Let’s travel together.

Dziwne i niewyjaśnione zaginięcie dwóch młodych biznesmenów ze Śląska.

0

Jednego dnia znika bez śladu dwóch młodych śląskich biznesmenów. Arkadiusz i Dariusz zaginęli 19 marca 2001 roku, a dwa dni później policja znalazła pusty samochód, którym mężczyźni poruszali się w dniu zaginięcia.

 

30 listopada 2000 roku, trzech mężczyzn otworzyło w Gliwicach na Śląsku klub. Dwoje z nich to 25-letni Arkadiusz Nikonowicz i 31-letni Dariusz Winiarski. Podczas otwarcia lokalu obecni byli Rosjanie, z którymi Arkadiuszowi zdarzyło się niegdyś zrobić pewien interes. Już po miesiącu od otwarcia klubu, rzekomo pomiędzy właścicielami zaczęły się spięcia.
Arek i Darek
Nikonowicz mieszkał w tarnowskich Górach, a przed zaginięciem prowadził wraz z rodziną firmę zajmującą się składaniem komputerów oraz warsztat samochodowy w Zabrzu. Mężczyzna opisywany jest jako bezkonfliktowy, nie mający zatargów z prawem ani długów.
Dariusz Winiarski to były policjant. Z Arkiem zakolegowali się około 2, 3 lata przed zaginięciem.
Spotkanie
W dniu zaginięcia, mężczyźni umówieni byli z trzecim wspólnikiem w Knurowie, o godzinie 22, ale na to spotkanie najprawdopodobniej nie dotarli. Wyjechali jednym samochodem, srebrnym bmw należącym do Arkadiusza, kilka minut po godz. 21. Nie zabrali ze sobą paszportów ani dowodów osobistych. Poinformowali bliskich dokąd się udają i uprzedzili, że wrócą za 2 godziny. Ostatni raz widziano ich w Zabrzu. Co działo się z nimi potem? Jak do tej pory nie udało się tego ustalić…
Niepokój
Arek nigdy nie robił takich numerów. Zawsze wracał do domu punktualnie, a kiedy wiedział, że się spóźni, dzwonił”  powiedziała mama Arkadiusza. „To do niego zupełnie nie podobne. Nie wziął dowodu ani paszportu. Nie jest więc możliwe, że chciał od nas uciec” dodaje.
Mężczyźni nie pojawili się w domu tej nocy. Po godzinie 2 w nocy, zaniepokojona mama Arkadiusza postanowiła zadzwonić do syna. Jego telefon odebrał ktoś, czyjego głosu kobieta nie rozpoznała.

Arek załatwia interesy w drugim samochodzie”  powiedział męski głos z wyraźnym rosyjskim akcentem. „Chcę z nim rozmawiać” powiedziała stanowczym tonem kobieta. „A mama, mama? Proszę się uspokoić. Będzie w domu około 5, 6 rano”  odpowiedział i się rozłączył.

Poszukiwania

Rankiem, zaniepokojone rodziny, które nie mogły nawiązać kontaktu z Arkiem ani Darkiem, postanowiły zgłosić ich zaginięcie na policję. Bliscy wraz ze znajomymi postanowili wszcząć niezależne od policji poszukiwania. Wspólnie przeczesywali Knurów i jego okolice, ponieważ to właśnie tam mieli się udać na spotkanie. Niemal 30 znajomych rozwieszało plakaty z ich zdjęciami. Bez efektu

Rodziny zaginionych były coraz bardziej niespokojne, ponieważ „Arek zawsze dotrzymywał słowa”, a Darek nigdy nie znikał bez uprzedzenia. Nikt z bliskich nie wiedział aby którykolwiek z nich miał jakieś poważne problemy.

Bez śladu

„Musiało im się stać coś złego” stwierdzili zgodnie znajomi zaginionych mężczyzn. „Nie mieliśmy żadnych obaw, bo Darek, jako były policjant, był niezwykle ostrożny.”

Sprawą zaginięcia Arkadiusza i Dariusza zajmuje się Zabrzańska policja.Dwa dni później w Gliwicach znaleziono samochód, którym się poruszali. Nie było w nim jednak żadnych śladów krwi czy walki” powiedział zastępca komendanta miejskiego policji w Zabrzu. Samochód znaleziono na osiedlu Sikornik, ale po mężczyznach nie było śladu…
Informacje

Arkadiusz Nikonowicz. Ma około 178 cm wzrostu i czarne włosy. W dniu zaginięcia ubrany był:

  • w czarną kurtkę,
  • szare dżinsy,
  • ciemnobrązowe półbuty
  • koszulę w kolorową kratę.

Mężczyzna miał przy sobie czarną teczkę i czarny telefon komórkowy marki mitsubishi.

Dariusz Winiarski. Ma około 183 cm wzrostu oraz jasne krótkie włosy. W dniu zaginięcia ubrany był:

  • czarną kurtkę,
  • niebieskie dżinsy,
  • brązowe buty typu trapery
  • kremową bluzę w niebieskie, czerwone i białe pasy.

Osoby, które posiadają informacje na temat zaginionych proszone są o kontakt z najbliższą jednostką policji lub numerem alarmowym 112.

This slideshow requires JavaScript.

Źródła: katowice.wyborcza.pl, forum.gazeta.pl

Autor: Kasia Magierska.

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.