Let’s travel together.

Trzyletnia Caylee i jej matka- domniemana dzieciobójczyni. Gdzie leży prawda?

0 1 658

Trzyletnia Caylee mieszkała z matką Casey oraz dziadkami, George’em i Cindy, w niewielkim domu na przedmieściu Orlando na Florydzie. Latem 2008 roku 25-letnia wtedy Casey opuściła dom rodziców razem ze swoją trzyletnią córeczką. Po miesiącu rodzice dziewczyny postanowili zawiadomić policję. Nie wiedzieli, co dzieje się z ich wnuczką, a córka, utrzymująca z nimi kontakt telefoniczny uparcie przekonywała ich, że wszystko jest pod kontrolą. Tłumaczyła, że ciężko pracuje, a kiedy dziadkowie chcieli porozmawiać z wnuczką, zawsze miała przygotowaną wymówkę. Mówiła, że Caylee jest pod opieką niani, albo że jest wraz z jej chłopakiem. 13 lipca George dostał wiadomość z posterunku o zlokalizowaniu przez funkcjonariuszy samochodu córki. Auto odebrał i jak później przyznał, z bagażnika wydobywał się okropny smród, jakby rozkładało się tam ciało:

„Coś jest nie tak, znalazłem dzisiaj samochód mojej córki i pachnie, jakby w tym cholernym samochodzie było martwe ciało”

Podejrzenia rodziców dziewczyny nie potwierdziły się. W bagażniku znaleziono tylko stertę śmieci, ale śladu po wnuczce wciąż nie było. Matka dziewczynki została szybko zatrzymana i przesłuchana. Casey przyznała, że nie ma pojęcia, gdzie jest jej dziecko. Mówiła, że zostało porwane przez Zanaidę, która miała być nianią dziewczynki. Obawiając się podejrzliwości policji, próbowała szukać córki na własną rękę. Nikt nie uwierzył w jej zeznania. Szybko ustalono, że kobieta o takich personaliach jak niania naprawdę istnieje, ale nigdy nie miała żadnej styczności z zaginioną dziewczynką. Nie było też chłopaka, ani ciężkiej pracy. W rzeczywistości Casey w tym czasie bawiła się w najlepsze. Zrobiła sobie nawet tatuaż „Bella Vita” – piękne życie. Kobietę oskarżono o fałszywe składanie zeznań. Wszyscy podejrzewali, że córkę zabiła. Sąd był jednak sceptyczny. Po wpłaceniu kaucji w wysokości 500 tys. dolarów Casey opuściła areszt.

W grudniu 2008 roku, na zalesionym terenie nieopodal domu Caylee, policja odnalazła plastikowy worek na śmieci, a w nim, owinięte w koc zwłoki dziewczynki. Śmierć została uznana za zabójstwo, a przyczyna śmierci wymieniona jako nieokreślona. Casey została oskarżona o morderstwo. Zaczął się kolejny proces. Według prokuratora kobieta zamordowała własną córkę, ponieważ chciała wieść niezależne życie, w czym przeszkadzało jej małe dziecko. Podczas procesu przedstawiono setki dowodów. Były to między innymi worki, znalezione w domu Casey, które były identyczne z tym w których mieściły się szczątki dziecka. Eksperci ujawnili, że kobieta wyszukiwała w internecie podejrzane słowa, takie jak „chloroform”, „uraz szyi”, „łopata”. W bagażniku samochodu odkryto ślady chloroformu i substancje chemiczne, jakie wydzielają się podczas rozkładu zwłok. Próbki powietrza wskazały, że kiedyś znajdowało się tam rozkładające się ciało. Był też włos należący do Caylee. Eksperci medycyny sądowej stwierdzili, że wokół cebulki włosa jest ciemna obwódka, która tworzy się po śmierci.

Dziewczynie groziła kara śmierci. Miliony osób na całym świecie śledziło tą sprawę. Casey została okrzyknięta „najgorszą matką Ameryki”. Ludzie nie czekali na zapadnięcie wyroku, sami go wydali, twierdząc że za to co zrobiła powinna zostać stracona. Obrońcy kobiety starali się przedstawić ją jako ofiarę. Casey podczas jednej z rozprawy zeznała, że wraz ze swoim ojcem upozorowała morderstwo, a w rzeczywistości trzylatka utopiła się w basenie na ich posesji. Twierdziła, że bała się powiedzieć prawdy. Utrzymywała, że miała problemy psychiczne i to dlatego po „zaginięciu” Caylee imprezowała. Musiała odreagować. George, były policjant, zeznawał przeciwko córce.

Kiedy wydawało się, że sprawa jest przesądzona, nagle wszystkie dowody przeciwko młodej matce zaczęły się sypać. Podobno śledczy popełnili szereg błędów związanych z procedurami. Źle przeprowadzono też sekcję zwłok. Cindy, matka dziewczyny, zeznała natomiast, że to ona wyszukiwała te podejrzane słowa na komputerze córki. Zrobiła to, bo jej koleżanka uległa wcześniej wypadkowi. W swojej mowie końcowej prokurator Jeff Ashton oskarżył Casey Anthony o zabicie córki przez uduszenie, a następnie o ukrycie jej ciała w lesie. Jak dodał, zanim kobieta ukryła szczątki dziecka, przez klika dni woziła je w samochodzie. W tym momencie Casey tylko się uśmiechała, nie składała już zeznań. Kolejny zwrot  w tej sprawie nastąpił w lipcu 2011 roku, kiedy kobieta została uznana za niewinną. Skazano ją tylko za składanie fałszywych zeznań. Po trzech latach wyszła na wolność. Opinia publiczna była zbulwersowana. W każdym tabloidzie pojawiało się hasło „Morderczyni”.

O sprawie nikt nie zapomniał, a czy będzie ona miała swój dalszy ciąg? Tego nie wiadomo.

 

Komentarze
Loading...