Let’s travel together.

Zaginęła podczas podróży. Jej rodzina nie zaprzestaje w poszukiwaniach

0 1 919

Opowieść ta opiera się na oficjalnych oświadczeniach peruwiańskiej policji, godzinach wywiadów z członkami rodziny i przyjaciółmi zaginionej Carli Valpeoz.

 

Wkrótce po tym, jak jego córka Carla zaginęła w Peru, Carlos Valpeoz porzucił swoje dawne życie jako podwykonawca w Texas Hill Country i wsiadł do samolotu, aby ją znaleźć. Miał ze sobą tylko plecak i nie był pewny jak długo będzie poza domem. 71- letni Valpeoz na początku wywiadu zachowuje się dość normalnie, ale jego oczy ukazują jego bezsilność i wyczerpanie, a kiedy zaczął mówić o swojej córce – jego „Carly”, jego „Carlicie” – ochrypły głos zmienił się w szloch.

Mężczyzna przez prawie sześć miesięcy podróżował do kilkunastu małych miasteczek w odległym regionie peruwiańskich Andów zwanych Świętą Doliną. Ulotki z wydrukowaną twarzą jego córki roznosił od domu do domu, przeprowadzając wywiad z każdym, kto mógł ją zobaczyć. Dzięki swoim oszczędnością, pieniędzmi od syna i datkami od ludzi wzruszonych jego historią zamieszkiwał w małych pokojach hotelowych, starając się wydawać jak najmniej pieniędzy na jedzenie i przybory toaletowe. Carla była w drodze do stanowiska archeologicznego Inków w pobliżu Cusco 12 grudnia, kiedy zniknęła, a życie jej rodziny wywróciło się do góry nogami. Jej ojciec podróżował po górach, chodził po  ogromnych polach kukurydzy i szukał jej w odległych jaskiniach. Nawiązał stosunki z lokalną policją, a nawet towarzyszył im podczas przeszukiwań domów w których rozwijał się handel narkotykowy.
Podczas gdy Departament Stanu odmówił dzielenia się dokładnymi liczbami o tym, ilu Amerykanów zaginęło za granicą w ciągu ostatnich pięciu lat, historie obywateli amerykańskich, którzy znikają w obcym kraju, coraz częściej trafiają na pierwsze strony gazet. W mediach pojawiły się ostatnie znane momenty nowojorskiej pary która zniknęła, a później została znaleziona martwa na Dominikanie, sprawa kobiety z Florydy zamordowanej na Kostaryce i nauczyciela z Północnej Karoliny, który został zamordowany w Meksyku. Tutaj mimo iż mówimy o Amerykanach chciałabym wspomnieć o morderstwie naszego polskiego podróżnika Krzysztofa Chmielewskiego, który również podzielił los wielu ofiar zamordowanych przez tych, którzy władają w Meksyku kartelami narkotykowymi.
CARLA
W wieku 35 lat Carla jest prawnie niewidomą kobietą, która bardzo dużo podróżowała – częściowo po to, by pokazać, że nie można jej określić na podstawie niepełnosprawności, a po części, aby zobaczyć jak najwięcej świata, zanim całkowicie straci wzrok . Do grudnia 2018 roku Carla zwiedziła 20 krajów- zawsze w pojedynkę. Uczyła się języka arabskiego w Egipcie, pracowała z porzuconymi dziećmi w Jemenie i podróżowała do odległych wiosek w Indonezji, by bronić rdzennych kobiet. Jej największym marzeniem była podróż do Peru. Kiedy jej koleżanka, Alicia Garcia Steele, powiedziała jej, że zamierza wyjechać do Limy, by zostać honorową służącą na weselu, Carla skorzystała okazji i wybrała się z nią. Mama Carli pomogła jej wybrać granatową sukienkę i beżowe baleriny na wesele. Po długiej podróży autobusem i dwóch przelotach z Detrot Carla i Garcia w samą porę przybyły do tętniącej życiem stolicy Limy, aby pomóc w organizacji przyjęcia, po którym świętowały urodziny Carli na plaży. W ostatnim odcinku ich dwutygodniowej podróży, Carla planowała odbyć samotną podróż na Machu Picchu. Koleżanka odradziła jej ten pomysł jednak ona nie posłuchała.
W dniu, w którym Carla wyjechała na wycieczkę do Machu Picchu, Garcia bardzo się niepokoiła i po godzinach bez kontaktu z przyjaciółką zaczęła wysyłać do niej smsy: „Carla jesteś tam?” „Carla tak się martwię, nie odpisujesz”.„Czy wszystko w porządku?!?!” Proszę, napisz do mnie, kiedy będziesz mogła.” „Carla. Jak się masz. Umieram, ze strachu”. 
Carla odpowiedziała ponad 12 godzin później. Przeprosiła,  za brak odzewu i wyjaśniła to brakiem Wi-Fi. Gracia bardzo ucieszyła się, że jej przyjaciółka ma się dobrze jednak jedna z wiadomości bardzo ją zaniepokoiła. Carla napisała :” Mam duże problemy, które muszę rozwiązać zanim wrócę  do domu”. To była ostatnia wiadomość, którą wysłała Carla. Mimo tego jej przyjaciółka, znajomi i krewni starali się nie wpadać w panikę i zachować trzeźwy umysł… Wszystko zmieniło się kiedy kobieta nie zjawiła się na lotnisku.
Mama Carli, Maria, lat 66, mieszkała w Detroit zaledwie kilka miesięcy, kiedy jej córka pojechała do Peru. Na jej prośbę odeszła z kancelarii adwokackiej w prokuraturze okręgowej hrabstwa Kendall w Teksasie i zamieszkała z córką.
Maria podejrzewała, że ​​wzrok jej córki pogarsza się. Carla cierpiała na dystrofię siatkówki, a kiedy choroba dała pierwsze oznaki w wieku 10 lat, matka zapisała ją na lekcje Braille’a i nauczyła innych umiejętności, które przygotowałyby ją do życia po całkowitej utracie wzroku. Dzięki pomocy najbliższych Carla mimo postępującej choroby stała się niezależna. W ciągu kilku tygodni od przeniesienia się do Detroit, matka poznała napięty harmonogram swojej córki: 6 dni w tygodniu jazda rowerem na siłownię, praca docenta w Arabskim Muzeum Narodowym, zajęcia z angielskiego, którego nauczała w Domu Kultury. Carla zawsze spisywała swój plan dnia na tablicy wiszącej w przedpokoju. Jeśli jej plan dzienny miał ulec zmianie, zawsze dzwoniła do mamy. To samo obiecała przed wyjazdem na wesele, wspominając że musi skorzystać z okazji i zwiedzić  Machu Picchu:„Będę o tobie myślała, kiedy tam będę”

