Let’s travel together.

Rodzina Kuby wciąż walczy o prawdę – tragiczna śmierć Jakuba Kazały.

0

27 grudnia 2019 roku, minęło pięć lat od momentu zaginięcia i prawdopodobnie chwili śmierci Jakuba Kazały. Mimo iż policja porzuciła swe działania i zamknięto śledztwo w tej sprawie, rodzina Kuby nadal walczy i prosi o prawdę!!

Jakub Kazała był wesołym i towarzyskim chłopakiem. Miał mnóstwo przyjaciół, miał też swoje pasje. Jedną z nich była informatyka.

Po ukończeniu technikum informatycznego, studiował budownictwo na Politechnice Warszawskiej. Bardzo lubił ten kierunek, w związku z czym, często opowiadał o zajęciach, egzaminach. Studiował zaocznie a na co dzień pomagał ojcu w rodzinnej firmie. Firma zajmowała się montażem urządzeń chłodniczych.

W styczniu 2015 miał podjąć pracę. Jakub z optymizmem patrzył w przyszłość i miał mnóstwo planów. Chciał skończyć studia i rozkręcić własną działalność gospodarczą. Mniej więcej w połowie 2014 roku Kuba związał się z Olą. Rodzina chłopca poznała dziewczynę tydzień przed Bożym Narodzeniem. Para spędzała dużo czasu razem a dziewczyna sprawiała wrażenie sympatycznej. Wyglądali na zakochanych i szczęśliwych.

Ostatnia domówka.

Po rodzinnie spędzonych Świętach, 26 grudnia, Kuba wybrał się wraz ze swoją dziewczyną na imprezę. Impreza miała miejsce w domu chłopaka przyjaciółki Oli, w Białej Rawskiej (województwo łódzkie). Znajomi dziewczyny, Kubę widzieli wtedy po raz pierwszy.

Chłopcy dobrze się dogadywali, wymienili się nawet numerami telefonów i planowali kolejne spotkanie. Mimo iż polało się dużo alkoholu, Kuba prowadził trzeźwą i logiczną rozmowę, opowiadając o szkole i planach związanych z pracą.

Jego dziewczyna natomiast, zachowywała się dziwnie. Wielokrotnie zbiegała na dół do toalety. Było to o tyle zastanawiające, że na piętrze, gdzie towarzystwo imprezowało, była toaleta, jednak ona co chwilę zbiegała do tej na dole.

Dziwne zachowanie dziewczyny wzbudziło niezadowolenie matki gospodarza, która poirytowana, kazała im już skończyć imprezę i opuścić dom. Kuba wziął na siebie odpowiedzialność za zachowanie swojej dziewczyny i przeprosił matkę chłopaka.

Kuba miał nocować  u swojej dziewczyny a jego samochód został pod jej domem. Mieli wracać taksówką. Po opuszczeniu imprezy, para się jednak rozdzieliła. Nie wrócili razem do domu dziewczyny, jak to było zaplanowane.

Problem polega na tym, że Kuba nie wrócił nigdy….

This slideshow requires JavaScript.

Zaginięcie Kuby, 27 grudnia 2014 r.

„Była sobota, pierwszy dzień po świętach około godz 12.00. Stałam przy kasie, płaciłam za zakupy kiedy odebrałam telefon. To była moja siostra, mama Kuby. Płakała. Powiedziała, że Kuba nie wrócił do domu i nie wiadomo gdzie teraz jest… Próbowałam ją uspokoić, mówiłam, że może jest u jakiegoś kolegi, ale sama w to nie wierzyłam. Kuba zawsze dzwonił do rodziców, nawet jak miał się spóźnić pół godziny… zawsze dzwonił! ” – opowiada ciocia Kuby, Ewelina Szcześniak-Franaszek.

Tego dnia, rano, po włączeniu telefonu, siostra Kuby otrzymała powiadomienie, że jej brat próbował się z nią skontaktować. Od razu oddzwoniła, ale nie odbierał. Poinformowani o tym fakcie rodzice, również próbowali się z nim skontaktować.

