Let’s travel together.

Wyszedł z domu by zanieść kable do szopy i zniknął bez śladu. Czy za zaginięciem dwudziestolatka stoi prezbiteriański kapłan?

1

11 kwietnia 2001 roku 20-letni Branson Perry zniknął sprzed własnego domu w Skidmore w stanie Missouri. Dwa lata po jego zaginięciu pojawiła się pewna niepokojąca wskazówka…

Branson

Branson Kayne Perry urodził się 24 lutego 1981 roku w Skidmore w stanie Missouri. W 1999 roku ukończył Nodaway-Holt High School, a następnie podejmował się różnych dorywczych prac, w tym jako dekarz oraz opiekun zwierząt w wędrownym zoo. Rodzice Perry’ego się rozwiedli, a on zamieszkał ze swoim ojcem, Bobem Perrym, przy 304 West Oak Street w Skidrow. Chociaż Perry cierpiał na tachykardię, prowadził aktywny tryb życia: miał czarny pas w hapkido i podnosił ciężary.

Zdaniem rodziców, Branson nigdy nie sprawiał problemów wychowawczych i wiódł raczej spokojne życie. Tak było, aż do kwietnia 2001 roku.

Sąsiad

Przed zniknięciem dwudziestolatka w kwietniu 2001 roku, jego ojciec trafił do szpitala, gdzie przebywał przez kolejnych kilka dni. Zanim jednak się tam znalazł, w życiu jego syna zdarzył się pewien niepokojący incydent. 7 kwietnia 2001 roku Branson Perry odwiedził swojego sąsiada Jasona Biermanna, który podał mu jakiś lek/narkotyk, którego nazwy nigdy nie ustalono. Po zażyciu tej substancji, Perry zaczął się zachowywać bardzo dziwnie. Młody mężczyzna rozebrał się do naga i zaczął tańczyć, a następnie ogolił włosy łonowe i współżył z Biermannem. To wszystko miało miejsce w domu Jasona.

Szpital

Następnego dnia, Perry opowiedział o wszystkim swojemu ojcu, który wpadł we wściekłość. Choć zawsze podejrzewał, że jego syn jest gej*m, Bob był wściekły na Biermanna za to, że „odurzył, a następnie wykorzystał” jego syna. Mężczyzna nosił się nawet z zamiarem, aby skonfrontować się z sąsiadem i dać mu nauczkę. Do tego jednak nigdy nie doszło, ponieważ Bob trafił do szpitala (nie jest jasne z jakiego powodu). Podczas pobytu w szpitalu, mężczyzna był odwiedzany przez bliskich, w tym Bransona, który codziennie wieczorem pojawiał się przy łóżku chorego ojca.

Sprzątanie

11 kwietnia 2001 roku zapowiadał się zwyczajnie i nic nie zwiastowało mającej wkrótce nadejść tragedii. Tego dnia Perry i jego przyjaciółka Jena (w niektórych źródłach Gena) Crawford od rana zajmowali się sprzątaniem jego domu. W międzyczasie, obok jego domu dwóch mechaników naprawiało samochód należący do Boba Perry’ego.

W pewnym momencie Perry wyciągnął coś z szafki w kuchni, a następnie wyszedł na zewnątrz (nie jest jasne, czy Branson wiedział, że mężczyzna był w domu). Jena była świadkiem całej tej sytuacji, ale nie wiedziała co Branson wyciągnął z szafki, ani gdzie się z tym udał.

Kable

Po zakończonej pracy Jena udała się do łazienki, gdzie wzięła prysznic, a gdy potem weszła do kuchni, zobaczyła tam jednego z mechaników przeszukującego szafki. Kiedy dziewczyna zapytała go, czego tam szuka, odpowiedział jej, że to niczego i wyszedł z domu. Potem Jena udała się na piętro, gdzie zamierzała odpocząć. Gdy wyjrzała przez okno zobaczyła jak Perry wychodzi z domu. Sytuacja ta miała miejsce o godzinie 15.00. Dziewczyna zawołała do niego: „Branson, co ty robisz?”. Perry odpowiedział: „Idę odłożyć kable. Wrócę za kilka minut.”, a następnie dzierżąc w dłoniach kable rozruchowe udał się w kierunku znajdującej się obok domu szopy. To był ostatni raz, kiedy ktoś go widział Perry’ego.

Niepokój

12 kwietnia, krewna Boba, Jo-Ann Stinnett odwiedziła go w szpitalu. Kobieta zapytała go, czy Branson przyszedł go odwiedzić poprzedniego wieczora, a on zaprzeczył. Choć było to nieco niepokojące, ponieważ Branson odwiedzał go w szpitalu każdego wieczora, mężczyzna początkowo nie podzielał niepokoju  Jo-Ann. Kobieta postanowiła wtedy odwiedzić dom Boba i sprawdzić czy wszystko z Bransonem w porządku. Na miejscu zastała otwarte drzwi frontowe, a Brandon zniknął. Jo-Ann zaczęła rozpytywać ludzi w okolicy o to czy widzieli zaginionego, ale nikt nie był w stanie jej pomóc.

Zaginięcie

16 kwietnia 2001 roku, rodzina Bransona udała się na policję, aby złożyć zgłoszenie o jego zaginięciu. Nic tu się nie zgadzało, tak długa nieobecność Bransona była niespotykana i nie w jego stylu. Natomiast fakt, że zostawił w domu wszystkie swoje rzeczy osobiste i nie zabrał samochodu sprawiał, że bliscy oraz policja od razu podejrzewali, że musiało stać się coś złego.

