Let’s travel together.

„Była nieprzytomna, w momencie w którym morderca wylał coś na jej ciało, a następnie je podpalił”- szokujące morderstwo polskiej lekarki

0 3 244

„Była nieprzytomna, w momencie w którym morderca wylał coś na jej ciało, a następnie je podpalił. To przerażające morderstwo i jesteśmy zaniepokojeni, ponieważ nie uzyskujemy pomocy od społeczeństwa, której potrzebujemy.”słowa policjanta, który prowadził jedno z największych polowań na mordercę w historii policji w West Midlands (Anglia). Cała historia zaczęła się 32 lata temu i dotyczyła brutalnego morderstwa dokonanego na Polce. 

Coniston Close w Brimingham, od wielu lat jest obszarem zamieszkiwanym przez klasę średnią. Ta cicha ulica jest miejscem, które cieszy oko pięknymi domami, z których większość ma trzy kondygnacje. W 1986 roku, zamieszkała na tej ulicy 53- letnia dr Danuta Kaczmarska. Kobieta urodzona w Polsce była niezamężna, mieszkała sama, a swą praktykę lekarską rozpoczęła w Brimingham w 1971 roku. Była popularna, lubiana i szanowana. „Dr K”- tak mówili na nią koledzy z pracy oraz pacjenci. Dzięki swojemu profesjonalizmowi i dokumentacji medycznej obejmującej 4 tysiące pacjentów w 1985 roku Danuta została ordynatorem oddziału chirurgicznego. 

W trzecim tygodniu stycznia 1896 roku, do domu lekarki zostali wezwani strażacy. Zaniepokojeni sąsiedzi skontaktowali się z nimi po tym, jak zobaczyli dym wdzierający się do ich domów. Źródłem dymu był dom Danuty. Służby przybyłe na miejsce dokonały przerażającego odkrycia. W kuchni leżało dopalające się ciało. Mimo, iż pomieszczenie było w stanie nieładu i zostało uszkodzone przez ogień, gołym okiem można było dostrzec ślady krwi. Zwłoki były w takim stanie, że tylko identyfikacja porównawcza przy pomocy kart stomatologicznych, potwierdziła że to Danuta Kaczmarska.  

Sekcja zwłok sprecyzowała dokładną przyczynę śmierci. Kobieta zmarła w wyniku zadania siedmiu ciosów w głowę, tępym narzędziem, prawdopodobnie toporem. Wcześniej została zakneblowana. Nie udało się natomiast ustalić, jaka substancja została użyta przy podpaleniu ciała. Rozpoczęło się śledztwo w sprawie morderstwa. Wszyscy mieszkańcy tej „spokojnej” dzielnicy zostali przesłuchani. Śledczy rozpytywali o życie osobiste i zawodowe kobiety. Przeprowadzono także szczegółową ekspertyzę miejsca zbrodni. Wszystko to postawiło więcej pytań niż uzyskanych odpowiedzi. 

Jeśli chodzi o poziom oczywistej przemocy w takim dzikim i przerażającym morderstwie, o dziwo nikt w okolicy nie słyszał żadnych krzyków ani odgłosów walki. Nikt nie widział wejścia ani wyjścia z domu i nie było żadnych dowodów na włamanie. To wszystko sugeruje, że zabójca był osobiście znany dr K, albo był kimś komu zezwoliła na wejście do domu. Być może morderca podszył się pod urzędnika, czy fachowca? Po dokonaniu zbrodni, zabójca zamknął drzwi wejściowe, i zabrał ze sobą klucz- duplikatu klucza nie odnaleziono. Pewnym jest to, że morderstwo nie miało charakteru rabunkowego. W domu z wyjątkiem kuchni, panował ład i porządek, wszystkie pieniądze i kosztowności pozostały na swoich miejscach, a torebka kobiety leżała w kuchni włącznie z całą zawartością. Jedynymi dowodami jakie zabezpieczono na miejscu zbrodni to dwa kieliszki do  szampana, korek, oraz banderolę. Zniknęła jednak butelka. Czyżby zabójca ją zabrał, bo pozostawił na niej swe odciski palców?

