Let’s travel together.

Brutalne morderstwo nastolatki. Ciało z urazami pochwy i odbytu

0 12 914

16-letnia Maja K. Z Wrocławia, była zwyczajną nastolatką, taką jak wszystkie w jej wieku. Nie sprawiała problemów wychowawczych, dość dobrze się uczyła, uczęszczała do szkoły muzycznej, oraz uwielbiała czytać kryminały. To właśnie jeden z nich, pozostał otwarty na jej biurku w dniu 26 września 2008 roku, kiedy to Maja po raz ostatni opuściła mieszkanie.

Tego dnia nastolatka planowała wraz z przyjaciółkami udać się na koncert. Koleżanki w ostatniej chwili odmówiły, więc Maja wybrała się sama do klubu Madness na Hubach. Dziewczyna, często wychodziła do klubów, ale zawsze wracała do domu o ustalonej z rodzicami porze. Była rozsądna i nigdy nie zawiodła swoich rodziców. Była towarzyska, a swój wolny czas najchętniej spędzała z koleżankami na wrocławskim Rynku. Nie miała wysokiego kieszonkowego, a jak już udało jej się uzbierać większą sumę, wydawała ją na książki, które mogła czytać całymi dniami. Tego feralnego dnia poprosiła mamę o kilkadziesiąt złotych, dostała tylko 10 złotych i obiecała, że wróci do domu na godzinę 22:00. Maja wyszła z domu około 17:00, wsiadła do tramwaju i udała się do centrum. Wszystko co wydarzyło się dalej jest rekonstrukcją wydarzeń, powstałą z relacji świadków, oskarżonego, dowodów zabezpieczonych na miejscu zbrodni i wyników sekcji zwłok.

16- latka zjawiła się przed wejściem do klubu o godzinie 17:30. Tam spotkała Wiesława M. Mężczyzna znalazł się we Wrocławiu zupełnie przypadkowo. Odkąd wyszedł z więzienia, przemieszczał się pociągami z miasta do miasta, żerując na dobroci nowo poznanych kobiet. W tym czasie, także powinien przebywać w zakładzie karnym, gdyż odwieszono mu kolejny wyrok. Maja sama do niego podeszła- zbierała pieniądze na koncert. Z relacji świadków wynikło iż nastolatka wyglądała na podekscytowaną- śmiała się, gestykulowała. Wiesław M. Zaproponował pomoc i w duecie w krótkim czasie, zebrali kwotę przewyższającą cenę biletu. Maja zaproponowała przechadzkę do pobliskiego sklepu w celu zakupienia alkoholu. Było jeszcze widno, więc para udała się z zakupionymi piwami w odludne miejsce w pobliżu garaży. Tam zaczęli się całować, ale kiedy mężczyzna próbował wsadzić nastolatce rękę w majtki, ta uderzyła go w twarz.

„Wkurzyłem się, i tak to się skończyło. Byłem trochę pijany, ale nie na tyle by niczego nie pamiętać. Wróciłem pod klub i poszedłem na koncert. A co było dalej z tą małą, tego nie wiem”.

Na zmasakrowane ciało nastolatki, następnego dnia, natknął się przypadkowy przechodzień. Zawiadomił policję. Policjanci biorący udział w akcji, wspominali później, że miejsce zbrodni przedstawiało widok tak drastyczny, że ciężko go było opisać słowami. Dowody zebrane na miejscu zbrodni i sekcja zwłok ofiary, zaprzeczyły wersji oskarżonego, którego złapano zaledwie dziesięć dni po dokonaniu przestępstwa.

Ślady na ciele i ubraniu Mai dowodziły, że dziewczyna próbowała się bronić. Na nic zdały się próby ucieczki. Oprawca nie zwracał uwagi na płacz i błagania nastolatki. Bił ją tak brutalnie, że w wyniku tego pokrzywdzona, przed śmiercią doznała kilkudziesięciu obrażeń wielonarządowych. Urazy głowy, pochwy i odbytu to tylko niektóre z nich. Gwałt był na tyle brutalny, że podczas odczytywań biegu wydarzeń z tego wieczora, na sali sądowej panowała grobowa cisza. Bestia zgwałciła dziewczynkę kijem i butelką, dusił, deptał po twarzy butem i skakał po jej ciele. Śmiertelnym ciosem okazał się ten w krtań, który doprowadził do jej zmiażdżenia. Zwyrodnialec mimo wypitego wcześniej alkoholu, zachował jednak trzeźwy umysł, zabrał pieniądze z portfela nieżyjącej już Mai, a na pobliskiej stacji benzynowej przebrał się w czyste ubranie.

W toku śledztwa dążącego do zatrzymania sprawcy tego brutalnego morderstwa, przesłuchano kilkuset świadków, oraz sprawdzono każdą informację. Krąg podejrzanych był ogromny. Mordercą mógł być każdy uczestnik koncertu. Dzięki zaznaniom świadków, można było stworzyć profil pamięciowy podejrzanego  i to właśnie dzięki niemu zatrzymano 28- letniego Wiesława M. Pochodzącego z Kędzierzyna-Koźla. Mężczyznę zatrzymano w Opolu, przebywał wtedy u swojej dziewczyny.

Podczas procesu oskarżony, nie przyznawał się do winy. Próbował wyłgać się ze sprawy, co chwilę zmieniając zeznania. Przez całą rozprawę stał zwrócony twarzą do ściany. Nie miał odwagi spojrzeć w twarz rodzicom zamordowanej nastolatki. W momencie, w którym się złamał błagał sąd o litość. Skład sędziowski był jednak bezlitosny.- Oskarżony prosił o litość, sam jednak nie potrafił okazać jej wobec swojej ofiary. Nikt nie miał wątpliwości, że sprawca tego brutalnego morderstwa zasługuje tylko na jedną karę- karę dożywotniego pozbawienia wolności, z możliwością przedterminowego wyjścia po 35 latach odsiadki. Wyrok ten został zaostrzony w 2017 roku.

„Oskarżony będąc jednostką wyjątkowo zdemoralizowaną, pozbawioną uczuć wyższych, szkodliwą społecznie pozbawił społeczeństwo jednostki ze wszech miar wybitnej, która w przyszłości mogłaby wnieść do społeczeństwa wiele dobrego. Oskarżony nie nadaje się do życia w społeczeństwie” – spuentowała sędzina.

Maja została pochowana na cmentarzu na wrocławskich Marszowicach. Obok krzyża na grobie, postawiono jej zdjęcie, przepasane czarną wstążką. Zdjęcie uśmiechniętej dziewczynki o krótko obciętych włosach.

 

 

 

Komentarze
Loading...