Let’s travel together.

„Tylko te dzikie rejony znają prawdziwy los zaginionych”- Część pierwsza

0 5 525

Pustynie, parki narodowe, pasma górskie- wszędzie tam jest świeże powietrze, cisza oraz spokój. Miejsca odległe od zgiełku codziennego życia- łatwo zrozumieć więc, dlaczego tak wielu ludzi ciągnie do natury. Jednak bardzo często to co piękne i dziewicze jest dla nas zgubne. Dla sześciu osób opisanych w tym artykule, coś co miało być satysfakcjonującą, odprężającą wycieczką, zmieniło się w ucieleśnienie koszmaru. Tylko te dzikie rejony znają prawdziwy los zaginionych.

1. Prabhdeep Srawn

14 maj 2013 roku rozpoczął się jako jasny i słoneczny dzień. Prabhdeep zaplanował wycieczkę w rejony najwyższego szczytu w Australii, czyli Górę Kościuszki (2228 m n.p.m.). Mężczyzna na co dzień mieszkał i studiował na Złotym Wybrzeżu, ale wtedy był na wakacjach w Australii. Swą trasę planował przy użyciu mapy Google, oraz Wikipedii. Wynajętą furgonetkę zaparkował na parkingu i wyruszył w dalszą, samotną drogę. Zamierzał przejść całą dziewięciogodzinną trasę. Mimo faktu iż, Prabdheep był członkiem sił zbrojnych w armii kanadyjskiej i miał za sobą wiele intensywnych szkoleń z zakresu przetrwania, prawdopodobnie przegrał walkę z żywiołem.

Dopiero po upływie czterech dni zauważono, że samochód nadal znajduje się na parkingu. Kolejne dwa dni zajęło ustalenie tożsamości wypożyczającego auto. Przez ten czas spadło 30 mm deszczu, a także 30 mm śniegu. Ponadto mężczyzna byłby narażony na temperatury tak niskie, jak -4 -8 ° C. Korzystając z dowodów znalezionych na laptopie zaginionego, ponad 400 ochotników i oficerów próbowało odtworzyć jego kroki przez następne cztery tygodnie. Poszukiwania były utrudnione przez zmienną pogodę. W akcji brały udział śmigłowce wyposażone w czujniki podczerwieni, jednak mężczyzny nie udało się zlokalizować.

Prabdheep prawdopodobnie zaginął na gęsto zarośniętym szlaku zwanym Hannels Spur – jednym z najniebezpieczniejszych i najrzadziej uczęszczanych miejsc. To własnie tam zaprowadził ekipę pies tropiący. Na miejscu znaleziono pustą butelkę po wodzie mineralnej. W tej okolicy logował się także po raz ostatni telefon zaginionego. Prabhdeep najprawdopodobniej uległ hipotermii spowodowanej wystawieniem na działanie bardzo niskich temperatur, wiatru i śniegu. Zrozumiałe jest, że jego rodzina  nie chce uwierzyć, że mężczyzna nie żyje. Od 2013 roku wydali ponad 400 000 USD na prywatne poszukiwania, sprzedali samochód, a także majątek w Indiach i wykupili drugi kredyt hipoteczny. Co więcej, zaoferowali nagrodę w wysokości 100 000 $ każdemu, kto mógłby odnaleźć ich syna. Ale od tamtej pory do dziś dnia, pokryte śniegiem góry nadal nie chcą oddać mężczyzny.

2. Bobby Panknin

Zdjęcie w galerii pod artykułem, ukazuje braci Panknin. Od lewej: Ted, Bobby, Jim i Bill. Było to ostatnie wspólne zdjęcie braci z małym Bobby’m, zanim zniknął w odległym rejonie Deep Lake  w stanie Waszyngton.