Policja od początku śledztwa podejrzewała, że zabójstwo powszechnie szanowanej lekarki, nie było przypadkowe, a sprawca był ​​jej znany. Teorię tę poparły informacje dostarczone przez jej siostrę Irenę, która rozmawiała z Danutą dzień przed jej zabójstwem. Danuta oznajmiła, iż następnego dnia spodziewa się gościa. Prosiła Irenę by ta nie dzwoniła. Kim był ten gość? Mimo, że kobieta nie była zamężna, a jej życie osobiste według wszystkich bliskich kręciło się tylko wokół szpitala, śledczym udało się ustalić, że w rzeczywistości szanowana lekarka prowadziła podwójne życie. Często odwiedzała nocne kluby oraz bary. Miała wiele kontaktów w środowisku homoseksualnym, narkomańskim oraz kryminalnym. Niejednokrotnie chodziła do miejsc, w których można było uprawiać seks bez zobowiązań z przypadkowymi osobami. 

„Bardzo emocjonalna, niepewna i bezbronna kobieta. Samotna, szukająca aprobaty i uczucia”- tak ocenił ją biegły psycholog sądowy w trakcie prowadzonego śledztwa.

Dochodzenie w sprawie morderstwa lekarki było jednym z największych w historii West Midland. W śledztwie brało udział 150 policjantów, którzy przeprowadzali przesłuchania z pacjentami, kolegami i przyjaciółmi dr. Kaczmarskiej w całym kraju. Było ich 6 tysięcy. Sprawa została nagłośniona medialnie, rozpisywały o niej wszystkie gazety, a grupa dochodzeniowa przeprowadziła rekonstrukcję wydarzeń, próbując pobudzić wspomnienia potencjalnych świadków. Pomimo tak szeroko zakrojonych działań, nie doprowadziło to do niczego. Nigdy nie zidentyfikowano motywu morderstwa, ani nie odnaleziono narzędzia zbrodni.  

Szokującym zwrotem w sprawie było odkrycie faktu iż w 1982 roku w domu, w którym później zamieszkała dr Danuta, doszło do podobnego incydentu. Długoletni bliski przyjaciel kobiety- znany radca prawny został znaleziony w sypialni. Jego ciało było tak zwęglone, że identyfikacja została dokonana na podstawie guzików od koszuli i części buta, które przetrwały płomienie. W tym dochodzeniu orzeczono iż była to śmierć w wyniku wypadku- utrata przytomności na skutek wdychania dymu i zwęglenie w skutek pożaru. Jednak informacje dostępne w obu przypadkach, są tak podobne, że łatwo jest przeskoczyć do konkluzji, że te sprawy muszą mieć ze sobą jakiś związek. Bo jaka istnieje szansa na tak dziwną i gwałtowną śmierć, która miała miejsce W TYM SAMYM DOMU- DWUKROTNIE?

„To przypadek, który zawiera wszystkie elementy książki Agathy Christie. Jesteśmy bardzo sfrustrowani. Zabójca jest chłodnym, wyrachowanym człowiekiem, który ukrył wszelkie ślady i prawdopodobnie uważa, że ​​jest to doskonałe morderstwo. To było jak szukanie ducha, który wszedł do domu, a potem zniknął. Najwyraźniej nikt nie widział, jak on wchodzi lub wychodzi. Ale nigdy nie zamkniemy akt w tej sprawie.” -mówił starszy detektyw.

Na przestrzeni lat wielokrotnie wracano do tej zbrodni, zawsze z nadzieją że znajdzie się ktoś, kto posiada informację w tej sprawie. Póki co jeszcze tak się nie stało. Ojciec Danuty Kaczmarskiej, który chorował na raka, zmarł 6 dni po morderstwie córki. Czyżby jej zabójstwo doprowadziło do tego, że stracił wolę życia? Pozostali członkowie jej rodziny nadal żyją ze świadomością, że morderca nie stanął przed sądem i nie poniósł konsekwencji swoich czynów. 

„Boję się dnia, w którym on zostanie odnaleziony i będę musiała mu spojrzeć w twarz”– mówiła siostra Dr Danuty Kaczmarskiej.

źródło Brimingham mail

 

Komentarze
Loading...