Let’s travel together.

Pogoń za duchem- co się stało z Amber?

0 1 110

Amber-Lee Cruickshank miała zaledwie 2 lata w dniu 17 października 1992 roku, kiedy zniknęła bez śladu z Kingston- małego miasteczka nad jeziorem Wakatipu w Nowej Zelandii. Było to w trakcie podróży do Zachodniego Wybrzeża: jej matka Nicola i ojczym James Gill chcieli zacząć nowe życie, a podczas podróży postanowili zrobić postój w Kingston i spędzić dzień z przyjacielem, Richardem i jego dziewczyną, Belindą. Rodzice wraz z przyjaciółmi i dziećmi, grillowali a następnie spędzili trochę czasu na łodzi.

„Była taka szczęśliwa i bardzo się cieszyłam. Robiliśmy coś, co kochała. Ona nie była w wodzie, ale była na wodzie…Wkładała paluszki do wody i się śmiała”- mówiła mama dziewczynki.

Ale to szczęście nie trwało długo. Zarówno Nicola jak i James mieli problem z narkotykami. Mimo iż planowali zerwanie z nałogiem, tego dnia kobieta postanowiła zapalić opium. W tym czasie Belinda weszła do domu aby wziąć prysznic, a mężczyźni czyścili samochód. Ostatnim razem, gdy byli świadomi miejsca pobytu córki, był podjazd domu. Później Nicola i James powiedzieli, że oboje uważali, że drugi pilnuje Amber-Lee. W rzeczywistości dziecko pozostało około 30 minut bez nadzoru. Po tym jak zgłoszono zaginięcie małej dziewczynki, rozpoczęto jej natychmiastowe poszukiwania. Pierwsze założenie było takie, że Amber utopiła się w jeziorze , ale dwulatka bała się wody i było mało prawdopodobne, by do niej weszła. Jezioro zostało dokładnie przeszukane i nic nie znaleziono. Śledczy prowadzący tą sprawę jest pewny, że dziewczynka nie utonęła. Jedną z teorii, którą policja badała przez długi czas, było to, że Amber została przypadkowo przejechana przez samochód i w panice kierowca pozbył się jej ciała. W ciągu następnych miesięcy, lat i dziesięcioleci rodzina dziewczynki pozostała z pytaniami bez odpowiedzi. Czy utonęła w jeziorze? Czy była ofiarą tragicznego wypadku? A może ktoś świadomie porwał dziecko, podczas nieuwagi rodziców?

„Przeczesaliśmy całe Kingston i nic. Jeśli kiedykolwiek byłeś w Kingston to wiesz, że nie jest to bardzo duże miejsce, więc w ciągu dwóch miesięcy, możesz przejść każdy jego krok. I my to zrobiliśmy”– mówił ojczym dziewczynki. 

Warwick Walker był jednym z pierwszych detektywów zajmujących się tą sprawą i twierdzi, że nigdy nie widział bardziej zaskakującego zniknięcia. Detektyw uważa, że dziecko zostało porwane. Jedno jest pewne. Dziewczynka nie utonęła w jeziorze. Na przestrzeni tych wszystkich lat, zostało ono przeszukane wielokrotnie.

 

Komentarze
Loading...