Let’s travel together.

Czy brutalny atak ma związek z późniejszym zaginięciem Dorothy?

0 1 075

Dorothy Forstein była bardzo cenioną kobietą w północnej Filadelfii. Matka trójki dzieci i żona znakomitego sędzi- wydawało się że miała wszystko. Ale pewnego wieczoru w 1945 wydarzyło się coś co zaburzyło spokój rodziny.

W 1942 roku Dorothy Cooper poślubiła swojego ukochanego z dzieciństwa, Julesa Forsteina. Mężczyzna był urzędnikiem i owdowiałym ojcem dwóch dziewczynek. Małżeństwo Dorothy i Julesa było szczęśliwe. Para mieszkała w trzypiętrowym, ceglanym domu. Dwa lata po ślubie, Jules awansował do miejskiego magistratu, a Dorothy urodziła synka Edwarda.

25 stycznia 1945 roku, pod wieczór, kobieta zostawiła swoje dzieci pod opieką sąsiada i udała się na zakupy. Gdy tylko wróciła do domu i przeszła przez frontowe drzwi, nieznany intruz wyskoczył z wnęki pod schodami i rozpoczął brutalny atak. Kobieta została dotkliwie pobita. Osuwając się na podłogę, zdążyła zawiadomić policje. Kiedy władze przybyły na miejsce zdarzenia, zastały Dorothy leżącą na podłodze. Była pokryta krwią. Kobieta doznała wstrząsu mózgu oraz złamań szczęki, nosa i ręki. Zanim straciła przytomność, zdąrzyła powiedzieć:

„Ktoś wyskoczył na mnie … Nie mogłam zobaczyć, kto to był … po prostu mnie uderzał i uderzał, nie chciał przestać”.

Kapitan policji w Filadelfii James Kelly, po bliższym przyjrzeniu się sprawie, zyskał pewność iż atak na bezbronną kobietę był perfidnym usiłowaniem zabójstwa, bez wyraźnego motywu. Pierwszym podejrzanym, jak to zwykle bywa stał się mąż ofiary. Jednak Jules miał solidne alibi, potwierdzone przez dziesiątki osób. Dorothy nie miała wrogów, była osobą lubianą więc bez  punktu zaczepienia, szansa na ujęcie sprawcy była znikoma. Kobieta która ucierpiała fizycznie, doznała także trwałych ran psychicznych. Była niespokojna i lękliwa, podskakiwała przy najmniejszym hałasie. I chociaż zamki w oknach i drzwiach zostały wymienione, sprawdzała je kilka razy dziennie. Zatroskany mąż rzadko zostawiał ją i dzieci same w domu same. Podejrzewał on, że być może atak na małżonkę, dotyczył jego samego. W końcu był sędzią, więc chętnych do zemsty nie brakowało.

Cztery lata po ataku, 18 października 1949 roku, Jules przygotowywał się na polityczne przyjęcie. Wyjeżdżał prosto z pracy, więc zadzwonił do żony by poinformować ją, że nie wróci za późno. Ona żartobliwie odpowiedziała:

„Pamiętaj, aby za mną tęsknić!”

Około 23:30 tego wieczoru, Jules wrócił do domu. W kącie sypialni, zastał skuloną dwójkę najmłodszych dzieci krzyczących: „Mamuni nie ma”. Najstarsza córka, w tym czasie nocowała u przyjaciółki. Mężczyzna początkowo sądził, że Dorothy wyszła do, którejś z sąsiadek, jednak po godzinnych, bezskutecznych poszukiwaniach zawiadomił policję. Kapitan Kelly ponownie przybył do rezydencji Forsteinów. Nakazał swoim ludziom przeszukać wszystkie szpitale w Filadelfii, hotele, domy wypoczynkowe, pensjonaty i kostnicę. Nic nie znaleziono. Dorothy pozostawiła w domu, pieniądze i klucze, a drzwi wejściowe były zamknięte. Jedynym świadkiem całego zdarzenia była kilkuletnia Marcy. Dziewczynka przez łzy opowiadała:

„Obudziłam się i było późno. Nie wiem, czy słyszałam głosy, czy po prostu się obudziłam. Podeszłam do szczytu schodów i pojawił się mężczyzna. Wszedł do pokoju mami. Przez szczelinę w drzwiach zobaczyłam, że mama leży na podłodze. wyglądała na chorą. Mężczyzna wziął ją na ramię, tak że jej twarz opadła na jego plecy. Kiedy spytałam go co robi, powiedział: „Wracaj spać, mała, twoja mamusia jest chora, ale teraz będzie w porządku”.

Kapitan Kelly zapytał dziewczynkę jak ubrana była jej mama:

„Miała na swoich stopach czerwone pantofle. Ubrana była w czerwoną, jedwabną piżamę. Bardzo ją lubiła”.

Na temat mężczyzny widzianego w domu, dziewczynka powiedziała tylko tyle, że miał na głowie brązową czapkę z daszkiem i brązową kurtkę. Marcy upierała się, że nigdy wcześniej nie widziała tego człowieka, ale prawdopodobnie był „mniej więcej w tym samym wieku co tatuś”.

Zeznania dziewczynki są jedyną wskazówką, jaką otrzymała policja w Filadelfii. Ład w domu rodziny Forestin był niezakłócony, oraz nie znaleziono żadnych odcisków palców. Policja uznała to za coś dziwnego, bo z pewnością mężczyzna niosący kobietę na ramieniu dotknąłby ściany lub balustrady, aby zachować równowagę. Policja zastanawiała się również, w jaki sposób udało mu się niezauważonym przez nikogo, iść z kobieta w czerwonej piżamie na ramieniu. I wreszcie, w jaki sposób intruz wszedł do mieszkania, skoro zamek pozostał nienaruszony.

W ciągu tych wszystkich lat od momentu zaginięcia Dorothy, wielu amatorów i profesjonalistów próbowało rozwikłać tę sprawę. Jednak bezskutecznie. W 1957 roku, kobietę uznaną oficjalnie za zmarłą. Siedem lat po jej zniknięciu, Jules zmarł na zawał serca.

 

 

Komentarze
Loading...