Przed południem, około godz. 11.00 do drzwi w domu Kuby, zapukał jego kolega Kamil. Kolega spytał czy zastał Kubę. Rodzice byli coraz bardziej zaniepokojeni, tym bardziej, że telefon nadal nie odpowiadał.

Rodzina zdążyła wykonać kilkadziesiąt połączeń pod numer Jakuba zanim ktoś się odezwał po drugiej stronie.

Telefonu jednak nie odebrał Kuba ale jego kolega Kamil. Jak się okazało, był właśnie na komendzie, razem z dziewczyną Kuby aby zgłosić jego zaginięcie. W taki sposób rodzice Jakuba dowiedzieli się o zniknięciu syna…

Zgłoszenie zaginięcia i rodzinne śledztwo.

Zaginięcie Kuby zgłosił jego ojciec tego samego dnia. Policja poprosiła o aktualne zdjęcie oraz informacje w co był ubrany, znaki szczególne, czy na coś chorował… Zaginięcie przypisano do kategorii pierwszej.

Pani Ewelina, ciocia Kuby w Białej Rawskiej (miejsce zaginięcia) była koło godz. 13.00. Od napotkanego tam policjanta usłyszała:

„Proszę się uspokoić i nie wszczynać paniki. Jest dzień po świętach chłopak pewnie przedłużył melanż i siedzi u jakiegoś kumpla”

Podejście policjanta do sprawy zaginięcia jej siostrzeńca było dla niej szokiem. Rodzina zrozumiała wtedy, że mogą liczyć tylko na siebie. Biorąc sprawy w swoje ręce, pojechali do domu w którym odbywała się impreza.

„Byliśmy tam przed policją. Tam dowiedzieliśmy się, że zamawiana była taksówka.” – opowiada pani Ewelina.

Rodzina skontaktowała się z taksówkarzem.

„Dzwoniliśmy do taksówkarza (jest jeden w Białej Rawskiej) udzielił nam informacji, że jeździł po mieście z dziewczyną, która zamawiała kurs i nikogo nie widzieli. Wtedy policja też się jeszcze z nim nie kontaktowała…”

Dziewczyna, telefon, monitoring.

Na zabezpieczonym nagraniu z monitoringu, widać Kubę ze swoją dziewczyną wracających z imprezy. Taksówka miała ich zabrać spod domu w którym odbywała się impreza. Taksówkę zamówiono przed wyjściem z domu.

Nie wiadomo dlaczego nie czekali tam na nią. Na nagraniu widać Kubę, który chce objąć, przytulić dziewczynę jednak ona go odpycha, wymachując przy tym rękoma. Dochodzą do skrzyżowania dróg i tam obraz się urywa.

Inna kamera uchwyciła dziewczynę Kuby, kiedy szła już sama w stronę centrum miasta. Według niej, Kuba poszedł w przeciwnym kierunku.

„Kilkakrotnie pytałam ją czy pokłóciła się z Kubą (to by wyjaśniało dlaczego poszedł w przeciwnym kierunku) zawsze zaprzeczała… Motała się w zeznaniach, mówiła, że nie pamięta…” opowiada ciocia Kuby.

W momencie ich rozstania, Jakub nie miał ze sobą telefonu. Jego telefon miała Ola. Dziewczyna twierdzi, że dzwoniła z telefonu Kuby po taksówkę. Zastanawiające jest to, dlaczego nie zwróciła mu go gdy się rozstawali.

Potem z telefonu Kuby dzwoniła do Kamila i pytała czy Kuby nie ma w Nowym Mieście. Po tym jak opowiedziała, że nie może go znaleźć, Kamil z kolegą pojechali go szukać. Wtedy też odebrali od niej Kuby telefon.

Zaangażowanie w poszukiwania.

