Let’s travel together.

Wybiegała z budynku i przeskoczyła przez ogrodzenie. Do domu nie wróciła

0 1 548

Jennifer Casper Ross była niesamowicie utalentowaną, młodą i piękną kobietą. Uwielbiała wyzwania i była bardzo zdeterminowana. W wieku 15 lat była odnoszącą pierwsze sukcesy baleriną, występującą na lokalnych imprezach w rodzinnym mieście Pocatello w Idaho. W wieku 19 lat zdobyła miejsce na podium, w konkursie tańca. W marcu 1999 roku, kiedy Jennifer miała 24 lata, wyszła za mąż za Seana Rossa, który dbał o nagłośnienie i oświetlenie podczas jej występów. Cztery lata później para powitała na świecie synka Izaaka.

Niestety kilka lat później, gdy Jennifer miała 30 lat, jej sielankowe dotąd życie zaczęło się rozpadać. Podczas ćwiczeń do pokazu złamała kość ogonową w wyniku czego straciła pracę. Według jej mamy, stres finansowy – w połączeniu z ciężarem wychowywania dziecka – spowodował, że Jennifer rozpaczliwie pragnęła uciec przed presją. 4 maja 2005 roku, tuż po godzinie 23:00, Jennifer opuściła swój dom i udała się do położonego kilometr dalej, lokalnego baru. Mąż prosił ją by nie wychodziła o tak późnej porze, ale ona postawiła na swoim. Personel i goście w hotelowym barze powiedzieli później organom ścigania, że ​​Jennifer była bardzo pijana. Z dalszych ustaleń wynika, że około 5:30 rano udała się w miejsce pracy swojej matki, ale kiedy zorientowała się, że ma dzień wolny uciekła w popłochu. Z relacji pracowników wynika, że wybiegała z budynku i przeskoczyła przez ogrodzenie. Do domu nie wróciła.

Pracownik z firmy taksówkowej znalazł później szpilki Jennifer na terenie firmy. Psy tropiące wyśledziły jej zapach. Po ucieczce z budynku udała się w kierunku drogi.Tam trop się urwał. Być może ktoś zaproponował samotnej, pijanej kobiecie podwózkę. Była tylko kilometr od swojego domu. Policja przeszukała jej dom i przesłuchała ponad setki osób. Już na wczesnym etapie śledztwa mąż zaginionej znalazł w ich domu, dwa poplamione krwią listy. Zapiski wskazywały, że Jennifer ma nadzieję, że Sean będzie nadal opiekować się ich synem, jeśli cokolwiek jej się stanie. Badania potwierdziły, że pismo jak i krew należą do zaginionej, ale nie jest jasne kiedy listy zostały napisane i w jakich okolicznościach. Po tym znalezisku założono, że Jennifer popełniła samobójstwo. Ale jeden z detektywów miał odmienne zdanie: „Gdyby popełniła samobójstwo, najprawdopodobniej znaleziono by jej ciało. Jej ostatnia znana lokalizacja była w firmie taksówkowej i była boso. Ponieważ była boso, jest mało prawdopodobne, że poszłaby gdzieś daleko, aby popełnić samobójstwo – do miejsca, w którym jej ciało nigdy nie zostałoby znalezione.”

Odnośnie jej męża, od początku współpracował przy śledztwie, jednak po niepowodzeniu testu poligraficznego odmówił powtórnego badania. Trzy miesiące po zaginięciu żony złożył pozew o rozwód i wraz z synem przeniósł się do San Diego w Kalifornii. Śledczy uważają Seana i co najmniej jeszcze jedną osobę, za osoby związane z jej zniknięciem. Chociaż nie ma dowodów na to, że Jennifer nie żyje, zarówno organy ścigania, jak i jej rodzina  nie mają wielkiej nadziei na znalezienie jej żywej. „Nie mamy ciała, ale z upływem czasu zakładamy najgorsze. Jennifer czciła swojego małego Izaaka i nigdy nie porzuciłaby swojego dziecka. Wierzę, że przeskoczyła przez to ogrodzenie i padła ofiarą zbrodni”– mówiła jej mama.

 

 

Komentarze
Loading...