Let’s travel together.

Wygrał los na loterii, przegrał życie

0

O pieniądzach istnieje wiele powiedzonek, cytatów i aforyzmów, ale jest wśród nich jedno, które znają chyba wszyscy: „Pieniądze szczęścia nie dają”. O tym niestety przekonał się 42- letni mężczyzna z Florydy.

 

Szczęśliwe kupony

Na ogół kiedy kupujemy los na loterii rzadko coś wygrywamy, a jeśli już, to są to jednak niewielkie kwoty. Są jednak szczęściarze…

Abraham Lee Shakespeare był mężczyzną jakich wiele. Prowadził skromne życie, pracując jako kierowca ciężarówki.  15 listopada 2006 r. On i jego współpracownik Michael Ford byli w drodze do Miami, kiedy zatrzymali się pod sklepem spożywczym, aby zaopatrzyć się w napoje, jedzenie i papierosy. Abraham dał koledze pieniądze i poprosił go o zakup dwóch kuponów Florida Lotto. Niedługo później okazało się, że kierowca ciężarówki wygrał główny los na loterii o wartości 30 milionów dolarów.

Chęć posiadania

Michael Ford nie mógł przepuścić takiej okazji. W końcu to on kupił kupony, więc poprosił Abrahama o udział w wygranej. Zażądał 1 miliona dolarów, a Abraham odmówił. Chęć posiadania pieniędzy skłoniła więc Michael’a do kłamstwa. Pozwał Abrahama twierdząc, że to były jego losy, które zostały mu skradzione z portfela. Sprawę oczywiście przegrał, więc musiał obejść się smakiem. Do tego został ukarany za składanie fałszywych zeznań i próbę wyłudzenia.

Szczęśliwszy?

Wygrana zmieniła skromne  jak dotąd życie mężczyzny. Abraham mógł wejść w posiadanie tego o czym kiedyś jedynie marzył. Kupił dom o wartości miliona dolarów, samochód marki Nissan Altima, a także drogi zegarek rolex. Mogło by się zdawać, że fortuna go uszczęśliwiła, ale było wręcz odwrotnie. Wraz z nią Abraham zdał sobie sprawę, że tak naprawdę nigdy nie miał prawdziwych przyjaciół: nagle wszyscy zaczęli żądać od niego pieniędzy, tak jakby im się one należały. Pewnego dnia wyznał bratu, że byłoby lepiej gdyby był spłukany.

Zaginięcie

Będący pod ciągłą presją ze strony otocznia Abraham, poprosił o pomoc w zarządzaniu majątkiem swoją przyjaciółkę o imieniu Dorice „Dee-Dee” Moore. Niedługo później zniknął. 9 listopada 2009 r. Jego rodzina zgłosiła zaginięcie, twierdząc, że nie widzieli go od kwietnia. Przez pewien czas miał wysyłać SMS-y z których wynikało, że jest gdzieś na Karaibach. Kiedy nie skontaktował się z bliskimi w Święto Dziękczynienia, co było ich coroczną tradycją, wiedzieli, że stało się coś złego.

Podejrzani

Policjanci niezwłocznie wszczęli śledztwo, a ich podejrzenia początkowo padły na Michaela Forda, który od początku miał motyw. Wkrótce otrzymali jednak anonimową wskazówkę dotyczącą Dorcie Moore. Jak się okazało kobieta wycofała z konta Abrahama milion dolarów i sprawiła sobie drogie prezenty w postaci dwóch samochodów i wakacji. Twierdziła, że pieniądze były prezentem od Abrahama. Śledczy postanowili jednak zdobyć nakaz na przeszukanie jej posesji.

Zakopała go w ogródku

Ciało zaginionego Abrahama odnaleziono w ogrodzie. Spoczywał na głębokości 2, 5 m. Pod ziemią, przykryty betonową płytą. Dorcie zaprzeczyła swojemu udziałowi w morderstwie Abrahama, a zamiast tego obwiniała o nie innych ludzi. Twierdziła nawet, że zamordował go jej nastoletni syn. Prowadzone śledztwo wykazało jednak, że w zamian za pieniądze nagabywała ludzi by twierdzili, że widzieli Abrahama w czasie jego zaginięcia. Była tak zdesperowana, że podszywała się nawet pod niego, wysyłając z jego telefonu SMS- y do jego rodziny i przyjaciół. Dodatkowo była już kiedyś skazana za oszustwo ubezpieczeniowe.

Proces Dorcie rozpoczął się w 2012 r. Kobieta została uznana za winną morderstwa i skazana na dożywocie bez możliwości zwolnienia warunkowego.

Autor, Dorota Ortakci

This slideshow requires JavaScript.

 

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.