Let’s travel together.

Niewyjaśnione zgony i tajemnicze zaginięcia na Uniwersytecie Indiana: Czy Joseph Smedley popełnił samobójstwo?

0

15 czerwca 2015 r. Joseph Smedley napisał na Twitterze „Być może powiedziałem za dużo”. Jakiś czas później dodał: „Jeśli zostanę znaleziony martwy w areszcie policyjnym, to nie będzie samobójstwo / I nie chcę żadnych pokojowych protestów”. Niedługo później, ten młody student zostaje rzeczywiście znaleziony martwy, a policja mimo licznych dowodów świadczących o tym, że został pozbawiony życia przez osoby trzecie, konsekwentnie podtrzymuje teorię o samobójstwie.

O serii słów kilka

Założony w 1820 roku Uniwersytet w Indianie(Indiana University, w skrócie IU) jest jedną z najlepszych publicznych uczelni wyższych w Stanach Zjednoczonych. Kadra nauczycielska IU liczy 8733 osoby, a obecnie uczy się tam 110436 studentów. Uczelnia może się poszczycić wybitnymi osiągnięciami w wielu dziedzinach oraz absolwentami, wśród których znajduje się 9 laureatów Nagrody Nobla, 17 stypendystów Rhodesa, 17 stypendystów Marshalla i pięciu stypendystów MacArthura. Ponadto studenci i absolwenci zdobyli sześć Oscarów, 49 nagród Grammy, 32 nagrody Emmy, 20 nagród Pulitzera, cztery nagrody Tony i 104 medale olimpijskie (55 złotych, 17 srebrnych i 32 brązowe). Oprócz tej imponującej liczby osiągnięć i wyróżnień, nad Uniwersytetem tym unosi się ciemna chmura wielu nierozwiązanych zaginięć wśród studentów, niewyjaśnionych i tajemniczych zgonów oraz innych przestępstw. Seria artykułów pt. Niewyjaśnione zgony i tajemnicze zaginięcia na Uniwersytecie Indiana będzie traktować właśnie o ciemnych stronach tego wiekowego i szanowanego przybytku nauki.

Pierwszą sprawą, którą poruszymy w tej serii będzie tajemnicza śmierć Josepha Williama Smedleya II, studenta drugiego roku biochemii na kampusie Uniwersytetu Indiana w Bloomington.
Viv, kocham Cię

Zaginięcie 20-letniego Josepha zgłoszono na policję w poniedziałek 28 września 2015 około godziny 4:15 nad ranem. Ostatni raz widziany był żywy dzień wcześniej. Tej nocy, jego siostra, Vivianne, otrzymała sms z telefonu Josepha z informacją, że zamierza opuścić kraj.

„Viv, kocham cię. Opuszczam kraj. Nie mówiąc ci dlaczego, zapewniam ci bezpieczeństwo i ochronę. Proszę nie próbuj kontaktować się ze mną pod tym numerem, bo będzie nieaktywny. Skontaktuję się z Tobą, gdy będę już za granicą. Dziękuję za wszystko Viv, kocham cię. I przepraszam.”

W głowie siostry natychmiast pojawiła się pewna niepokojąca myśl: Joseph nie miał paszportu, więc nie mógł opuścić kraju. W jego mieszkaniu, które dzielił z kilkoma innymi studentami (członkami bractwa) znaleziono notatkę z odręcznie napisaną wiadomością o treści podobnej do smsa wysłanego do siostry. Dziwnym było to, że mężczyzna podpisał notatkę swoim nazwiskiem „Smedley” zamiast imieniem jak zwykł się podpisywać. Co więcej, już na pierwszy rzut oka, charakter pisma nie pasował do Josepha. Mężczyzna ostatni raz był widziany około godziny 23:30 dzień wcześniej w towarzystwie członków bractwa studenckiego Sigma Pi do którego należał. W domu bractwa Joseph zamieszkał zaledwie kilka dni przed swoim zaginięciem.

Jezioro Griffy

5 dni później Josepha znaleziono w jeziorze Griffy (około 3 mile od kampusu), w płytkiej wodzie o głębokości 3 stóp. Joseph miał ubrany plecak wypełniony ważącymi 66 funtów (25 kg) kamieniami i lornetkę na pasku owiniętym wokół szyi. Śmierć Josepha została sklasyfikowana jako samobójstwo. Ta, jak się okaże, kontrowersyjna opinia została wydana przez biuro koronera hrabstwa Monroe w dniu 4 grudnia 2015 r. Rodzina i bliscy Josepha od początku byli przekonani, że student nie popełnił samobójstwa. Nigdy nie zaobserwowano u niego stanów depresyjnych ani aktów samookaleczeń, które mogłyby poprzeć samobójstwo jako prawdopodobną przyczynę zgonu.

