Let’s travel together.

Ona zaginęła a on zaaranżował własną śmierć. Co się stało z Victorią?

0 1 729

Przez lata Sam Gillingham wierzyła, że jej mama ją opuściła. Prawda zaczęła się ujawniać dopiero wtedy, gdy jej ojciec Russell Causley próbował zaaranżować własną śmierć. Choć mężczyzna odsiaduje wyrok za morderstwo swojej żony, jego córka obawia się, że nigdy nie dowie się co tak naprawdę stało się z jej mamą.

Sam miała 16 lat, kiedy jej matka Veronica zniknęła z rodzinnego domu w nadmorskim kurorcie Bournemouth. Sam pamięta jak gorączkowo biegła po schodach, żeby przeszukać pokój rodziców, nie wierząc w to, że jej mama mogła tak po prostu odejść. Kiedy Sam zorientowała się, że mama nie zabrała ze sobą ani ubrań ani innych rzeczy osobistych, ojciec powiedział z ufnością „Wróci”.

Rok wcześniej Russell zaprosił do domu swoją 26-letnią koleżankę Patricię Causley, która wkrótce zamieszkała z nimi jako nowa lokatorka. Oboje pracowali w przemyśle lotniczym, ale sportowy samochód na podjeździe, zegarki Rolex i regularne wyjazdy zagraniczne, wskazywały na to, że posiadali dodatkowe źródło pieniędzy. Przez pierwsze sześć miesięcy od zjawienia  się w domu Patrici wszystko było normalne. Kobieta dzieliła pokój z Sam i była dla niej jak niania. Ale z upływem czasu Patricia zaczęła się wymykać z pokoju w późnych godzinach nocnych. Po pewnym czasie Victoria, która była rysowniczką, często podróżującą po świecie dowiedziała się, że jej mąż ma romans. Kobieta miała więc wyraźny powód ku temu by pozostawić dawne życie za sobą. Jednak w miarę upływu tygodni Sam coraz bardziej martwiła się o miejsce pobytu matki i zgłosiła jej zaginięcie na policji. Kilka miesięcy później, na krótko przed Bożym Narodzeniem w 1985 roku śledczy skontaktowali się z rodziną zaginionej kobiety informując, że zjawiła się na komisariacie, jest bezpieczna i nie życzy sobie kontaktów z bliskimi. W obliczu tej bolesnej wiadomości Sam musiała zaakceptować fakt, że jej mama w najbliższym czasie nie wróci. W kolejnych miesiącach, atmosfera w domu była nie do zniesienia. Sam coraz częściej kłóciła się z ojcem obwiniając go o całą sytuację. W końcu zdecydowała się na wyprowadzkę i skupiła się na budowaniu życia ze swoim przyszłym mężem, ostatecznie zrywając kontakty z tatą.

w 1993 roku, nieoczekiwanie otrzymała szokujące wiadomości. Jej ojciec – który od tego czasu przyjął nazwisko swojej kochanki, zaginął na morzu i uznano go za zmarłego. Mężczyzna był na jachcie u wybrzeży Guernsey ze swoją już żoną Patricią, kiedy wypadł za burtę. Spanikowana Patricia nadała wiadomość Mayday, a główna akcja ratownicza objęła łodzie i helikoptery, jednak ciała nie odnaleziono. Russell zniknął tak jak jego pierwsza żona Victoria. Wtedy jeszcze Sam nie wiedziała, że policja podejrzewała, że zaginięcie jej ojca nie jest skutkiem wypadku i zaczęła prowadzić dochodzenie, w skutek którego wyszło na jaw, że w dniu domniemanego wypadku, Russell zarezerwował wodolot z St Peter Port na kontynent. To, w połączeniu z niekonsekwentną relacją Patrici, na temat tego, co wydarzyło się na łodzi skłoniło śledczych do zwrócenia się do towarzystwa ubezpieczeń na życie z prośbą aby powiadomiono ich w przypadku wypłaty środków. I rzeczywiście, kilka dni później w imieniu Patricii wpłynęło roszczenie o 790 000 GBP. Funkcjonariusze współpracujący z ubezpieczycielami, podążyli za kobietą wraz z nakazem aresztowania i dotarli do pobliskiego pubu, w którym Patricia wraz z Russelem beztrosko popijała piwo. Na skutek zaaranżowania własnej śmierci przez mężczyznę, policja wszczęła nowe śledztwo w sprawie zaginięcia Victorii, czując że jej mąż mógł maczać w tym palce. Ponownie przesłuchany Russell zeznał, że żona uciekła z mężczyzną prowadzącym czerwone Porsche, a z listu, który rzekomo otrzymał od niej w 1991 roku, wynikało że planuje rozpocząć nowe życie w Szwajcarii albo Kanadzie. Po przesłuchaniu został osadzony w więzieniu za oszustwo, którego próbował dokonać.

Jego osobliwe zeznania, skłoniły detektywów do przeanalizowania rzekomej wizyty Victorii na posterunku policji 10 lat wcześniej, co ujawniło, że policjant legitymujący kobietę, nie przeprowadził rzetelnie kontroli tożsamości. Śledztwo nabrało jeszcze większego tempa, gdy ostatnie potwierdzone obserwacje kobiety miały miejsce w kancelarii adwokackiej, w której zasięgła porady dotyczącej procesu rozwodowego. Adwokat udzielił jej niezbędnych informacji i umówił się z nią na kolejne spotkanie, ale nigdy się na nim nie zjawiła. Potwierdzono także, że przestała chodzić do lekarza, mimo różnych problemów zdrowotnych, które jej doskwierały. Nie odwiedzała dentysty oraz nie kontaktowała się z przyjaciółmi. Wszystko wskazywało na to, że Victoria nie zaginęła, ale została zamordowana przez własnego męża. Pozostawała tylko jedna przeszkoda- brak ciała. 

Archeolodzy sądowi przeczesywali cmentarze w Bournemouth i kanały w New Forest po tym jak Russell przyznał się współwięźniowi, że zabił żonę. Jednak jego opowieści o uderzeniu jej siekierą i rozpuszczenie ciała w kwasie były tak niespójne, że wysunięto hipotezę, że gra on z wymiarem sprawiedliwości w kotka i myszkę. Jednak po znalezieniu kilku rzeczy należących do Victorii, w składziku magazynowym do którego miał dostęp tylko Russell, prokuratura uznała, że ​​istnieją wystarczające dowody do wniesienia oskarżenia. Mężczyzna został uznany winnego morderstwa w 1996 roku, ale w czerwcu 2003 roku, wyrok skazujący został unieważniony. Ponowna próba oskarżenia miała miejsce rok później ,po tym jak jego siostra przerwała milczenie – mówiąc ławnikom, że słyszała jak jej brat przyznał się do przestępstwa.

„Większość normalnych ludzi udaje się do adwokata i się rozwodzi. Ale Russell myślał, że może zatrzymać dom, kochankę i wszystko co dzielił z żoną, pozbywając się jej i nigdy nie zostając złapanym. Cóż mylił się.”

14 listopada 2018 roku, 75- letniemu Russellowi odmówiono przeniesienia do innego więzienia. Policja przy współpracy córki Victorii, kontynuuje poszukiwania jej ciała. 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Komentarze
Loading...