Let’s travel together.

Tajemnica dziecięcego torsu z Tamizy. Czy bezimienny chłopiec został złożony w ofierze?

0

„Czy na brytyjskich wybrzeżach dochodzi do składania ofiar z dzieci?” To pytanie w 2001 roku zadawali sobie angielscy detektywi po dokonaniu szokującego odkrycia w samym sercu Londynu. Minęło 20 lat, a na to pytanie wciąż nie ma pewnej i jednoznacznej odpowiedzi.

Tors

Było późne popołudnie 21 września 2001 roku, kiedy pewien informatyk wracający z pracy przechodząc przez most Tower Bridge spojrzał w dół i zobaczył coś dziwnego unoszącego się na powierzchni rzeki Tamiza. Na początku mężczyzna myślał, że to beczka. Jak się jednak okazało, był to tors młodego czarnoskórego chłopca w wieku od czterech do siedmiu lat. Ubrany był w pomarańczowe dziewczęce szorty, które morderca (lub mordercy) z jakiegoś powodu naciągnęli na jego ciało tuż po precyzyjnym usunięciu chłopcu kończyn.

Zwykle dziecięcy tors pływający w Tamizie wywołałby ogólnokrajową sensację medialną. Ale w w tamtym czasie, świat chwiał się w posadach po atakach z 11 września, w związku z czym, o wiele mniej uwagi opinii publicznej skierowało się ku temu makabrycznemu odkryciu. Policja starała się jednak uczłowieczyć bezgłową ofiarę, nadając jej imię: Adam.
„Dopóki jego bliscy nie zostaną zidentyfikowani, będziemy działać jako jego rodzina”, powiedział jeden z detektywów zajmujących się sprawą.

Muti

Sekcja zwłok wykazała, że gardło chłopca zostało poderżnięte i w ten sposób z ciała upuszczono całą krew. Ale jaki był motyw tego bestialskiego czynu i dlaczego rzucające się w oczy pomarańczowe szorty (sprzedawane w Niemczech) zostały pośmiertnie założone na tors?

Początkowo spekulacje zwróciły się w stronę muti, tradycyjnej medycyny alternatywnej praktykowanej głównie w Afryce Południowej. Na stronie Blondynka w Krainie Tęczy możemy przeczytać:

„Słowo „muti” pochodzi z języka zuluskiego i oznacza drzewo, ale określenie przyjęło się jako określenie na miksturę mającą na celu wyeliminowanie jakiegoś problemu oraz poprawę sytuacji danego człowieka. Związane z medycyną naturalną, zazwyczaj nie oznacza nic innego niż roślinne mikstury, wykorzystywane w ten sam sposób jak inne leki homeopatyczne. Ale muti to nie tylko leczenie bólu głowy ziołami. Dobre, mocne muti ma przynieść powodzenie w polityce czy biznesie. Ma dać szczęście i władzę, dobre zdrowie, miłość, mądrość i wiele innych przywilejów wpływających na radość i jakość życia. I nie byłoby w tym nic szokującego, w końcu czary i zaklęcia znane są od wieków – gdyby nie fakt, że w wielu przypadkach to mocne muti robi się nie tylko roślin czy nawet zwierząt. Robi się je z organów ludzi.”

Rytuał

Jako, że istnieją udokumentowane przypadki zabijania ludzi w celu późniejszego wykorzystania ich ciała do rytuałów, sprawia, że prawdopodobieństwo, że chłopiec z Tamizy mógł być ofiarą jednego z „morderstw muti” jest bardzo wysokie. Taką tezę poparł południowoafrykański patolog dr Hendrick Scholtz, który przeprowadził sekcję zwłok chłopca i zasugerował, że „charakter ran, ubranie i mechanizm śmierci” są zgodne z rytuałami muti. Następnie zbadano zawartość jego żołądka i minerały śladowe w jego kościach, dzięki czemu ustalono, że Adam przebywał w Wielkiej Brytanii zaledwie kilka dni przed śmiercią oraz że prawdopodobnie pochodził z południowo-zachodniej części Nigerii, z Benin znanego jako miejsce narodzin voodoo. W żołądku ofiary odkryto mieszaninę kości, piasku oraz drobinek złota, która mogła stanowić eliksir wykorzystywany w czarnej magii. Przed śmiercią chłopiec został otruty przy użyciu bobotrutki trującej, której ekstrakt sprawił, że dziecko zostało sparaliżowane, ale było przytomne w czasie gdy poderżnięto mu gardło.