„Smedley”

W środę 7 października na terenie kampusu IU odbyło się czuwanie ku pamięci Josepha Smedleya oraz Yaolin Wang, innej studentki tego uniwersytetu, która została zamordowana 30 września tego samego roku. Podczas mowy wygłoszonej przez znajomych tragicznie zmarłych studentów, jeden z członków bractwa Sigma Pi mówiąc o Josephie, czterokrotnie użył jego nazwiska „Smedley” a nie imienia. Rodzinie wydało się to dziwnie, bo nikt inny nie mówił w ten sposób o zmarłym.

Walka

Vivianne Smedley wiedziona przeczuciem, że coś w tym wszystkim się nie zgadza, zatrudniła na własną rękę patologa w celu wykonania drugiej sekcji zwłok brata. Gdy ten skontaktował się z Departamentem Policji w Bloomington, po to by przejrzeć raport z autopsji i uzyskać ewentualną zgodę na ponowną autopsję spotkał się z ich sprzeciwem.
Jednak na podstawie dostępnych dokumentów, patolog sądowy był w stanie wykluczyć samobójstwo, ze względu na krwiaki na plecach zmarłego, które nie mogły powstać w wyniku śmierci samobójczej. Powiedział także, że policja z Bloomington prowadziła swoje czynności na miejscu zbrodni niestarannie. Nie zadano sobie trudu, aby zabezpieczyć miejsce zbrodni i przedmioty tam znalezione, a odzieży zmarłego nie potraktowano jako potencjalnego dowodu w sprawie.

Jak zapewniają bliscy mężczyzny, był on bardzo radosnym młodym człowiekiem, z dużymi ambicjami i planami na przyszłość. Wiadomo, że zaplanował kilka spotkań, a na poniedziałek 28 września umówił się ze swoją przyjaciółką. Nic nie wskazywało, aby miał się targnąć na swoje życie. Natomiast jego posty na portalach społecznościowych mogą sugerować, że czegoś się obawiał.

Niedowierzanie

Po zbadaniu aktywności telefonu Josepha okazało się, że tuż po wysłaniu dziwnego smsa do siostry o godzinie 4 nad ranem telefon został wyłączony. Ustalono również miejsce, w którym logował się telefon w chwili wysłania wiadomości. Miało to miejsce na terenie kampusu studenckiego, a ciało znaleziono kilka mil dalej i siostra zmarłego jest przekonana, że ktoś musiał go tam podwieźć. Jego samochód był wówczas zepsuty, a sam – jej zdaniem – nie wybrałby się na taki spacer.

„Mieszkał, ze cztery lub pięć mil od Griffy Lake.” powiedziała Vivianne Smedley. „Jego samochód nie działał. Jak dostał się w nocy ze swojego domu do jeziora Griffy? Pokonał tą drogę nie widząc gdzie idzie, a następnie chwycił plecak, wkłożył do niego kamienie i wskoczył do wody? To po prostu nie ma sensu.”

Seria wpisów Josepha na Twitterze spowodowała, że ​​wielu wysnuło swoje własne teorie na temat tego, co mogło mieć miejsce tej nocy, w tym ukrywanie się z jakiegoś powodu przed policją.

Sprawa zamknięta

Policja odmawiała współpracy z siostrą zmarłego, a zamiast tego przekazywała wszystkie zebrane informacje ojcu Josepha, który zrzekł się praw do syna gdy ten był jeszcze malutki i w ogóle nie brał udziału w życiu syna. Dopiero gdy matka Vivian i Josepha podpisała pełnomocnictwo dla swojej córki, kobieta mogła w końcu dotrzeć do akt sprawy.

„Oni (policja) całkowicie odcięli mnie od sprawy”, powiedziała. „Powiedzieli, że zamierzają z nim współpracować [ojciec], ponieważ był najbliższym krewnym”.

Vivian zatrudniła od tamtej pory kilku prywatnych detektywów i osobiście przekazywała policji informacje, które udało jej się zdobyć. Sprawa jednak ostatecznie została zamknięta.

Rodzina mężczyzny nie poddaje się i walczy o sprawiedliwość dla Josepha. Na Facebooku powstała strona Justice For Joseph oraz petycja o tym samym tytule gdzie można oddać swój podpis i wspomóc rodzinę w walce o ponowne otwarcie sprawy i zgodę na ponowną ekshumację ciała.

This slideshow requires JavaScript.

Autor, KaMa.

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.