Let’s travel together.

Nastolatek uznany za uciekiniera, odnaleziony martwy 14 lat później w kuchni rodzinnego domu.

0

Detektywi byli przekonani, że nastolatek uciekł z domu – dopóki jego ciało nie zostało odkryte w kuchni jego rodzinnego domu 14 lat później.

Salinas, w stanie Kalifornia. W domu Jacksona i Dale Villarty, oprócz nich samych mieszkało jeszcze pięcioro dzieci, z których dwoje: 16-letni Christopher i Cherie Maia Tinsley pochodziło z poprzedniego małżeństwa Dale, a ich ojcem był Mike DeNoyer. 13 stycznia 1984 roku, Dale zdecydowała się na jednodniową wycieczkę, tym razem bez rodziny. Kobieta zostawiła męża i dzieci w domu, a gdy wróciła, wszystko zdawało się być jak zwykle.

Uciekł

Sprawy przybrały jednak inny obrót, gdy Chris nie wrócił tego wieczoru do domu. A gdy kilka godzin później dziewczyna Chrisa, Carlotta przyszła do jego domu i oznajmiła, że Chris się nie pojawił na umówionym spotkaniu, matka była poważnie zaniepokojona. To zupełnie nie pasowało do jej syna. Kobieta postanowiła przepytać najbliższych znajomych chłopaka, czy widzieli go tamtego dnia. Jeden z przyjaciół nastolatka, Robert Pruidt, powiedział Dale, że ​​go nie widział, ale podzielił się z nią kilkoma zaskakującymi informacjami.
„[Chris] mówił o ucieczce. Nie mógł znieść zasad panujących w domu. I w tamtym momencie szczerze myślałem: «Wow, on to naprawdę zrobił. On po prostu zwiał»” powiedział Robert.

Telegram

Kobieta skontaktowała się również z byłym mężem, ojcem chłopaka, ale on też go nie widział, ani nie miał pojęcia gdzie mógł przebywać jego syn. Tej nocy matka Chrisa zgłosiła jego zaginięcie na komisariacie policji. Co ciekawe, następnego dnia rodzina chłopaka otrzymała telegram zaadresowany do Dale, a podpisany przez Chrisa.

Wiadomość zawierała informacje o tym, że ​​Chris uciekł z domu do Los Angeles i bliscy mają się o niego martwić. Chris, który był bardzo lubianym i cenionym członkiem drużyny piłkarskiej, napisał również, że planuje się dostać do NFL (National Football League).
Chociaż telegram mógł wydawać się odpowiedzią, której rodzina Chrisa tak bardzo chciała, nie byli oni jednak przekonani, że nadawcą wiadomości jest ich zaginiony bliski.

Jackoson miał rację

„[Siostra Chrisa] przeczytała nam telegram, spojrzeliśmy na siebie i powiedzieliśmy:„ Nie, nie, to nie Chris” opowiada żona ojca chłopaka, Velma McGraw. „Nigdy nie był zainteresowany zawodowym piłkarstwem”.
W liście znalazło się także inne alarmujące zwroty, takie jak: „przepraszam, że byłem taki niegrzeczny”, a następnie „Jackson miał rację”. To zupełnie nie było w stylu chłopaka.
Chociaż wielu członków rodziny Chrisa nie wierzyło, że to on wysłał ten telegram, jego istnienie wystarczyło, aby policja zamknęła sprawę i zaklasyfikowała jako ucieczkę. Matka chłopaka nie poddała się jednak i kontynuowała jego poszukiwania, oklejając okolicę plakatami z wizerunkiem syna. Po kilku latach rodzina opuściła miasto  i minęło 14 lat bez odpowiedzi, aż pewnego dnia w styczniu 1998 roku wszystko zmieniło.

14 lat później

28 stycznia 1998 roku, pewne młode małżeństwo było w trakcie remontu swojego domu w Salinas w Kalifornii. W pewnym momencie mężczyzna postanowił zajrzeć pod dom, gdzie znajdowała się wolna przestrzeń, tzw. pustka podpodłogowa. Podczas oględzin, jego uwagę przykuł but. Kilka dni później, gdy siostra jego żony zaciekawiona poszła zbadać to znalezisko, które znajdowało się bezpośrednio pod kuchnią, doznała szoku, bo odkryła, że z buta ​​wystaje coś, co wyglądało na ludzką kość. Rodzina czym prędzej zawiadomiła policję, która wkrótce pojawiła się na miejscu zdarzenia. Zespół śledczych otworzył podłogę w kuchni i znalazł kompletny ludzki szkielet. Obok ciała znajdowały się również kule z pistoletu.