Joruba

Te wszystkie informacje skłoniły brytyjskich śledczych do podróży do RPA oraz szukania pomocy u Nelsona Mandeli, który za pośrednictwem telewizji zwrócił się do społeczeństwa z apelem żądając informacji, które pomogą ustalić tożsamość chłopca. Wystąpienie Mandeli zostało przetłumaczone na wiele języków afrykańskich i wyemitowane na całym kontynencie.

Teoria związana z muti została jednak zakwestionowana przez niektórych ekspertów, w tym dr Richarda Hoskinsa, specjalistę d.s. religii afrykańskich. Po konsultacji z policją dr Hoskins zauważył, że genitalia i narządy wewnętrzne ciała były nienaruszone, co sugerowało, że nie mamy tu do czynienia z zabójstwem muti. Hoskins skłaniał się raczej do teorii o praktykach religijnych ludu Joruba z zachodniej Afryki, których wierzenia miały zawierać podstawy voodoo i innych religii afrykańskich. „W religii jorubańskiej istnieje wiele bóstw tworzących pomost między tym światem a wyższymi królestwami, którym należy się poświęcenie i składanie ofiar” napisał później dr Hoskins w swojej książce „Chłopiec z rzeki”. „Oczywiście niekoniecznie składanie ofiar z ludzi, a już zwłaszcza nie w dzisiejszych czasach, ale praktyka ta utrzymuje się nadal w niektórych odgałęzieniach religii jorubańskiej”.

Joyce

Do tej pory, zdaniem śledczych jedyną naprawdę znaczącą postacią w śledztwie jest Nigeryjka Joyce Osagiede. Służby socjalne z Glasgow skontaktowały się z policją, po tym jak Joyce rozmawiała z nimi o rytuałach z udziałem dzieci. Co ciekawe, biorąc pod uwagę skąd pochodzą pomarańczowe szorty Adama, okazało się, że Joyce do 2001 roku mieszkała w Niemczech. Osiagede została przesłuchana przez policję, a w jej mieszkaniu w wieżowcu w Glasgow znaleziono odzież podobną do tej, którą miał na sobie Adam. Pomarańczowe szorty, które chłopiec miał na sobie sprzedawane były wyłącznie w Woolworths w Niemczech i Austrii.

Patrick czy Ikpomwosa?

Kobieta twierdziła, że zna chłopca, którego policja nazwała ​​Adam, a jego prawdziwe imię to Ikpomwosa. Joyce zeznała, że przywiozła go z Niemiec do Wielkiej Brytanii, gdzie przekazała go człowiekowi o imieniu Bawa. Osagiede miała opiekować się chłopcem po tym, jak jego rodzice zostali deportowani do Nigerii. Problem polegał na tym, że Joyce miała wyraźne problemy ze zdrowiem psychicznym, a jej relacja mogła być całkowicie fałszywa. Obawy te się potwierdziły, gdy w 2013 roku Joyce radykalnie zmieniła swoją historię, mówiąc, że Adam w rzeczywistości nazywał się Patrick Erhabor, a Bawa to Kingsley Ojo, znany przestępca, który przed deportacją do Nigerii odbywał w Wielkiej Brytanii karę więzienia za handel ludźmi. Podczas przeszukania domu Ojo znaleziono serię rytualnych przedmiotów, ale na żadnym z nich nie znaleziono DNA, które pasowałoby do Adama.

Bez odpowiedzi

Niestety, nie istnieją żadne namacalne dowody łączące Ojo ze sprawą Adama, a od od czasu zeznań Joyce Osagiede w 2013 roku sprawa wydaje się „stygnąć”. Czy któraś z jej historii jest prawdziwa? Czy są to fantazje jej zdezorientowanego umysłu? Czy Adam naprawdę został zamordowany w ramach religijnej rytualnej ofiary? Czy ta brutalna zbrodnia ma związek z muti?

Na żadne z tych pytań nie znaleziono odpowiedzi, podobnie jak nie udało się potwierdzić, czy tors znaleziony w Tamizie należał do Patricka Erhabora.

This slideshow requires JavaScript.

Autor, KaMa.

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.