Let’s travel together.

Wyrwać się z rąk porywacza

0 1 248

Chociaż co roku ginie setki tysięcy dzieci, niewiele z nich pada ofiarą tak zwanych stereotypowych porwań, kiedy dzieci są uprowadzane przez obcych i trzymane w niewoli przez dłuższy czas lub, co gorsza, zabijane. Zaledwie 0,04 procent zaginionych dzieci jest ofiarami takich przestępstw, co wynika z raportów rządowych.W 2003 roku Jeannette Tamayo była jedną z tych nieszczęsnych nielicznych, ale ponieważ 9-latka zachowała trzeźwy umysł, udało jej się przeżyć. Dzięki temu możemy usłyszeć jej historię.

W dniu 6 czerwca 2003 roku Jeannette wracała ze szkoły. Ku jej niewiedzy, w ślad za nią podążał nieznajomy mężczyzna. Kiedy dziewczynka podeszła do drzwi wejściowych, wepchnął ją do środka. Chwilę później w domu zjawili się matka i brat dziewięciolatki. Obydwoje zostali zaatakowani i brutalnie pobici. Jeannette została skuta kajdankami i wepchnięta do pudła mieszczącego się na tylnym siedzeniu samochodu. Porywacz odjechał. Na całe szczęście, bliscy uprowadzonej dziewczynki wyszli z tego  brutalnego ataku bez większego szwanku i od razu zawiadomili policję. Kiedy śledczy szukali Jeannette, bliscy modlili się o jej bezpieczny powrót do domu. Eksperci twierdzą, że jeśli porywacz zamierza zabić ofiarę, morderstwo nastąpi w ciągu kilku pierwszych godzin od uprowadzenia. Historie osób takich jak Jeannette należą naprawdę do rzadkości.

Porwana dziewczynka została zabrana do domu i przykuta kajdankami do łóżka mieszczącego się w sypialni na drugim pietrze. Zwyrodnialec groził, że ją zabije, wymagał posłuszeństwa i nieustannie gwałcił. Mimo, iż dziecko było przerażone, zdawało sobie sytuację ze swojego położenia i zachowało zimną krew, co jest bardzo rzadko spotykane w takich sytuacjach. Jeannette wiedziała, że nie jest w stanie się uwolnić i uciec dlatego postanowiła przechytrzyć napastnika i zdobyć jego zaufanie. Porywacze a zarazem potencjalni mordercy, zazwyczaj dehumanizują swoje ofiary. Dziewczynka mogła się utrzymać przy życiu tylko dzięki rozmowom ze swoim napastnikiem. Mimo, iż cierpiała psychicznie jak i fizycznie, ani razu nie okazała strachu. Z zagryzionymi wargami znosiła brutalne gwałty, nie płakała ani nie krzyczała. Starała się traktować swojego kata jak istotę ludzką, tak by uwierzył, że jest jej z nim dobrze i zaufał. Plan bystrej dziewczynki zaczął działać. Wkrótce mężczyzna zdjął kajdanki i pozwolił jej swobodnie chodzić po domu. Rezolutna Jeannette nadal realizowała swój plan i starała się prowadzić długie rozmowy z porywaczem, opowiadając o swoich planach na przyszłość i miłości do rodziny. Kiedy ten pozwolił jej oglądać telewizję wpadła na pewien pomysł.

„W telewizji leciał program o eksperymentach na królikach. Testowali lek na astmę. Postanowiłam powiedzieć mu, że mam tą chorobę, a bez lekarstwa umrę”– opowiadała.

Śledczy nie są pewni czy to akurat ta historia wywarła wpływ na porywacza, ale wkrótce po tym wyznaniu wsadził dziewczynkę do samochodu i wysadził na rogu jednej z ulic. Zaalarmowana przez świadków policja zawiozła dziecko do szpitala oraz zawiadomiła rodzinę. Jeannette zapamiętała dokładnie drogę, którą pokonała ze swoim porywaczem i bezbłędnie zaprowadziła śledczych do jego domu.

„Dziecko, które zostało porwane, obezwładnione i gwałcone… to prawdziwy wyczyn, że udało jej się przetrwać i zapamiętać drogę do miejsca w którym przeżyła swój koszmar”– mówił detektyw prowadzący sprawę.

Policja zastała 26-letniego wówczas Davida Cruza, podczas przygotowań do ucieczki. Zeznania sądowe Jeannette pomogły doprowadzić do jego skazania, a sędzia wymierzył mu wyrok ponad 100 lat więzienia. Jeannette przez długie lata próbowała sobie radzić z ogromnym bólem, który trawił  jej wnętrze. Wszystko opisywała w swoim pamiętniku, używając niewidzialnego mazaka. Nie wychodziła z domu, tkwiąc w szponach paraliżującego strachu. Bała się mężczyzn, nawet tych będącymi członkami jej rodziny. Przeszła długie lata terapii by w końcu poczuć względny komfort i wyjść z fortecy samotności.

 

 

 

Komentarze
Loading...