 

Z ustaleń śledztwa wynika, że Carla dołączyła do grupy hiszpańskich i argentyńskich podróżników, aby wyruszyć na Huayna Picchu, stromą górę z widokiem na słynne ruiny. Kilka godzin później wszyscy wrócili razem do hostelu. Czując wciąż przypływ adrenaliny nie położyli się spać. Zjedli razem kolację a następnie przetańczyli noc w klubie, aż wreszcie wrócili do schroniska 11 grudnia w nocy wrócili do schroniska. Rankiem podczas gdy jej nowi przyjaciele wciąż spali Carla wymknęła się ze schroniska. Kamera monitorująca przed hostelem zarejestrowała Carle wsiadającą do taksówki we wczesnych godzinach porannych.  Dziewczyna nie podzieliła się wcześniej z nikim swoimi planami, ale nie ma wątpliwości, że planowała wrócić. Wysłała wiadomość tekstową do jednego z nowych przyjaciół w której poinformowała, że zamierza zwiedzić muzea i wróci za kilka godzin. W hostelu zostawiła wszystkie zakupione pamiątki, leki które przyjmowała i rzeczy osobiste. Później policja dowiedziała się, że wzięła dwie taksówki. Pierwszy kierowca wysadził Carlę na ulicy Cusco, drugi wysadził ją w wiosce w dolinie Pisac, gdzie ponownie zarejestrowała ją kamera  z monitoringu. Na nagraniu widać Carlę z zielonym plecakiem i składaną laską, jak kieruje się w stronę Parku Archeologicznego Pisac- historycznego miejsca górskiego o wysokości 9063 hektarów (22 395 akrów), znanego z ruin Inków, tuneli i ogromnych tarasów rolniczych.

Kiedy tata Carli chodził po głównym placu wioski, pytając o swoją córkę, kobieta sprzedająca tradycyjne ubrania i pracownik lokalnego biura informacji turystycznej powiedział, że Carla prosiła ich o wskazówki dotyczące dojazdu do parku. Pracownik parku powiedział później policji, że widział Carlę idącą w kierunku wejścia, ale przyjmujący bilety do parku nie mógł tego potwierdzić. Ogromne poszukiwania parku niczego nie wykazały więc wysnuto teorię, że ktoś ukrył ciało kobiety albo została pożarta przez zwierzęta. Policja jednak wierzy, że Carla nigdy nie dotarła do Parku. Ktoś ją mógł porwać, albo zwabić do jednego z wielu rytualnych miejsc w regionie, gdzie turyści próbują intensywnie halucynogeny – a czasem śmiertelny eliksir znany jako ayahuasca. Rodzina Carli kwestionuje to, że ich córka nagle zechciałaby zażyć narkotyki. Wierzą, że Carla została napastowana seksualnie, porwana lub padła ofiarą handlu ludźmi lub organami.
Carlos Jr. i Carla – urodzeni w odstępie 11 miesięcy – dorastali jako najlepsi przyjaciel. Chodzili do tych samych szkół w Teksasie i spędzali godziny na rzece Guadalupe, rozmawiając o swojej przyszłości. Gdy jego tata poleciał do Peru, by szukać siostry, Carlos studiował mapy regionu Cusco i odpowiadał na dziesiątki telefonów od ludzi zgłaszających obserwacje. „Nie śpisz, nie jesz, nie bierzesz prysznica. Pracujesz ciągle” – opowiadał. Wkrótce po zniknięciu Carli jej mama zdała sobie sprawę, że nie może zostać w Detroit. Zaczęła zauważać, że wszędzie, gdzie się udała – bank, supermarket ludzie patrzyli na nią ze smutkiem. Wszędzie widziała także swoją córkę. Kilka dni po Bożym Narodzeniu spakowała małą torbę i pojechała na Brooklyn, zasypiając codziennie z ulubionym swetrem córki. Tysiące mil dalej, Carlos Sr budzi się każdego ranka przed wschodem słońca, gotów szukać Carli. Nie ma nic przeciwko noszeniu tych samych ubrań przez kilka tygodni, zmęczenia i palącego słońca. Będzie tam, daleko od domu i sam, bez względu na to, czy ktoś przerwie milczenie i wezwie policję, czy znajdzie jej szczątki,  czy też jego modlitwy zostaną wysłuchane i będzie mógł przytulić ją jeszcze raz.

 

Komentarze
Loading...