to mogło oznaczać, że morderca był młodym człowiekiem z niewielkim lub żadnym doświadczeniem w ciężkiej pracy. Biorąc tą istotną wskazówkę pod uwagę, detektyw John Capstick zadecydował, że odciski muszą zostać pobrane od wszystkich mężczyzn w wieku 16+.

Miasto liczyło wówczas 25000 domostw, więc była to praca niemal syzyfowa. Dwa miesiące później policja zebrała ponad 40 000 zestawów odcisków palców, ale nadal nie znalazła tego czego szukała.

Dopasowanie

Sprawdzając każdy rejestr, jaki udało się znaleźć, władze ustaliły, że w mieście jest jeszcze kilku mężczyzn, którzy nie dostarczyli swoich odcisków palców. Te rozszerzone poszukiwania prowadzone w szczególności na podstawie Rejestru Wyborców doprowadziły do domu 22- letniego, byłego żołnierza Petera Griffithsa, który nocami pracował w miejscowym młynie.

Poproszony o dostarczenie odcisków palców Griffiths, którego siostrzenica przebywała w szpitalu w czasie, gdy została uprowadzona June, dostarczył je bez wahania. Kiedy policja porównała jego kartę z odciskami palców z odciskami z butelki okazało się, że znaleziono dopasowanie.

W dniu 12 sierpnia Peter został przewieziony na komisariat gdzie upierał się, że jest niewinny. Dopiero kiedy skonfrontowano go z materiałem dowodowym, zdecydował się mówić.

Spowiedź

14 sierpnia, dokładnie trzy miesiące po znalezieniu martwej dziewczynki, Peter Griffiths przyznał się do tej szokującej zbrodni. W noc morderstwa wybrał się do kilku pubów na skutek czego bardzo się opił. Aby przed powrotem do domu trochę wytrzeźwieć, postanowił pospacerować. Z uwagi na to, że szedł zygzakiem, zatrzymał się przy nim przejeżdżający kierowca i zaproponował mu podwiezienie. Peter się zgodził i po kilku kilometrach został wysadzony przy szpitalu. Wciąż mocno upojony ruszył w jego kierunku, zostawił buty na zewnątrz i wszedł do środka. Jego zamiarem było rzekomo odwiedzenie siostrzenicy. Chodził od sali do sali i zaglądał do łóżek. Wtedy właśnie zobaczył June.

 

Była tak zaspana, że kiedy wyjął ją z łóżeczka i niósł w miejsce gdzie ją zakatował na śmierć, ufnie założyła mu ręce na szyję. Peter odmówił szczegółowego omówienia okrucieństw, które wyrządził dziecku, poza tym, że zabił June w napadzie wściekłości, kiedy zmęczył go jej płacz. Po wszystkim wrócił do domu i zasnął.

Wyrok

Chociaż Griffiths nie okazywał wyrzutów sumienia za swoje czyny, zakończył swoje oficjalne oświadczenie zdaniem: „Przepraszam obojga rodziców i mam nadzieję, że dostanę to na co zasłużyłem”.

W dniu 18 października Peter Griffiths został uznany za winnego i skazany na karę śmierci. Nie odwołał się od wyroku. Wyrok przez powieszenie został wykonany 19 listopada 1948 r.

 

Autor, Dorota Ortakci

This slideshow requires JavaScript.

 

1 komentarz
  1. Marta mówi

    Niewyobrażalna tragedia😔

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.