Pierwszymi, którzy szukali Kuby byli Kamil z kolegą. Już 1,5 godziny po zaginięciu, byli na miejscu i szukali przyjaciela. Chłopcy szukali go w okolicy miejsca w którym zaginął. Tej nocy spadł akurat świeży śnieg, lecz po jego zaginięciu już nie padało. Nie znaleźli żadnych śladów wskazujących na to, że Kuba mógłby pójść wskazaną przez dziewczynę drogą. Potwierdza to również policja.

„W ramach poszukiwań sprawdziliśmy okolice miejsca ostatniego kontaktu, tj. obok punktu skupu owoców. Na poboczach i polu leżał świeży śnieg. Pomimo wielokrotnej kontroli nie ujawniliśmy żadnych śladów wskazujących na poruszanie się lub obecność kogokolwiek” – stwierdził policjant.

„Dzięki ich zaangażowaniu i poświęceniu się sprawie wiemy jak dobrym człowiekiem był Kuba. Jego przyjaciele są z nami do dziś… Zawiązali nawet Stowarzyszenie im. Jakuba Kazała „ISKIERKA” „- opowiada pani Ewelina.

Przyjaciele zaginionego chłopaka, utworzyli stronę na Facebook „ZAGINĄŁ JAKUB KAZAŁA” dzięki czemu mnóstwo osób przyłączyło się do udostępniania wizerunku Kuby. Społeczność lokalna pomagała w poszukiwaniach w terenie. Oprócz tego drukowano i rozwieszano plakaty.

This slideshow requires JavaScript.

Niepokojące fakty

Kiedy rodzina Kuby przeszukiwała jego komputer, dotarli do jego konta Facebook. Tam natrafili na rozmowy Kuby z Olą.

„Kilka razy zrywała z Kubą. Padło nawet zdanie, że go zdradziła po czym wszystkiemu zaprzeczała. Miała bardzo dziwny sposób okazywania uczuć. Już od pierwszego dnia poszukiwań wydała mi się dziwna i nie szczera. O całym zdarzeniu opowiadała bez emocji. Nie patrzyła mi nigdy w oczy…”

Kuba zaginął w nocy z 26/27 grudnia a dziewczyna, która twierdzi, że go bardzo kocha już 28 grudnia spędza prawie całą noc ze swoim byłym chłopakiem. Na własne oczy widziałam jak ten chłopak wychodzi od niej z domu nad ranem. Wtedy przestałam jej wierzyć. ” mówi pani Ewelina.

Były chłopak Oli, Sebastian, został również przesłuchany. Zeznał, że w dniu zaginięcia Kuby był w domu, a potwierdzić może to jego mama. Po pewnym czasie jednak zmienił zeznania: Przypomniał sobie, że jednak wychodził z domu do sklepu monopolowego wieczorem.

Do rodziny Kuby odezwał się młody chłopak, który twierdził, że widział Sebastiana, który z kolegą jeździł tego wieczoru po mieście. Jednak nie chciał zeznawać na policji. Obawiał się ponieważ miał on handlować narkotykami, o czym policja ponoć doskonale wiedziała.

„Złożyliśmy wniosek do prokuratury o sprawdzenie bilingów byłego chłopaka dziewczyny Kuby. Kilka dni po zaginięciu Kuby kontaktuje się on z policjantem z Rawy Mazowieckiej, ale oczywiście dla Policji nie jest to podejrzane. Wiemy, że groził Kubie na czego dowód mamy wiadomości z Fb. Dotarliśmy też do innego byłego chłopaka dziewczyny Kuby, który również miał zatargi z tym człowiekiem i też otrzymywał od niego groźby typu: „Jeśli nie odczepisz się od niej, to Cię wywiozę do lasu i zakopię” Chłopak odpuścił bo wiedział z jakim typem człowieka ma do czynienia.” opowiada pani Ewelina.

Podczas gdy Kuba był w związku ze swoją dziewczyną, jej były chłopak ten dokonywał remontu w jej domu. Kuba o tym wiedział i nie był z tego faktu zadowolony. Prosił ją żeby starała się go unikać. W trakcie trwania tego remontu napisała Kubie, że go zdradziła. Później jednak zaprzeczyła wszystkiemu.