Był gorący dzień 3 sierpnia 1963 roku. Rodzina Panknin przebywała w nieistniejącym już kempingu, na polu namiotowym. Bobby i jego dwaj bracia – Jim i Bill, poszli na wycieczkę z matką Edną, podczas gdy Ted postanowił zostać w obozie by móc łowić z ojcem ryby. Podczas wędrówki Bill poprosił mamę by udali się w miejsce z którego dochodził szum wody. Czteroletni Bobby marudził ze zmęczenia, nie chcąc iść z mamą i braćmi, usiadł pod drzewem, pozostając samemu na szlaku. Kiedy cała trójka wróciła po kilku minutach w to samo miejsce, po chłopcu nie było najmniejszego śladu. Nawet śladów stóp. Wyglądało to tak jakby ziemia rozstąpiła się pod malcem i go wciągnęła.

W dziewięciodniowych poszukiwaniach czterolatka, brało udział ponad 500 osób. Teren otaczający pole kempingowe ciągnął się przez 20 mil. Był pagórkowaty, nierówny a poszukiwania były trudne. Ogar po powąchaniu bucika chłopca podjął trop. Biegł dwie mile i zatrzymał się na rozwidleniu dróg. Niestety nie obrał dalszego kierunku. Podczas poszukiwań szeryf Holter uznał, że Bobby, ważący zaledwie 30 funtów mógł zostać porwany przez orła. Był także otwarty na teorię, że chłopczyk został uprowadzony. Po dziś dzień bracia Bobby’ego nadal rozmyślają nad swoimi działaniami. Mimo że w tym czasie byli jeszcze małymi dziećmi, wciąż kwestionują, co by się stało, gdyby nie udali się do strumyczka, pozostawiając chłopca samego.

3. Madison Scott 

27 maja 2011 roku 20-letnia Madison Scott opuściła swój dom w Kanadzie, aby spędzić noc na kempingu nad jeziorem Hogsback gdzie organizowane było przyjęcie urodzinowe. Madison była bardzo towarzyską, młodą kobietą, która kochała sport i fotografię. Kiedy dwa dni później, czyli w zaplanowanym terminie nie wróciła do domu jej rodzice zawiadomili policję, zgłaszając zaginięcie. Przyjaciele Madison, zeznali że wszyscy opuścili jezioro o 4:00 nad ranem i rozjechali się do swoich domów. Madison postanowiła zostać i wyjechać w południe.To był ostatni raz, kiedy ktokolwiek ją widział. Ponad 150 wolontariuszy pomagało w jej poszukiwaniach. Przeczesywali lasy, linię brzegową, szosy, a łódki wyposażone w kamery podwodne i sonar przeszukiwały jezioro. Samochód kobiety, oraz jej namiot były w tym samym miejscu, w którym po raz ostatni widzieli ją przyjaciele. Niepokojące było to, że namiot był zawalony, a w aucie leżała torebka Madison. Telefonu komórkowego nie udało się odnaleźć ale ustalono że po raz ostatni używany był o 7:00 rano czyli trzy godziny po tym jak Madison została sama nad jeziorem.

Rodzina Madison była pewna, że córka nie odeszła z własnej woli. Dziewczyna była związana z bliskimi, a dowody znalezione w Hogsback Lake sugerowały, że wydarzyło się coś złego. Los kobiety nadal pozostaje nieznany.

4. Paula Jean Welden

18-letnia Paula mieszkała w małej wiosce Bennington w USA. Na co dzień studiowała sztukę, oraz pracowała jako kelnerka w niewielkiej kawiarni. 1 grudnia 1946 roku, Paula oznajmiła koleżance, że wybiera się na spacer wzdłuż „długiego szlaku”, który był leśnym szlakiem turystycznym, biegnącym aż do granicy kanadyjskiej. Było to bardzo popularne miejsce wśród spacerowiczów. Dziewczyna ubrana w dżinsy, czerwoną kurtkę i buty do tenisa, wyruszyła w drogę. Nie wzięła ze sobą nawet plecaka, planując krótką przechadzkę.

