Let’s travel together.

Podróżowała autostopem z Lipska do Bawarii- Jej zmasakrowane ciało odnaleziono w Hiszpanii

0

28-letnia Sophia Lösche, studentka i działaczka pro-migracyjna, zniknęła 14 czerwca 2018 r. Podczas podróży z Lipska do rodzinnego miasta Amberg w Bawarii. Młoda kobieta wyruszyła w podróż pociągiem, a ostatnie kilometry chciała przejechać autostopem, czyli jej ulubioną formą transportu.

Autostopem do domu

Sophia, jak mówią o niej bliscy była „wolnym ptakiem”. Kochała przygody i niesienie pomocy. Od 2016 r. Regularnie podróżowała na grecką wyspę Lesbos, gdzie działała jako wolontariuszka. Na wyspie gotowała dla migrantów przybywających z Turcji. Zaangażowana była także w inicjatywy przeciwko rasizmowi, swobodzie przemieszczania się i otwarciu granic.

Ostatnia jej obserwacja miała miejsce na stacji benzynowej niedaleko lotniska w Lipsku, kiedy wsiadała do ciężarówki, kierującej się dalej autostradą A9. Kiedy nie zjawiła się w domu, jej bliscy od razu wiedzieli, że coś jest nie tak. Sophia nie mogła doczekać się powrotu, tym bardziej, że następnego dnia były urodziny jej ukochanego taty.

Oś czasu

15 czerwca zaginięcie Sophii zostało zgłoszone na policję. Śledztwo wykazało, że 14 czerwca o godzinie 18:15 Sophia i kierowca zostali uchwyceni na monitoringu jak razem szli do ciężarówki „Benntrans”. O godzinie 19:44 Sophia wysłała swoją ostatnią wiadomość do przyjaciela: „Właśnie jadę autostopem z marokańskim truckerem z Lipska do Amberg. Dał mi marokańska fajkę”. Kilka minut później kamery zarejestrowały ją na stacji paliw w Berg, gdzie kupiła kierowcy espresso za 1,99 euro. Była godzina 22:00 kiedy zaniepokojony ojciec próbował się do niej dodzwonić, jednak telefon był już wyłączony.

Na własną rękę

Mniej więcej na tym etapie śledztwa policja „dała sobie spokój” i zaprzestano poszukiwań. Stwierdzono, że Sophia odeszła dobrowolnie. Jej rodzina nie zgadzała się z tym twierdzeniem, upierając się, że fakt że kobieta wsiadła do samochodu obcego mężczyzny w połączeniu z tym, że jej telefon został wyłączony jest wyraźnym dowodem, że mogło dojść do przestępstwa.

Nie zważając na opieszałość policji, spory krąg przyjaciół zaginionej wraz z jej rodziną postanowił połączyć siły i prowadzić poszukiwania na własną rękę. Około 80 osób w ciągu kilku godzin zrobiło coś czego nie zrobiła policja. Dzięki mediom społecznościowym nagłośnili sprawę w Niemczech, Francji, Czechach, Włoszech, Węgrzech i Hiszpanii, aktywując międzynarodową społeczność kierowców ciężarówek. Arabskojęzyczny znajomy rodziny, zadzwonił nawet do firmy spedycyjnej w Tangerze ( Maroko), która obiecała pomóc. To działanie zaowocowało.

Odnaleziona w przydrożnym rowie

Kierowca, który wiózł zaginioną kobietę, zgłosił się osobiście. Mężczyzna twierdził, że wysiadła ona w Hersbrucku, a on pojechał dalej do Hiszpanii. Jako dowód przesłał zdjęcia autostrady i zrzut ekranu z lokalizacją. To właśnie tam znaleziono później ciało kobiety. Zmasakrowane, na wpół spalone leżało w przydrożnym rowie w północnej części Hiszpanii- Asparrena (Alava).

Był 19 czerwiec 2018 r. Kiedy marokański kierowca ciężarówki został aresztowany. 40- letni Boujemaa L. Został zatrzymany we Francji. Już podczas pierwszego przesłuchania przyznał się do morderstwa, co później potwierdził zgromadzony materiał dowodowy w tym odciski palców ofiary w jego samochodzie i ślady jej krwi na narzędziu zbrodni.

Odrzuciła zaloty

Jak się okazało zbrodnia była motywowana seksualnie. 28- latka odrzuciła zaloty ojca czwórki dzieci, co bardzo go zdenerwowało. Między kierowcą, a jego pasażerką wybuchła ogromna awantura, podczas której Sophia nie wytrzymała i uderzyła go w twarz…

W odpowiedzi Boujemaa chwycił za klucz do kół i uderzył ją cztery razy w głowę. Na skutek poważnych obrażeń, kobieta straciła przytomność. W tym czasie, kierowca wysiadł z ciężarówki i paląc papierosa zastanawiał się co dalej robić. W końcu nie chciał ryzykować utratą pracy- Miał na utrzymaniu rodzinę. Kiedy po 15 minutach przemyśleń wrócił do ciężarówki, ranna kobieta uniosła głowę i wyciągnęła rękę, jakby prosząc o pomoc. Zamiast niej otrzymała kolejne ciosy w głowę. Kiedy przestała oddychać, morderca ukrył jej ciało na pace i przewiózł 1600 km do Hiszpanii, gdzie wrzucił do rowu, oblał benzyną i podpalił.

 

We wrześniu 2019 r. Marokański kierowca został skazany na dożywocie.
Autor, Dorota Ortakci.

This slideshow requires JavaScript.

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.