Let’s travel together.

Zniknął w tajemniczych okolicznościach tak jak Lars Mittank

0 4 573
Rok temu, pod koniec lutego 2019 r. 20- letni Matthew biegał po ulicy, krzycząc, że jego rodzina została zamordowana. Od tamtego momentu, ślad po nim zaginął.
Wprowadzenie

W 2019 r. Matthew Anfeldt był 20-letnim mężczyzną, który mieszkał w Grand Mound w stanie Waszyngton. W szkole średniej, Matthew dołączył do szkolnej drużyny zapaśniczej i odtąd treningi stały się jedną z jego pasji. Matthew także marzył, że pewnego dnia zostanie znanym i cenionym raperem i usilnie dążył do celu. Pod pseudonimem MT Hayze, nagrywał freestyle’owe kawałki, które rozpowszechniał za pomocą strony na Facebooku. Podobnie jak wielu młodych ludzi w jego wieku, mężczyzna eksperymentował z używkami, ale niestety nie były to papierosy czy alkohol. Matthew sięgał po metaamfetaminę i ecstazy, a nawet po leki psychotropowe z grupy benzodiazepin tj. Lorazepam. Eksperymenty z narkotykami doprowadziły do szybkiego uzależnienia. W walce z nałogiem pomagała mu cała rodzina, a w szczególności mama, z którą był bardzo związany.

Tajemnicza napaść

22 grudnia 2018 r. W godzinach wieczornych, Matthew wracał do domu po spotkaniu ze swoim współpracownikiem. Podczas spaceru, zwrócił uwagę na trzy zakapturzone postacie, zmierzające w jego kierunku. Czując zagrożenie, Matthew wszedł do pobliskiego sklepu i spędził w nim prawie godzinę. Kiedy w końcu zdecydował się na opuszczenie marketu, podejrzewał, że niebezpieczeństwo czai się tuż za rogiem, ale nie chciał popadać w paranoję. Z duszą na ramieniu kontynuował spacer, kiedy został napadnięty. Według jego relacji z przebiegu ataku, cała trójka zaczęła go bić, kopać i ciąć  nożem, którym to na piersi wyryli słowo „zabić”. Kiedy jego wołania o pomoc rozgoniły napastników, Matthew zdołał o własnych siłach wrócić do domu, gdzie nagrał filmik, na którym cały zalany łzami i krwią, opowiada o tym co właśnie go spotkało. Nagranie opublikował w mediach społecznościowych, wywołując falę paniki wśród swoich bliskich.

Szczególnie zaniepokojona była matka, która namawiała syna na wizytę w szpitalu i zgłoszenie napaści na policji. Matthew odmówił, wyrażając obawy, że zawiadamiając policję narazi swoją rodzinę na niebezpieczeństwo. Zapytany, czy znał osoby, które go zaatakowały, odpowiedział, że nie i zaznaczył, że nie miał z nikim zatargów, ani nie był winien pieniędzy. Kiedy Matthew rozmawiał później o tym incydencie ze swoimi przyjaciółmi, odmówił podania nazwisk, lub ujawnienia dlaczego ktoś chciałby go skrzywdzić, stwierdzając: „To wszystko jest nieważne. Oni i tak mnie dorwią”

Załamanie

28 lutego Matthew spędzał dzień ze swoją siostrą. Rodzeństwo odwiedziło kręgielnię, a resztę dnia planowało poświęcić na oglądanie filmów. Około godziny 16:30, tuż przed rozpoczęciem pierwszego seansu filmowego, Matthew oznajmił siostrze, że musi zejść na dół po telefon i nigdy nie wrócił już do pokoju. Dom opuścił bez butów, kurtki, telefonu i portfela i udał się do sąsiadów, skąd wybiegł na ulicę i wstrzymał ruch. Przez cały czas krzyczał, że cała jego rodzina została zamordowana i, że musi się gdzieś ukryć.

W tym momencie na pobliskim komisariacie policji, rozdzwoniły się telefony od świadków tego zdarzenia. Wszyscy zwrócili uwagę na to, że Matthew wyglądał jakby doznał załamania psychicznego. Niedługo potem Matthew zjawił się w sklepie spożywczym, oddalonym o dwie mile od jego domu. Z relacji pracownika wynika, że wyglądał na spanikowanego i bardzo przerażonego. Był cały spocony, wokół ust miał zaschniętą krew i w kółko powtarzał: „Moja rodzina nie żyje. Moja cała rodzina została zamordowana. Muszę się schować, muszę się schować, muszę (…)”. Podczas gdy szukał miejsca, w którym mógłby się ukryć, pracownik zadzwonił pod 911, co skłoniło Matthew’a do ucieczki ze sklepu. To był ostatni raz, kiedy go widziano.

Dochodzenie

Policjanci pierwsze kroki jakie podjęli w tej sprawie, to sprawdzenie rezydencji Anfeld. Rodzina Matthew’a była cała i zdrowa i nie mogła znaleźć wytłumaczenia na jego nieobliczalne zachowanie. W nadziei na znalezienie jakiejkolwiek informacji, eksperci prześledzili telefon Matthew’a, aby sprawdzić czy prowadził jakieś istotne rozmowy, które mogły mieć związek z jego zniknięciem. Jednak nic takiego nie znaleziono. Poszukiwania młodego mężczyzny prowadzono przez cały marzec. Apelowano także do wszystkich mieszkańców, aby przeszukali swoje budynki gospodarcze, działki, pola oraz schowki i piwnice.

Kiedy policja dowiedziała się o incydencie, który miał miejsce w grudniu 2018 r. Zaczęto rozważać możliwość powiązania obu przypadków. W tym celu przesłuchano wszystkich przyjaciół zaginionego, oraz osoby od których Matthew pozyskiwał narkotyki. Nikt jednak nie miał pojęcia, kim mogą być trzy tajemnicze osoby, które dokonały napaści. Możliwe także, że w chwili zaginięcia Matthew był pod wpływem narkotyków, które wywołały halucynacje i stan psychotyczny. Jeśli Matthew nadal żyje dziś ma 21 lat. Od czasu jego zaginięcia nie zanotowano aktywności na jego kontach bankowych, ani w mediach społecznościowych.

Autor, Dorota Ortakci

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

Komentarze
Loading...