3 strzały

Wkrótce tożsamość ciała została ustalona: był to Christopher Denoyer, chłopiec, który zaginął ponad 10 lat wcześniej. Śledczy nie wiedzieli jeszcze, kto był odpowiedzialny za śmierć nastolatka. Młodzieniec został postrzelony jeden raz w głowę i dwa razy w plecy, a charakter jego ran sugerował, że został postrzelony z bliskiej odległości.
Śledczym nie zajęło długo aby nabrać pewności, że zabójcą chłopaka jest ktoś, kto mieszkał z nim w domu. Początkowo policja zrezygnowała z powiadomienia o tym upiornym odkryciu jego matki i ojczyma. Postanowili najpierw odnaleźć kogoś, kto na pewno tej zbrodni nie popełnił: jego siostrę Cherie.

Opowieść siostry

Śledczy udali się do Ohio, gdzie mieszkała wtedy Cherie. Kobieta powiedziała policji, że ich ojczym, Jackson Villarta, był niezwykle surowy, a Chris nie zawsze był skłonny przestrzegać jego zasad, ponieważ Jackson nie był jego ojcem. Z mamą również się nie dogadywał, w związku z czym planował ucieczkę.
Śledczy byli ciekawi, w jaki sposób rodzina mogła tyle czasu mieszkać w domu z rozkładającym się ciałem pod podłogą. Zapytali siostrę Chrisa o zapach, który zapewne utrzymywał się w domu, a ona opowiedziała, że jej rodzice ucinali temat, stwierdzając że to prawdopodobnie wąż zdechł gdzieś na terenie posiadłości i stąd ten zapach.

To wąż

Jej odpowiedź wzbudziła jeszcze większe podejrzenia władz wobec rodziców zaginionego.
„Wiem, jak cuchnące jest ludzkie ciało, kiedy się rozkłada” – powiedział Bob Eggers, były detektyw z Wydziału Policji w Salinas. „Tego zapachu nie da się pomylić z czymkolwiek innym. Historia z wężem była bez sensu”
Po rozmowie z Cherie policja szybko uznała Jacksona i Dale jako głównych podejrzanych. Sprowadzili Dale na komisariat, żeby przekazać jej tą smutną wiadomość. Kobieta była zdenerwowana i powiedziała, że sądziła, iż jej zaginiony syn wciąż gdzieś żyje. Powtórzyła również to, co siostra Chrisa powiedziała policji o jego napiętym związku z ojczymem i powtórzyła tę samą historię o martwym wężu, który powodował zgniły zapach w domu.

Spokojny

Policja wezwała Jacksona na przesłuchanie. Mężczyzna przyznał, że on i Chris nie dogadywali się najlepiej, ale potwierdził przekonanie reszty, że Chris uciekł z domu. Kiedy policja powiedziała mu prawdę – że Chris został zamordowany i pochowany pod domem rodzinnym – wydawał się niezwykle spokojny. Był również nieugięty w twierdzeniu, że w ich domu nie utrzymywał się żaden nieprzyjemny zapach, co przeczyło zeznaniom wszystkich innych, którzy tam wtedy mieszkali.
Wreszcie policja  wprost oskarżyła Jacksona o zabicie Chrisa i pozbycie się jego ciała, zakopując je pod domem. Mężczyzna konsekwentnie temu zaprzeczał.

Rachunki i pistolet

W międzyczasie, śledczy przeszukiwali obecny dom małżeństwa w poszukiwaniu jakiś dowodów świadczących o winie Jacksona. Policjanci byli niezmiernie zaskoczeni, gdy odkryli, że ​​rodzina prowadziła obszerną dokumentacją dokumentów, od rachunków telefonicznych po zeznania podatkowe, sprzed ponad 10 lat. Wśród dokumentów znaleziono imienny rachunek za telegram (tak, ten sam, który rzekomo wysłał Chris) wystawiony na Jacksona Villarty. Znaleziono również rewolwer i amunicję, a rodzaj broni i nabojów pasował do kuli znalezionych przy ciele Chrisa. Dowody były wystarczające.

Przed sądem

W lutym tego samego roku policja zatrzymała Jacksona Villarty w związku z podejrzeniem dokonania zabójstwa Christophera Denoyera. W następnym roku, w maju, ojczym zamordowanego chłopaka stanął przed sądem. Prokuratorzy wysnuli teorię, że Jackson i Chris prawdopodobnie wdali się w bójkę, podczas gdy Dale i pozostałych dzieci nie było w domu. Wtedy Jackson, który był niższy od Chrisa i było mało prawdopodobne by mógł go pokonać w walce, wziął broń i zastrzelił nastolatka oddając w jego stronę trzy strzały. Następnie umieścił ciało w pustce i wysłał telegram, aby ludzie uwierzyli, że Chris po prostu uciekł z domu.

Winny

W 2002 roku, Jackson Villarty został ostatecznie uznany winnym morderstwa drugiego stopnia i skazano go go na karę więzienia od 17 lat do dożywocia. Mężczyzna może się starać o zwolnienie warunkowe w 2021 roku.

This slideshow requires JavaScript.

Autor: Kasia Magierska.

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.