Kiedy nadeszły późne godziny wieczorne, a Pauli wciąż nie było w domu, jej współlokatorka założyła iż koleżanka pewnie siedzi u któregoś ze znajomych i położyła się spać. Kiedy rano nie zastała Pauli w jej sypialni zrozumiała, że dziewczynę mogło spotkać coś złego. W tamtych czasach w stanie Vermont nie istniała żadna stanowa agencja ochrony porządku publicznego. Poszukiwania dziewczyny prowadzili mieszkańcy Bennington, zamknięto także College by każdy uczeń i nauczyciel mógł uczestniczyć w wyczerpujących przeczesywaniach szlaku.

W tym czasie policja nie wiedziała nic na temat kryminologii. Młoda kobieta, ginie podczas samotnej wędrówki przez las- nikt nawet nie wysunął hipotezy o możliwym udziale osoby trzeciej. Zamiast tego sugerowano, ucieczkę z domu albo amnezję. Ojciec Pauli, tydzień po zniknięciu córki udał się do siedziby FBI w Alabamie, by przekazać swoje przekonanie, że jego córkę ktoś uprowadził. Mimo jego prawdopodobnie słusznych obaw, FBI nie przyjęło sprawy. Ojciec sam zaczął badać sprawę zaginięcia córki, i pomagały mu w tym lokalne gazety. Skupił się przede wszystkim na chłopaku Pauli, który podobno na krótko przed jej spacerem wdał się z nią w kłótnię, a kilka lat później zwierzył się dwóm osobom, że wie gdzie zostało pochowane ciało Pauli. Kiedy zainteresowała się nim policja, odparł, że to były zwykłe żarty. Nie znaleziono żadnych dowodów, które mogłyby go związać z zaginięciem dziewczyny. Miejsce pobytu Pauli nadal pozostaje tajemnicą, a jej zaginięcie doprowadziło do utworzenia Policji Stanu Vermont.

5. Dennis Martin

Dennis Martin zaginął kilka dni przed swoimi siódmymi urodzinami.14 czerwca 1969 roku, tego przyjemnego letniego poranka chłopczyk obudził się wcześnie rano, w pośpiechu ubrał czerwoną koszulkę i zielone szorty by za chwilę wyruszyć na wakacje. Wyprawa do Great Smoky Mountains  była rutynową tradycją jego taty i dziadka.

Około godziny 16:00 Dennis i jego starszy brat bawili się z dwoma innymi chłopcami, którzy biwakowali na tym samym obszarze. Czterej chłopcy wymyślili sobie zabawę podczas której rozstawią się po terenie i po odliczeniu do 10 wybiegną z krzykiem by wystraszyć dorosłych. Kiedy nadszedł czas zrealizowania planu, ze swoich kryjówek wybiegli wszyscy prócz Dennisa. Obozowicze natychmiast rozpoczęli poszukiwania, wykrzykując głośno imię chłopca, który przecież w tak krótkim czasie nie mógł oddalić się zbyt daleko. Odgłos rwącego potoku, mógł zagłuszać nawoływania. Teren w Great Smoky Mountains jest wyjątkowo gęsty, łatwo mógłby zgubić się dorosły, a co dopiero mały chłopiec.

Zorganizowano grupę poszukiwawczą złożoną z setek wolontariuszy, w tym członków klubu wędrówek Smoky Mountains . W akcję zaangażowała się nawet armia, która dostarczyła helikopter. Niestety poszukiwania były bezowocne i nigdy nie natrafiono na najmniejszy ślad chłopca. W ciągu nadchodzących lat pojawiło się wiele teorii na temat tego, co stało się z Dennisem. Główną teorią było to, że chłopczyk stracił orientację i po odliczeniu do dziesięciu zaczął biec w innym kierunku, aż w końcu się zgubił, ostatecznie umierając z wycieńczenia. Spekulowano także, że mógł spaść w ciasną szczelinę w ziemi, która sprawiała, że ​​był niewidoczny dla poszukiwaczy. Inna teoria mówi, że został zaatakowany przez dzikie zwierzę, potencjalnie niedźwiedzia. Podczas gdy niedźwiedzie nie atakują zazwyczaj ludzi, w czerwcu 1969 roku ich normalne źródła pożywienia zostały znacznie zmniejszone. W rzeczywistości, dwa tygodnie przed zniknięciem Dennisa, strażnicy zostali wezwani do uwolnienia „kościstego, chudego niedźwiedzia”, ​​który został złapany w pułapkę dla dzików, do której zwabiła go kukurydza.