Rodzice dotarli również do bilingów potwierdzających, że Sebastian kilkakrotnie prowadził rozmowy telefoniczne z jednym z policjantów..

Taksówkarz

Aleksandra po rozstaniu z Kubą, doszła do centrum miasta, wsiadła w taksówkę i pojechała w kierunku w którym rzekomo poszedł Kuba. Taksówkarz twierdził, że jeździł z nią po mieście ale nikogo nie widzieli. Mężczyzna został przesłuchany i jego zeznania nie zgadzały się z zeznaniami dziewczyny.

„Taksówkarz wystawił za przejazd paragon na kwotę 14 zł. Na paragonie jest też liczba przejechanych km. wynosi 2,4. Kiedy nanosimy punkty według których taksówkarz twierdzi, że się poruszał otrzymujemy liczbę ponad 7 km.”

Bliscy Kuby przekazali tę informacje policji. Przeprowadzono wtedy eksperyment procesowy z udziałem wspomnianego taksówkarza. Wtedy okazuje się, że taksówkarz odbył z dziewczyną dwa kursy a nie jeden jak wcześniej utrzymywał. Z bilingów telefonu Kuby, rodzina dowiedziała się, że Aleksandra dzwoniła po taksówkę 48 minut po północy, a połączenie trwało 10 sekund. Paragon z tego kursu wskazuje, że trwał od 00:45 do 00:51, więc Ola dzwoniła do taksówkarza, z którym właśnie jechała?!

Pierwsze tropy i zatarte ślady

Po jakimś czasie ruszyły regularne poszukiwania w których wzięło udział: 150 policjantów, helikopter, straż pożarna, psy tropiące i ochotnicy. Przeszukiwano podmokły teren w Białej Rawskiej.

14 stycznia znaleziono tam kluczyki od samochodu Kuby, a nieco dalej jeden z butów, które miał na nogach feralnej nocy. Kluczyki jednak nie zostały zabezpieczone ponieważ funkcjonariuszka, wzięła je do ręki nie mając założonych rękawiczek, niszcząc tym samym materiał dowodowy. But znaleziono w zbiorniku wodnym, jednak zdjęcie buta wykonane przez policję, zostało zrobione na trawie…. But po odnalezieniu został włożony do kartonowego pudełka i leżał tam prawie rok czasu zanim poddano go badaniom.

Makabryczne znalezisko

Kilka dni później, 20 stycznia 2015 roku, policja wróciła na miejsce i wznowiono poszukiwania w tym miejscu. Tego dnia znaleziono ciało Kuby, które leżało około 100 metrów od miejsca znalezienia kluczyków.

„50 metrów w linii prostej od ulicy. Około 30 metrów od miejsca odnalezienia jest budynek mieszkalny. 8 metrów od miejsca znalezienia ciała płynie rzeka. Brzegiem tej rzeki chodzili strażacy. Teren uprzednio został dokładnie sprawdzony przez policję, straż, psy tropiące i helikopter. My w tym miejscu też byliśmy.” mówi ciocia Kuby

Jak to możliwe, że tak wiele osób przegapiło je wcześniej? Do miejsca gdzie znaleziono zwłoki, można dojść z różnych stron. Jedną z nich jest zwykła ścieżka. Na niej jednak nie znaleziono żadnych śladów na śniegu w noc zaginięcia.

Kuba zaginął z 26/27 grudnia. Była to pierwsza noc z mrozem. Cały dzień 26 grudnia 2014 roku padał śnieg. Przestał padać około godz. 22.00. Było bezwietrznie. Kiedy koledzy Kuby dotarli do Białej Rawskiej (po telefonie od jego dziewczyny) sprawdzali czy na poboczach nie ma śladów butów, które by wskazywały gdzie mógł pójść Kuba. Nie było żadnych śladów. Po zgłoszeniu zaginięcia przez ojca Kuby policjanci również udali się w stronę w którą wg zeznań dziewczyny Kuby mógł on pójść i też nie ujawnili żadnych śladów na śniegu.”

