Let’s travel together.

Karina poszła na dyskotekę – Kilka godzin później znaleziono jej tors

0 11 578
Miała 19 lat i marzyła o lepszym życiu. Wierzyła, że swoje plany i marzenia ziści w Ameryce. Wygrany na loterii los miał być biletem do jej szczęścia, ale niestety okazał się gwoździem do trumny.
Dziewczyna z wioski

W 1996 roku dziewiętnastoletnia Karina Holmer pomyślała, że chce dla siebie lepszego życia. Młoda kobieta z małej wioski w Szwecji od zawsze miała wielkie marzenia, a jednym z nich była Ameryka. Życie w wielkim mieście, nocne kluby, nowe miejsca, ciekawi ludzie. Jednym słowem eksplozja kulturowa, która była snem większości nastolatek z małych miast. Pewnego dnia, przepełnionego szarością codziennych obowiązków, Karina puściła los na loterii. Kupon był szczęśliwy i wzbogacił nastolatkę o 1500 dolarów. Taka kwota wystarczyła na wyjazd do USA i przygodę życia, która niestety okazała się jej ostatnią.

AU PAIR

Karina planowała podjąć w Ameryce pracę w charakterze Au Pair, czyli niani pracującej dla rodzin, które w zamian za opiekę nad pociechami oferują zakwaterowanie i zarobki na drobne wydatki. Większość dziewcząt w wieku Kariny, pracowała dla agencji, które szkoliły kobiety w zakresie opieki nad dziećmi, zabezpieczały wizy i wybierały sprawdzonych pracodawców. Jednak Karina wybrała inną drogę. Przyjechała do USA w ciemno, bez wizy, z fałszywymi dokumentami i na własną rękę zaczęła szukać pracy. Brzmi strasznie? Ale się udało.

Praca w zamożnej rodzinie

W marcu 1996 roku, nastolatka zaczęła pracować dla zamożnej pary artystów mieszkających w Dover w stanie Massachusetts. Frank Rapp był fotografem komercyjnym, a jego żona Susan, malarką. Frank był na tyle dobry w tym co robił, że mógł sobie pozwolić na studio w dzielnicy Fort Point w Bostonie, słynącej z przepychu i dużej ilości klubów nocnych. Dzięki temu, Karina w ciągu tygodnia wzorowo spełniając swe obowiązki, w weekendy mogła bawić się w Bostonie. Za zgodą pracodawców, podczas swoich eskapad, nocowała w studiu Franka co miało zapewnić jej bezpieczeństwo. Jak można przypuszczać, nocna podróż ze stolicy do Dover niosła za sobą pewne ryzyko. Tym bardziej jak jest się śliczną nastolatką.

Chęć powrotu do domu

Przyjaciele i rodzina w Szwecji cieszyli się szczęściem Kariny, dlatego zaskoczeniem dla wszystkich okazał się list napisany w maju, z którego wynikało, że nastolatka planuje przerwać swój amerykański sen. „Stało się coś strasznego. Powiem więcej jak wrócę do domu” – rodzina sądziła, że dziewczynę po prostu przerosły obowiązki, a jak wiadomo opieka nad dziećmi nie należy do najłatwiejszych. Tylko najlepsza przyjaciółka Kariny przeczuwała, że niepokoi ją coś innego, ale co to mogło być, nie dowiemy się już chyba nigdy.

„Zanzibar”

21 czerwca Karina udała się do popularnego klubu w Boylston Place, zwanego Zanzibarem. Było to idealne miejsce spotkań dla młodych cudzoziemców z fałszywymi dowodami osobistymi. Nastolatka przez całą noc była widywana przez wielu ludzi – za każdym razem coraz bardziej pijana. Przed zamknięciem dyskoteki, w jednej z łazienek straciła przytomność po czym została wyprowadzona z klubu przez bramkarza. Zaraz potem widziano dziewczynę podczas rozmowy z mężczyzną, z którym wcześniej wesoło tańczyła.

Następne godziny stały się mglistą mieszanką możliwych obserwacji Kariny. Jeden z jej nowo poznanych znajomych twierdził, że widział jak dziewczyna wsiada do samochodu wraz z grupą mężczyzn. Inny powiedział, że Karina oznajmiła, że wybiera się na prywatną imprezę. Ktoś przysięgał, że widział ją idącą samotnie ulicą – co miało mieć miejsce tuż przed świtem.

Szczątki w śmietniku

Nagi tors Kariny, został znaleziony kilka godzin później w ślepym zaułku, w pobliżu klubu w którym bawiła się tamtej nocy. Został odnaleziony zupełnie przypadkowo, przez bezdomnego, który grzebiąc w śmietniku rozdarł foliowy worek z nadzieją, że jego zawartością będą puszki. Według biegłego z zakresu medycyny sądowej tors został precyzyjnie odpiłowany tuż nad biodrami. Co najbardziej zaskakujące w tej sprawie, był dokładnie wymyty. Ofierze zmyto nawet makijaż.

Bezpośrednią przyczyną śmierci nastolatki było uduszenie. Drugiej części jej ciała, nigdy nie odnaleziono. Policja rozważała, że miało to na celu ukrycie istotnych dowodów czyli np. Śladów nasienia. Jedynym dowodem pozostawionym przez morderce, był pojedynczy odcisk palca, pozostawiony na foliowym worku. Mimo, iż śledztwo w sprawie morderstwa młodej Szwedki, trwa do tej pory, nadal nie ustalono do kogo należy. Nie wiadomo także, co takiego wydarzyło się w życiu Kariny, że myślała nad powrotem do rodzinnej Szwecji.

5 lat przed śmiercią, Karina Holmer napisała wiersz zatytułowany „Życie”

„(…)Najbogatszym darem, jaki kiedykolwiek otrzymałeś, jest ŻYCIE. Nie marnuj go, nie depcz, ale trzymaj jak najwyżej w swoich rękach (…)”

Autor, Dorota Ortakci

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

 

Komentarze
Loading...