Let’s travel together.

Wyszła z samochodu i zniknęła. Co przytrafiło się 20-letniej Laurie Depies?

5

20-letnia Laurie Jean Depies zniknęła 19 sierpnia 1992 roku, po tym jak zaparkowała samochód obok domu jej chłopaka. Mężczyzna słyszał nawet dźwięk zatrzaskiwanych drzwi jej samochodu, jednak Laurie nigdy nie dotarła do jego mieszkania. Chłopak Laurie oraz jej rodzina od 28 lat zastanawiają się co spotkało ją tamtego dnia na osiedlowym parkingu.

Laurie Depies pracowała w sklepie Graffiti w Fox River Mall, centrum handlowym w Grand Chute w stanie Wisconsin. O godzinie 21:50 wraz ze współpracownikiem zamknęła sklep, a następnie udali się do swoich samochodów znajdujących się na parkingu centrum handlowego. Laurie wsiadła do swojego Volkswagena Rabbita z 1984 roku i pojechała na wschód drogą College Avenue.

Parking

Między godziną 22:15 a 22:30 jej samochód wjechał na parking na terenie kompleksu apartamentowców Town of Menasha, gdzie mieszkał jej chłopak, Mark Truebenbach. Pojazd kobiety zatrzymał się pod jego blokiem, ale ona sama nigdy nie dotarła do mieszkania swojego chłopaka. Mark czekał na Laurie w swoim mieszkaniu w towarzystwie swojej siostry i przyjaciela. Gdy kobieta nie pojawiała się w mieszkaniu partnera, zaniepokojony Mark i jego towarzysze wyszli jej na przeciw. Samochód Laurie stał zaparkowany obok jego domu, jednak po niej samej nie było śladu. Samochód był zamknięty, a na jego masce stał papierowy kubek z napojem. Po bezowocnych przeszukaniach osiedla i okolic, postanowiono zgłosić sprawę na policję.

Bez śladu

Policja nie znalazła na miejscu żadnych śladów, które sugerowałyby, że kobieta stoczyła walkę, do której z pewnością by doszło w wypadku uprowadzenia. W samochodzie, ani na nim również nie znaleziono żadnych istotnych śladów sugerujących co mogło spotkać Laurie. Co więcej, przepytywani lokatorzy nie zauważyli niczego podejrzanego w tamtym czasie, jak również nie pojawili się żadni świadkowie, którzy widzieliby Laurie tamtego wieczora na parkingu. Dokumenty i torba kobiety zostały znalezione w samochodzie.

Władze uważają, że Laurie wsiadła do samochodu kogoś, kogo znała, ponieważ dobrowolne wejście do samochodu nieznajomego było nietypowe dla Depies. Policja podejrzewa, że kobieta mogła dobrowolnie oddalić się z kimś, komu ufała, a potem została przez niego skrzywdzona.

Tropy

Na kubku znalezionym na masce jej samochodu znaleziono niezidentyfikowany odcisk kciuka, który zdaniem policji mógł należeć do osoby odpowiedzialnej za uprowadzenie Laurie. Sądząc po wielkości odcisku, uważa się, że pochodzi on od mężczyzny.

Mark Truebenbach został szybko oczyszczony z podejrzeń i nigdy nie był uważany za osobę, która miała cokolwiek wspólnego z zaginięciem jego partnerki. Podobnie rzecz się ma z bliskimi kobiety, którzy z resztą do dnia dzisiejszego nie ustają w poszukiwaniach Laurie.

Na policję nigdy nie zgłosiły się osoby, które miałyby jakiekolwiek informacje na temat zaginięcia Depies. Od chwili zniknięcia, na jej koncie nie odnotowano żadnych operacji, ani nigdy nie użyto jej numeru ubezpieczenia zdrowotnego.

Podejrzany

W 2010 roku wydarzyło się coś co dało nadzieję na rozwiązanie sprawy Laurie. Na celowniku policji znalazł się wtedy Larry DeWayne Hall, który począwszy od 1993 roku odsiaduje wyrok dożywocia za porwanie i zabójstwo 15-letniej Jessiki Roach, której ciało zostało znalezione na polu kukurydzy w stanie Indiana. Mężczyzna ten przyznał się do zamordowania Laurie Depies i udzielił policji informacji na temat miejsca, w którym zakopał jej zwłoki. Śledczy przeszukali wskazany przez Halla teren, ale nie znaleziono zwłok, ani żadnego dowodu popierającego jego historię.