Kuba zatem musiałby przyjść z drugiej strony, na co wskazują również znalezione przedmioty należące do Kuby. Jednak aby się tam dostać, musiałby przejść w ciemności i mrozie przez dwa strumienie i bagnistą sadzawkę w jednym bucie.

Przyjaciele zamordowanego chłopca postanowili przeprowadzić eksperyment. Odtworzyli drogę, którą miał przemierzyć Kuba tej nocy. Jeden z przyjaciół Kuby próbował tego dokonać w dzień i, gdyby nie pomoc innych, najprawdopodobniej by mu się to nie udało.

Zastanawiającym jest również fakt iż obie stopy Jakuba były w identycznym stanie, a przecież jedna powinna być pokaleczona po przebyciu tak trudnej trasy w jednym bucie.

Podrzucenie

7 metrów od miejsca ujawnienia zwłok płynie rzeka, jej brzeg na znaczną długość był kilkukrotnie przeszukiwany, zarówno przez rodzinę jak i ekipy poszukiwawcze. Przecież niektóre z tych osób przechodziły dokładnie przez to miejsce. Jedynym logicznym wytłumaczeniem jest to, że ktoś je tam podrzucił. Zwłaszcza, że wskazują na to wszystkie ślady.

Bliscy posiadają zdjęcia z sekcji zwłok. Stopy wyglądają identycznie mimo iż jak zakłada policja. Jak to jest możliwe, skoro przeszedł ok 70 metrów po zmrożonej ziemi, pełnej gałęzi i patyków bez buta.

Jak to możliwe? Na to pytanie odpowiedzi niestety nie otrzymali

Kuba leżał na plecach. Nogi zgięte w kolanach. Lewa ręka na piersi lekko uniesiona ku górze. Prawa ręka wyprostowana wzdłuż ciała. Otwarte oczy i usta. To nie jest pozycja jaką przyjmuje człowiek przy hipotermii…

Sekcja zwłok

23 stycznia 2015 roku, w Zakładzie Medycyny Sądowej w Łodzi, przeprowadzono sekcję zwłok, która wykazała obrzęk oraz przekrwienie mózgu i płuc oraz przekrwienie narządów wewnętrznych.

W dokumentacji napisano, iż nie można w sposób pewny określić przyczyny zgonu, być może była to hipotermia. Mimo wszystkich dowodów wskazujących na to, że Kuba nie mógł po prostu zamarznąć w miejscu, gdzie znaleziono jego ciało, policja w pełni zgodziła się z tym, że chłopak zmarł na skutek hipotermii.

Rodzina poprosiła o opinię uzupełniającą biegłego. Opinia ta potwierdziła, że mogą to być objawy towarzyszące uduszeniu. Ale ze względu na brak widocznych obrażeń na ciele, wyklucza się uduszenie.

Cyt.opinię sekcji:

„ Na podstawie przeprowadzonej sądowo-lekarskiej sekcji zwłok, wyników badań dodatkowych NIE MOŻNA W SPOSÓB PEWNY określić przyczyny zgonu Jakuba Kazała. Uwzględniając jednak okoliczności jego zaginięcia i okoliczności ujawnienia zwłok MOŻNA PRZYJĄĆ, że Jakub Kazała NAJPRAWDOPODOBNIEJ zmarł w wyniku niedomogi krążeniowo-oddechowej w przebiegu hipotermii (wychłodzenia). Sekcyjnie nie stwierdzono obrażeń mogących wskazywać na udział osób trzecich w zgonie Jakuba Kazała.

Podnoszona kwestia częściowego rozebrania zwłok może być związana z głębokimi zaburzeniami orientacji i odczuwania bodźców termicznych u osób będących w głębokiej hipotermii, które rozbierają się z powodu fałszywego odczucia gorąca.”