Najbardziej niepokojącą teorią było to, że Dennis padł ofiarą człowieka. Po jego zniknięciu pojawił się świadek, który zeznał, że podczas pobytu w Great Smoky Mountains w dniu, w którym Dennis zniknął usłyszał przeraźliwy krzyk. Ten sam świadek powiedział, że widział zaniedbanego człowieka czającego się wśród drzew.

W 1985 roku miejscowy mężczyzna skontaktował się z policją, by opowiedzieć im o znalezisku na które natknął się kilka lat po zniknięciu chłopca.Trzy mile od miejsca w którym zaginął Dennis, natrafił na szczątki szkieletu małego dziecka. Niestety z przekazaniem tej informacji zwlekał kolejne lata, obawiając się że zostanie ukarany za nielegalne polowania. W wyniku tego śledczy nigdy nie zdołali zlokalizować szczątek szkieletu, które mogły zostać rozproszone przez zwierzęta. Zniknięcie małego Dennisa Martina pozostaje jedną z największych tajemnic Tennessee.

6. Gilbert Mark Gilman

24 czerwca 2006 roku 47-letni Gilbert Mark Gilman wyjechał do Olimpijskiego Parku Narodowego w Waszyngtonie. Ostatni raz został zauważony, gdy zaparkował swój samochód. Strażnik parku, który widział Gilmana, wspominał, że miał na sobie hawajską kwiecistą koszulę, spodenki khaki i klapki. Miał ze sobą aparat fotograficzny i plecak, ale sprawiał wrażenie spacerowicza a nie wędrowca który ma zamiar zapuszczać się w rozległy obszar Parku Narodowego.

Następnego dnia Gilman miał uczestniczyć na spotkaniu zawodowym ze współpracownikiem. Kiedy się nie pojawił, i nie ustalono miejsca w którym może przebywać, zgłoszono jego zaginięcie. Jego samochód odnaleziono na parkingu, na którym go zostawił 24 czerwca. Mężczyzna był weteranem armii amerykańskiej, był zdrowy i wysportowany, a kiedy wyruszył na spacer nie zabrał ze sobą żadnych zapasów niezbędnych do przetrwania w tym terenie. Co istotne bez okularów, które mógł zgubić podczas wędrówki był całkowicie ślepy.

Grupa poszukiwawcza krążyła po okolicy przez 10 dni szukając śladów Gilmana. Pomagały im psy tropiące, a także helikoptery wyposarzone w kamery termowizyjne. Pomimo rozległych poszukiwań nigdy nie znaleziono śladu Gilmana. „Trudno sobie wyobrazić, że człowiek może po prostu zniknąć” – powiedziała jego matka.„Nic nigdy nie znaleziono. Ani okularów, ani zegarka. Nic”. 

W ciągu nadchodzących lat pojawiło się kilka teorii na temat tego, co stało się z zaginionym. Niektórzy nawet spekulowali, że Gilman wciąż żyje. Raport z 2008 roku KIRO-TV twierdził, że Gilman pracował wcześniej nad ściśle tajnymi zadaniami dotyczącymi wywiadu wojskowego i być może uciekł by zacząć nowe życie z nową tożsamością. W 2014 roku w  programie Discovery „Dark Minds” przedstawiono teorię, że Gilman został zabity przez seryjnego mordercę z Alaski- Israel’a Keyes’a, który był znany z wędrówek po Olimpijskim Parku Narodowym. FBI określiło, że ta spekulacja jest wysoce nieprawdopodobna.

Komentarze
Loading...