Larry jest podejrzany o udział w zniknięciu kilku innych dziewcząt i młodych kobiet, a on sam przyznał się do porwania i zamordowania Tricii Reitler, która zniknęła z Indiany w 1993 roku i sugerował, że jest zamieszany w zniknięcie Paulette Webster w 1988 roku z Illinois. Policja uważa, że ​​mógł zabić od trzydziestu do czterdziestu kobiet, ale nie postawiono mu żadnych zarzutów poza sprawą Roach.

Od czasu zniknięcia Laurie Depies nie dokonano w jej sprawie żadnych aresztowań, a tajemnica jej zaginięcia pozostaje nierozwiązana do dnia dzisiejszego.

Uwaga od autora!

W sprawie Laurie nie ma zbyt wielu dostępnych informacji. Pisząc ten artykuł nasunęło mi się na myśl pewne pytanie, na które odpowiedzi nie znalazłam w dostępnych źródłach. Zastanawia mnie, czy Laurie mogła wejść do jednego z mieszkań w budynku, w którym mieszkał jej partner. Być może któryś sąsiad Marka poprosił ją o pomoc, np. przy wniesieniu zakupów z samochodu. Kobieta czując się w tym miejscu bezpiecznie, niczego nie podejrzewając po prostu spełniła prośbę tej osoby, a w efekcie została zaatakowana i skrzywdzona. Sąsiad Marka mógł być znany Laurie, co potwierdzało przekonanie bliskich kobiety, o tym, że nie poszłaby nigdzie z obcą osobą. Kubek znaleziony na masce samochodu mógł zawierać odciski palców sprzedawcy (być może mężczyzny), a zostawiła go tam ponieważ prośba o pomoc mogła nastąpić nagle, w chwili gdy kobieta akurat opuszczała samochód. Postawiła kubek na masce (być może potrzebując obu rąk do wniesienia zakupów), wierząc, że za chwilę wróci i wtedy też miała zamiar zabrać torebkę z samochodu…

Podkreślam, że jest to wyłącznie moje „gdybanie” i być może policja sprawdziła ten trop. Tak czy inaczej, napiszcie co Wy o tej sprawie myślicie. Dla mnie jest ona bardzo tajemnicza i mam nadzieję, że kiedyś dojdzie do jej rozwiązania.

This slideshow requires JavaScript.

Autor, KaMa.

5 Komentarze
  1. Patrycja mówi

    Bardzo mądre spostrzeżenie!

  2. Kasia mówi

    Zgadzam się z autorem. Pierwsze o czym pomyślałam, to właśnie jakieś mieszkanie w bloku chłopaka i sąsiad proszący o pomoc. Mam nadzieję, że sprawca zostanie kiedyś odnaleziony.

  3. Ania mówi

    A może to nie ona podjechała na parking, tylko ktoś inny jej samochodem, kto potem po prostu oddalił się stamtąd?

  4. Łukasz mówi

    Dokładnie Pierwsza myśl która mi się nasuneła – to nie ona podjechała na parking.

  5. Marta mówi

    Ale z jakiego powodu ktoś miałby się fatygować, by podstawić samochód Laurie na parking? Przecież ta osoba, jeżeli nie była kompletnie nierozgarnięta, musiałaby zakładać, że policja zbada samochód.
    Jeżeli kubek należał do zaginionej, rzeczywiście mogło być tak, że gdy wysiadała, została poproszona o pomoc. Ale czy wówczas nie byłoby słychać wymiany zdań, skoro było słychać trzaśnięcie drzwi? Domyślam się, że o tak późnej porze nie ma zbyt wielkiego ruchu, więc i głosy są bardziej słyszalne (zwłaszcza, że był to sierpień, co oznacza, że wiele okien było otwartych). Może ktoś na nią czekał i zaatakował, gdy wysiadała, po czym zamknął samochód?

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.