Let’s travel together.

Zabijała swoje dzieci, ponieważ jej mąż nie chciał mieć córek. Tragedia rodziny Sims.

0

Zdarza się, że małżonek zabija swoja drugą połówkę, po to by odzyskać dzieci. W tej historii, to żona zabija dzieci, po to by odzyskać męża…

Paula

Paula Marie Blew przyszła na świat 29 maja 1959 roku jako najmłodsze z trojga dzieci Nylene i Orville Blew. Dorastając, dziewczyna zyskała reputację chłopczycy, a później imprezowiczki. Jej brat Randy, z którym była bardzo blisko związana, zginął w wypadku samochodowym. Paula również była w tym samochodzie, ale na szczęście nie odniosła większych obrażeń, a jedynie kilka ran twarzy. Natomiast drugi brat Pauli, Dennis cierpiał na padaczkę, co już od najmłodszych lat bardzo utrudniało mu życie. Nie jest jasne, jaką szkołę skończyła Paula, ale w dorosłym życiu pracowała jako kasjerka w supermarkecie. Paula i kilka lat od niej starszy Robert Sims pobrali się w 1981 roku, a następnie zamieszkali w Alton.

Robert

Jeśli chodzi o Roberta Simsa, to ukończył Alton High School, a następnie służył w marynarce wojennej. Po odejściu ze służby, pracował jako pożyczkodawca, ale został zwolniony w związku z zarzutami o niewłaściwe zachowanie w stosunku do klientów. Zanim Robert związał się z Paulą, miał już na swoim koncie jedno małżeństwo i rozwód. Pierwsza żona Roberta rozwiodła się z nim pod zarzutem „skrajnego i powtarzającego się okrucieństwa psychicznego”. Mężczyzna miał też problemy z prawem i był karany za kradzieże w sklepach. Ostatecznie Robert znalazł stałą pracę w Alton Box Board Co., firmie produkującej papier, która zatrudniała wielu mieszkańców Alton (Illinois).

Tragedia

29 kwietnia 1989 roku Robert Sims wrócił do domu po nocnej zmianie i zastał nieprzytomną Paulę leżącą na podłodze w kuchni ich domu. Przerażony mężczyzna postanowił sprawdzić czy dzieciom nic się nie stało i ku jego uldze, odkrył, że ich dwuletni syn Randall, spał spokojnie w swoim łóżeczku. Radość Roberta nie trwała jednak długo, ponieważ chwilę później odkrył, że nigdzie nie ma ich 6-tygodniowej córeczki Heather Lee.

Gdy tylko Paula odzyskała przytomność, powiedziała mężowi, że ​​zamaskowany intruz wdarł się do ich mieszkania, znokautował ją i porwał Heather. Sprawa natychmiast trafiła na policję i zyskała duże zainteresowanie ze strony mediów. Tego samego dnia ruszyły poszukiwania na ogromną skalę i mimo dużego rozgłosu, udziału wielu grup poszukiwawczych oraz psów tropiących, po dziewczynce nie było śladu.

Beczka

Cztery dni później, na terenie pobliskiego parku pewien rybak znalazł ciało dziecka w beczce. Ciało należało do Heather Lee Sims, a sekcja zwłok wykazała, że dziewczynka została uduszona. W międzyczasie policja zaczynała nabierać podejrzeń w stosunku do rodziców Heather. Dziwnym wydał im się fakt, że na miejscu zdarzenia nie mogli znaleźć żadnych dowodów kryminalistycznych, które mogłyby potwierdzić obecność porywacza w ich domu. W domu Simsów nie było żadnego zdjęcia przedstawiającego ich córkę, a jedynie fotografie ich syna. Dodatkowo, ku wzburzeniu opinii publicznej Robert opowiadał, że podczas gdy Heather była zaginiona on z żoną uprawiali „najlepszy i najdłużej trwający seks, jaki kiedykolwiek mieliśmy”. Jego zdaniem „seks może łagodzić stres”. I tak tez zeznał później przed sądem.

Lorelei

To wszystko było bardzo niepokojące, ale później zrobiło się jeszcze dziwniej. Policja dowiedziała się, że pierwsze dziecko Simsów, dziewczynka imieniem Lorelei Marie, została porwana w 1986 roku. Paula opowiedziała wtedy podobną historię o nieznajomym intruzie, który zabrał jej dziecko. Szczątki mającej zaledwie 13 dni Lorelei znaleziono tydzień później w lesie, do którego Robert stanowczo odradzał wchodzić grupom poszukiwawczym. Mężczyzna twierdził, że rośnie tam rzadki gatunek wyjątkowo trującego bluszczu, jednak policja postanowiła mimo wszystko przeszukać to miejsce. Już kilka minut po wkroczeniu do lasu, pies tropiący zaprowadził śledczych do martwego ciała dziewczynki. Sekcja zwłok wykazała uduszenie jako przyczynę zgonu dziewczynki. Ostatecznie nikt nigdy nie został oskarżony o tą zbrodnię, a państwo Sims wyprowadzili się do innego stanu.

