Let’s travel together.

Świat o niej zapomniał. Czy w sprawie zaginięcia Dominiki panuje zmowa milczenia?

0

14 kwietnia 2017 roku, około godziny 8:20, mieszkająca w Płocku Dominika Paćkowska wyszła z domu. Był to Wielki Piątek, a 17- latka wybierała się do kościoła Św. Stanisława Kostki. Ubrana była w szary płaszcz przed kolano, czarne spodnie oraz czarne buty typu glany.

Co zastanawiające, dziewczyna nie zabrała ze sobą żadnych osobistych drobiazgów. W domu zostawiła telefon, który jednak schowała tak, aby nie leżał na wierzchu. Nie zabrała ze sobą dokumentów ani pieniędzy. Nie miała też żadnej torby, plecaka czy torebki. Gdy nastolatka przez kilka godzin nie wracała do domu, około godziny 14:00 zaniepokojona rodzina zgłosiła jej zaginięcie.

Most

Szybko okazało się że Dominika nie dotarła do kościoła, a ostatni raz widziano ją w pobliżu Wisły, na starym moście Legionów, gdzie została zarejestrowana przez kamerę miejskiego monitoringu. Niestety znajdująca się w tym miejscu kamera jest ruchoma i wykonuje trwający 2,5 minuty obrót o 360 stopni. Po nagraniu dziewczyny na moście i wykonaniu przez kamerę pełnego cyklu, Dominiki już tam nie było. Na zapisach z miejskiego monitoringu widać, ze idzie bardzo szybko i jest zdenerwowana, prawdopodobnie płakała. Pewnym jest to, że dziewczyna nie przeszła na drugą stronę rzeki.

„Prawdopodobnie Dominika planowała skoczyć z mostu, jednak wycofała się z tego i zeszła schodami w dół, do ulicy Rybaki. Prawdopodobnie błąkała się dość długo nad Wisłą, i to w miejscach niezbyt uczęszczanych. Lubiła takie nieco dzikie zakątki. Zapewne była tu nie po raz pierwszy. –  mówił Janusz Szostak, prezes fundacji Na Tropie.

Trudny okres

Dominika nie sprawiała rodzicom problemów i w szkole radziła sobie dobrze. Pozornie szczęśliwa dziewczyna nie miała najmniejszych powodów, aby targnąć się na swoje życie.Jak się jednak udało ustalić, przechodziła wtedy wyjątkowo trudny okres. Nastolatka z jakiegoś powodu czuła się samotna, opuszczona i oszukana. Według informacji zdobytych przez fundację, nastolatka mogła, od pewnego czasu, planować samobójstwo. Miały o tym świadczyć hasła jakich wyszukiwała na swoim telefonie i komputerze. W ostatnim czasie szukała sposobów na skuteczny sposób na odebranie sobie życia. Prawdopodobnie, nie przypadkowo wybrała Wielki Piątek. „Dominika miała pewien problem, którego sama nie była w stanie udźwignąć”– mówił pan Janusz.

Rzeka

Tego samego dnia, po godzinie 15:00 rozpoczęto poszukiwania. Rzekę i jej okolice przeczesywano przy użyciu łodzi i helikoptera. W akcję poszukiwawczą włączyli się natychmiast strażacy oraz WOPR-owcy. Niestety, trwające kilka tygodni poszukiwania nie przyniosły żadnych rezultatów. Pojawiło się za to wiele hipotez dotyczących zaginięcia Dominiki, jednak do tej pory żadna z nich nie znalazła potwierdzenia. Fundacja wielokrotnie wznawiała poszukiwania, sprawdzając wytypowane wcześniej miejsca w Wiśle i na jej brzegach.

„Sprawdzaliśmy dwa wytypowane wcześniej  miejsca. Na razie bez efektu. Jednak nie podajemy się i szukamy aż do skutku”. – mówił wtedy prezes fundacji.

„Nie ma już tej dziewczyny”

Na stronie crime.com czytamy o wizji Mai Danilewicz dotyczącej Dominiki:

„Dominika Paćkowska – nie ma już tej dziewczyny, widzi mi się strasznie zapłakana, rozżalona. Dławi mnie, jak myślę o tej Dominice – mam ucisk w dołku, żal, czyli samobój jak nic. Czuję, jakby ludzie z jej otoczenia od początku wiedzieli, że szukają ciała a nie żywej osoby. A może była na coś chora? Fizycznie lub psychicznie? Coś w niej jest… Albo ewentualnie dawała znaki, że coś może sobie zrobić. Ona cholernie płacze i ma jakiś plan. To raczej nie jest zemsta na bliskich, tylko po prostu coś ją przerosło i dalej nie wyobrażała sobie życia. Teraz już raczej obstawiam na wodę, bo jej włosy falują. Włosy ma brudne i jakby w coś wplątane. Ona raczej z charakteru była skryta, nieśmiała, być może czuła się niezrozumiana. Hipiska? Z marzeniami, trochę odrealniona. Fajna dziewczyna, ale trochę zamknięta w swoim świecie. Ale jeszcze raz powiem – oni od razu coś wiedzieli. Coś podejrzewali. Mieli jakiś trop. Rodzina i policja”.

Nadal zaginiona

Na chwilę obecną, ani policyjne śledztwo, ani poszukiwania fundacji Na Tropie, oraz rodziny i znajomych, nie przyniosły spodziewanych rezultatów. Dominika Paćkowska wciąż figuruje jako zaginiona na stronach KMP w Płocku.

„Każda uzyskana informacja była sprawdzana i weryfikowana przez policjantów. Świadkowie, którzy tego dnia widzieli płocczankę, zostali przesłuchani. O poszukiwaniach 17-latki powiadomione zostały jednostki policji w kraju. Przeprowadzono szereg czynności, również operacyjnych, jednak nie odnaleziono dziewczyny. Dlatego ponawiamy apel – każdy, kto posiada jakiekolwiek informacje o zaginionej, proszony jest o kontakt z Komendą Miejską Policji w Płocku pod numerem telefonu 24 266 16 00 lub 24 266 15 68.”  mówi, rzeczniczka prasowa Komendy Miejskiej Policji w Płocku.

Czy naprawdę nikt nie miał pojęcia o problemach dziewczyny? Czy jej zaginięcie ma związek ze starszym mężczyzną, z którym się, rzekomo od jakiegoś czasu spotykała? Czy ludzie, którzy znają prawdę, kiedyś przemówią?

 

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.