Niejasności

Zdjęcia

One pojawiają się już przy przeszukiwaniu bagiennego terenu w Białej Rawskiej. Nad mokradłami latał helikopter, który miał sprawdzić, czy nigdzie nie ma ciała. Funkcjonariusze stanowczo stwierdzili, że zwłok nie ma na tym terenie. Później rodzice poprosili, aby pokazano im nagrania lub zdjęcia zrobione z helikoptera. Okazało się, że na pokładzie nie było żadnej kamery czy aparatu.

Jednak kilka dni później jeden z mężczyzn wrzucił takie zdjęcia, zrobione swoim telefonem, na swój profil na Facebooku. Rodzina zgłosiła ten fakt na prokuraturze. Wtedy to zdjęcia znalazły się w aktach. Prokurator poinformował mamę Kuby, że policjant robił zdjęcia swoim prywatnym telefonem. Dodał również, że była to jego dobra wola, że przekazał je do akt bo wcale nie musiał tego robić.

Stan odzieży

„Kuba miał na sobie t-shirt z krótkim rękawem i kurtkę. Spodnie jeansowe opuszczone do pół uda. W dniu odnalezienia spodnie miały zepsuty zamek. Pasek był zapięty. Brak lewego buta.”

Stan odzieży nie wskazywał aby chłopak przebył taką trasę. Od miejsca odnalezienia buta do miejsca odnalezienia ciała jest ok. 70 metrów. Kuba musiałby pokonać jedno bagno i dwie rzeki. Po pokonaniu takiej drogi bez buta skarpetka wyglądałaby zupełnie inaczej niż ta z prawej stopy a ich stan był identyczny.

Niejasności podczas sekcji

Podczas sekcji pobrano materiał spod paznokci Kuby. Materiał ten, nie został jednak przeanalizowany. Badanie zostało wykonane dopiero kilka miesięcy później, na wniosek rodziców.

Badanie wykazało, że DNA należało do osoby innej niż Jakub. Mogło znaleźć się tam np. na skutek walki lub samoobrony. Niestety materiału okazało się być zbyt mało, aby określić, do kogo należy.

„Z wyników sekcji wiemy, że pod kolanami z przodu była czerwona pręga. Policja stwierdziła, że nie ma się czego doszukiwać bo mogła powstać wskutek zagięcia spodni. Według nas mogła równie dobrze powstać na wskutek związania nóg. Na miejscu nie było lekarza medycyny sądowej.”

Przewodniczka z psem

W trakcie poszukiwań matka Kuby wskazała przewodniczce psa tropiącego miejsce, w którym później znaleziono jej syna, i poprosiła, aby sprawdziła, czy nie ma tam żadnych śladów. Przewodniczka odpowiedziała, że pies tylko trochę odpocznie i zaraz tam podejdą. Później wyparła się, aby taka rozmowa miała kiedykolwiek miejsce.

Wariograf

Badaniu wariografem poddała się dziewczyna (przyjaciółka Oli), która brała udział w imprezie. Wynik badania był pozytywny, dziewczyna mówiła prawdę. Badanie to przeprowadzi detektyw wynajęty przez rodzinę.

Na zlecenie prokuratora, zlecono przeprowadzenie drugiego badania wariografem dziewczynie Kuby. Badanie to nie dało jednoznacznej odpowiedzi ponieważ dziewczyna była pod wpływem alkoholu oraz środków psychotropowych. Na kolejne, Ola już nie wyraziła zgody.

Policja i Prokuratura założyła, że Kuba zmarł w wyniku hipotermii, bez udziału osób trzecich.

W aktach pojawia się jednak wzmianka, że prowadzone jest śledztwo w sprawie o nieumyślne spowodowanie śmierci. Rodzina jednak nie ma informacji kogo owe śledztwo dotyczy.

„Nasze kontakty z Policją ciężko nazwać współpracą. Zdarzały się sytuacje kiedy mojej siostrze zamykano drzwi przed nosem na komendzie, tłumacząc, że mają też kradzieże i włamania i nie mogą się zajmować tylko sprawą Kazały!

Wszystko co udało nam się do tej pory ustalić to tylko i wyłącznie nasza zasługa. Szukamy świadków, znajdujemy niejasności w zeznaniach a nawet sami musimy docierać do zapisów z monitoringów. Niejednokrotnie zostaliśmy przez Policję oszukani!”