Problemy w domu

Do sprawy włączyło się FBI i to w ich laboratorium dokonano badań i analizy zebranych dowodów. Jak się okazało, plastikowy worek, w którym znaleziono ciało dziewczynki był identyczny w stosunku do tych, które znaleziono w domu rodziny. Podczas śledztwa wyszło na jaw, że małżeństwo Simsów było dalekie od doskonałości. Robert wyrzucił Paulę z ich wspólnej sypialni po tym, jak urodziła Lorelei. Kobieta musiała spać pokoju na dole z dzieckiem.

Gdy Paula urodziła syna, mąż pozwolił jej znowu spać na łóżku w sypialni – ale wygnał ją ponownie, po tym, jak urodziła Heather. Robert zaprzeczył jakoby na jego zachowanie miał wpływ fakt, że nie chciał mieć córki. Mężczyzna wyjaśnił później, że po prostu chciał się porządnie wyspać i wypocząć – dlatego chciał spać sam.

Murem za żoną

Podczas procesu, który odbył się w tym samym sądzie w Peorii, gdzie w 1967 roku skazano zabójcę pielęgniarek Richarda Specka, Paula zeznała, że ​​uwielbiała swoje córki, a jej ojciec stwierdził, że śmierć dziewczynek zdewastowała zdrowie psychiczne jego córki. Podczas całego procesu Robert Sims stał po stronie swojej żony. Mężczyzna zeznał, że Paula była dobrą matką i nie wierzył, że była zamieszana w zabójstwa ich córek. Powiedział również, że FBI kłamało, próbując zmusić go do zwrócenia się przeciwko żonie.

Ciekawą rzecz miała do opowiedzenia kobieta, która leżała z Paulą na oddziale położniczym. Kobieta zeznała, że ​​podsłuchała rozmowę Pauli z mężem, podczas której ze łzami w oczach przepraszała go za to, że urodziła córkę.

Pielęgniarki obecne przy narodzinach wszystkich trzech dzieci Simów w Alton Memorial Hospital powiedziały, że Robert ignorował narodziny dziewczynek, ale był zachwycony Randym. Sims przyznał, że para co prawda liczyła na chłopca, ale mimo to był rzekomo zadowolony z dziewczynek.

Depresja

30 stycznia 1990 r. ława przysięgłych uznała Paulę za winną morderstwa. Po otrzymaniu wyroku dożywocia bez możliwości wcześniejszego zwolnienia przyznała się do zamordowania obu córek.
Chociaż Robert Sims ostatecznie rozwiódł się z Paulą i ożenił się ponownie, para nigdy nie zwróciła się przeciwko sobie podczas postępowania sądowego.

Robert Sims powiedział później, że wierzy, że Paula zabiła obie dziewczynki przez przypadek. W wywiadzie dla stacji KSDK z St. Louis w 2006 roku Paula odmówiła rozmowy na temat byłego męża. Kobieta obwiniała za morderstwa depresję poporodową i powiedziała, że ​​kocha swoje obie córki i tęskni za nimi. Paula, u której rzeczywiście stwierdzono depresję poporodową nie szukała pomocy u lekarzy, a zamiast tego poprawiała sobie samopoczucie marihuaną i alkoholem, co sprawiało, że jej problemy się pogłębiały.

Kolejne tragedie

Wielu ludzi było oburzonych faktem, że Robert nie został z żaden sposób pociągnięty do odpowiedzialności za to co przytrafiło się jego córkom. Co więcej, sąd przyznał Robertowi opiekę nad Randym. W 2015 roku, na rodzinę Sims spadła kolejna tragedia, kiedy pijany kierowca Volvo uderzył w Jeepa Roberta Simsa i zepchnął go z wiaduktu. 63-letni Robert i 27-letni Randy (który był w samochodzie ojca) zginęli na miejscu.

Paula kilkukrotnie wnosiła apelacje, a nawet prosiła o łaskę gubernatora stanu tłumacząc swoje czyny chorobą. Nie przyniosło to jednak oczekiwanych przez nią efektów i na chwilę obecną nie ma szans na zwolnienie warunkowe.
Kobieta odsiaduje swój wyrok w  więzieniu Logan Correctional Center i nic nie wskazuje na to, żeby była źle traktowana przez inne więźniarki.

This slideshow requires JavaScript.

Autor, KaMa.

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.