Niezwłocznie wszczęto poszukiwania dwudziestolatka na szeroką skalę i przepytano jego rodzinę oraz znajomych. Niektórych z jego kolegów poddano nawet badaniu wariografem, jednak wykazało ono, że nie mieli oni nic wspólnego z zaginięciem Bransona.

Podejrzany

W śledztwie nie pojawiały się żadne nowe wątki, a wszystkie, nieliczne tropy prowadziły policję donikąd, w związku z czym sprawa zaginięcia Bransona stawała się „zimna”. Nie wytypowano żadnych podejrzanych i nikogo nie aresztowano. Nieoczekiwany zwrot akcji pojawił się dwa lata później.

W 2003 roku, na radarze policji w związku ze sprawą Bransona pojawił się Jack Wayne Rogers. Mężczyzna został wtedy aresztowany za niezwiązane ze sprawą Perryego przestępstwo. W trakcie śledztwa policja odkryła kilka niepokojących postów autorstwa Rogersa na jednym z forów internetowych. Mężczyzna opisał tam szczegółowo gwałt, tortury i morderstwo młodego autostopowicza, którego następnie pochował na terenie miasta Ozark. Mężczyzna opisał wygląd swojej rzekomej ofiary, który zgadzał się z rysopisem zaginionego. Z postów napisanych przez Rogersa wynikało, że jest on odpowiedzialny za kilka brutalnych morderstw młodych mężczyzn, a niektórym z nich miał odciąć genitalia, które następnie zjadł. Skonfrontowany z tymi informacjami Rogers stwierdził, że treść jego wpisów jest jedynie wytworem jego wyobraźni oraz, że nie ma nic wspólnego z zaginięciem Bransona.

Duchowny

Policja postanowiła jednak przeszukać dom oraz samochód podejrzanego. W samochodzie odkryli charakterystyczny naszyjnik, który był bardzo podobny do tego, który nosił Perry. Niestety jednak, nie był to wystarczający dowód aby oskarżyć go o zabójstwo dwudziestolatka.

Ostatecznie, w 2004 roku Jack Wayne Rogers, duchowny kościoła prezbiteriańskiego i opiekun grupy młodych skautów został skazany między innymi za napaść, przeprowadzenie operacji bez uprawnień i posiadanie porn*grafii dziecięcej. Mężczyzna obecnie odsiaduje 30-letnią karę więzienia, ale nigdy nie udało się udowodnić, aby miał coś wspólnego z zaginięciem Perry’ego. Matka Bransona nie wierzy, aby Rogers był odpowiedzialny za śmierć jej syna: „Czuję to w moim sercu. Nie wierzę, że ten mężczyzna jest za to odpowiedzialny” powiedziała.

Walka o prawdę

Ojciec Perry’ego zmarł w 2004 roku, a jego matka, Becky Klino przegrała walkę czerniakiem w 2011 roku. Oboje do końca walczyli o prawdę i sprawiedliwość dla swojego syna.

W kwietniu 2019 r. szeryf hrabstwa Nodaway, Randy Strong powiedział, że władze nie zrezygnują z rozwiązania tej sprawy – ponieważ sprawiedliwość i zamknięcie jej dla reszty rodziny Perry’ego jest najważniejsze.

„Wracasz do tego i przeglądasz raporty i sprawdzasz, czy coś nie przegapiłeś”, powiedział Strong. „Osoby w to zaangażowane nadal są zagrożeniem dla społeczności. A po drugie, jest to słuszne. Gdyby był to dotyczyło członka mojej czy twojej rodziny chciałbyś, abyśmy pracowali nad tym jak najlepiej. Myślę, że Branson był z grupą osób, które znał, kiedy został zamordowany i jest to dość oczywiste. Uważam, że mamy do czynienia ze środowiskiem narkotykowym. Nie chcą udzielać zbyt wielu informacji i nie wiemy, gdzie jest ciało.

Kilka faktów i pytań bez odpowiedzi

Na zakończenie tej przedziwnej historii, warto wspomnieć jeszcze o kilku faktach. Po pierwsze, przyjaciółka Bransona, Jena, nie wypowiadała się publicznie w tej sprawie i nigdzie nie znalazłam informacji na temat tego co robiła później tamtego dnia. Czy jakoś zareagowała na przedłużającą się nieobecność przyjaciela? Czy to ona zostawiła jego dom otwarty?

Inną sprawą jest postać sąsiada Bransona, Biermanna. Z dostępnych źródeł wynika, że mężczyzna nigdy nie był podejrzewany o to, aby miał coś wspólnego z zaginięciem dwudziestolatka. Istnieją nawet wątpliwości co do tego, czy w ogóle był w tej sprawie przesłuchany. Według wielu osób interesujących się tą sprawą Biermann jest osobą, której powinno się bliżej przyjrzeć.

Ostatnim aspektem tek sprawy, na który chciałabym zwrócić uwagę jest fakt, że kable rozruchowe, które Branson miał zanieść do szopy początkowo zniknęły. Nie było ich tam, gdy policja i rodzina przeszukiwała posiadłość i tereny ją otaczające. Pojawiły się natomiast kilka dni po zaginięciu Bransona, zostały powieszone na klamce drzwi do szopy. Kto i dlaczego je tam przyniósł? Tego również nigdy nie ustalono.

This slideshow requires JavaScript.

Autor, KaMa.

1 komentarz
  1. Aga mówi

    Nieudolność policji level hard 🤦‍♀️

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.