Detektyw i jasnowidz

Sprawą zajmował się detektyw z Łodzi. Rozwiesił kilka plakatów na terenie Białej Rawskiej i przeprowadził jedno badanie wariograficzne. Na tym się jego działania zakończyły. Zażądał za swoją pracę na kilka tysięcy złotych. Rodzice Kuby czuli się przez niego okłamywani i ostatecznie zrezygnowali z jego usług.

Korzystali również z pomocy Pana Jackowskiego z Człuchowa. Jasnowidz powiedział, że Kuba nie żyje ale wskazane przez niego miejsce okazało się nie trafione. Natomiast, bardzo pomogła im Pani Maja Danilewicz. Wysłała zdjęcie satelitarne i wskazała konkretne miejsce.

„To kobieta o niesamowitych zdolnościach a także o wielkim, dobrym sercu. Maja Danilewicz wysłała zdjęcie na którym widać dom mieszkalny ok.30 metrów od miejsca znalezienia Kuby. Napisała , że Kuba jest w pobliżu tego domu w podmokłym terenie.”

Nieustająca nadzieja walka o prawdę

Rodzina Jakuba nie zna ani przyczyny śmierci ani choćby przybliżonej daty tego tragicznego wydarzenia. Na pomniku nagrobnym widnieje puste miejsce na datę śmierci.

Rodzina Kuby jest przekonana, że Kuba nie doszedł sam w to miejsce, w którym został odnaleziony. Miejsce to przecież zostało sprawdzone przez nich, policję, straż a nawet psy tropiące.

This slideshow requires JavaScript.

Kuby tam wtedy nie było!

Do bliskich chłopaka zgłaszają się ludzie, którzy maja wiedzę na temat tego co się wydarzyło tamtej nocy. Wszyscy jednak twierdzą zgodnie:

– Boimy się, też mamy dzieci…

Jest pewien świadek, który zgodził się zeznawać pod warunkiem, że nie będzie tą sprawą zajmowała się Policja z Rawy.

Rodzinie bardzo zależy na przeniesieniu tej sprawy do Warszawy. Chcieliby aby sprawą zajęła się Prokuratura Generalna w Warszawie.

Prokuraturze i Policji w Rawie przestali ufać.

„Straciłam nie tylko siostrzeńca, ale też siostrę… Jej część odeszła razem z Kubą. Nie mogę patrzeć jak cierpi. Chcę uratować to, co jeszcze z niej zostało. Ta rodzina potrzebuje pomocy! Mają jeszcze trójkę dzieci, które żyją w cieniu zmarłego brata. Ta sytuacja nie ulegnie zmianie dopóki nie dowiedzą się co stało się w te najgorsze w ich życiu święta…”

Śledztwo umorzono 30 czerwca 2017 roku. Bliscy jednak się nie poddają w walce o prawdę!!

Jeśli wiesz cokolwiek w tej sprawie, pomóż rodzinie Kuby odkryć prawdę.

Nie pozwólmy aby mordercy chodzili bezkarnie po ulicach miast, podczas gdy niewinni spoczywają w grobie…

 

 

Zastrzeżenie praw autorskich – Z mocy postanowień ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych przyjęte jest, iż przedmiotem prawa autorskiego jest każdy przejaw działalności twórczej o indywidualnym charakterze, ustalony w jakiejkolwiek postaci, niezależnie od wartości, przeznaczenia i sposobu wyrażenia (utwór). Utworami tymi są między innymi utwory wyrażone słowem, symbolami matematycznymi, znakami graficznymi (literackie, publicystyczne, naukowe, kartograficzne oraz programy komputerowe), a także muzyczne i słowno-muzyczne. zakaz kopiowania. Wszelkie materiały (treści, teksty, ilustracje, zdjęcia itp.) … Kopiowanie i przetwarzanie, tego materiału w całości lub w części bez zgody autora jest zabronione.
Autor: KaPaMa

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.