Let’s travel together.

Najgłośniejsze zaginięcie dziecka w historii Szkocji- coraz bliżej rozwiązania #Where there is evil#

0 3 231

Spośród 700 długoterminowych zaginionych osób w Szkocji przypadek Moiry Anderson jest najstarszy. Był rok 1957, proste czasy, w których dzieci bawiły się na ulicach całymi dniami, a do domu wracały często po zmroku. Jednak ta sielanka w społeczności Coatbridge, została zburzona wraz z zaginięciem 11-letniej dziewczynki.

W dniu 23 lutego Moira, śliczna blond włosa dziewczynka o niebieskich oczach, opuściła dom babci i udała się do lokalnego sklepu, Co-Op, niecałe 10 minut spacerem, aby kupić masło i urodzinową pocztówkę dla swojej mamy. Tego dnia mocno padał śnieg, a kiedy dziewczynka dotarła do sklepu, w jego drzwiach przywitała ją tabliczka „Zamknięte”. Pogoda pogarszała się z minuty na minutę. Na zewnątrz panowała zamieć śnieżna, więc Moira zrezygnowała ze spaceru i udała się na przystanek autobusowy. Na pokładzie autobusu widziało ją wielu świadków, jednak nikt nie zapamiętał czy dziewczynka wyszła z pojazdu. Do domu jednak nie wróciła. Kierowcą autobusu był Alexander Gartshore. Zaledwie miesiąc wcześniej mężczyzna został oskarżony o zgwałcenie 17-letniej opiekunki do dzieci i tym samym został skazany na 18 miesięcy więzienia, w kwietniu  tego samego roku. Kilkakrotnie przesłuchiwany przez policję, przyznał, że 23 lutego, widział dziewczynkę, a nawet zamienił z nią kilka słów. Mimo tego nigdy nie został uznany za podejrzanego, aż do 1992 roku kiedy jego córka i żona stawiły mu czoła i zadbały o to by został przesłuchany ponownie przez policję. Wtedy właśnie, kierowcą autobusu zainteresowały się media. W wywiadzie prowadzonym przez reportera Sunday Mail, Alexander przyznał, że od zawsze czuł seksualny pociąg do dzieci, a w szczególności do Moir’y. Przyznał się nawet do molestowania swojej 8-letniej córki. Taśmy z tego wywiadu zostały przekazane policji, ale prokuratorzy stwierdzili, że nie ma wystarczających dowodów, aby go oskarżyć.

Mężczyzna zmarł w 2006 roku, w wieku 85 lat, zabierając swoje sekrety do grobu. Minęło jeszcze 8 lat zanim prokuratura przyznała, że gdyby żył został by oskarżony o morderstwo. Mimo, iż od zaginięcia dziewczynki minęło już 61 lat, śledczy nadal szukają jej ciała. W 2013 ekshumowano cały cmentarz, licząc na to, że to tam spoczywają jej szczątki. Poszukiwania okazały się nieskuteczne, jednak ogólnopolska relacja medialna przyniosła nowych świadków, którzy wcześniej nie byli świadomi tej sprawy. Jeden twierdził, że latem przed zniknięciem dziewczynki, widział ją i Alexandra w miejscowym parku. Ten zwracał się do niej po imieniu. Inni świadkowie zeznali, że w dzień zaginięcia dziecka widzieli autobus, podobny do tego, który prowadził Alexander. Autobus stał zaparkowany na wiejskiej drodze biegnącej obok farmy bydła, w pobliżu leśnego zagajnika drzew. Światła pojazdu były wyłączone, a kierowcy nie było widać. Uważa się, że obserwacje te były zgłaszane w tamtym czasie, ale zostały one przeoczone przez policjantów. Kolejny świadek zeznał, że w dniu 23 lutego 1957 roku, widział mężczyznę, który wyprowadzał z autobusu dziewczynę wyglądającą jak Moira. Później, po okazaniu mu zdjęć zaginionej i podejrzanego, rozpoznał zaginioną i kierowcę autobusu.  

Córka podejrzanego, Sandra Brown jest przekonana, że to jej ojciec jest odpowiedzialny za śmierć zaginionej dziewczynki. Molestowana przez ojca, dojrzała już kobieta, wydała książkę  pt. Where There is Evil”, w której opisała swoje podejrzenia odnośnie ojca mordercy. W 2000 roku, założyła fundację Moira Anderson – organizację charytatywną, dla dzieci wykorzystywanych seksualnie. Sprawa zaginionej dziewczynki sprzed 61 lat, nigdy nie została zapomniana. Od 2017 roku, trwają ponowne poszukiwania jej szczątek, bo co do tego, że została zamordowana, nikt nie ma wątpliwości. 

 

 

 

Komentarze
Loading...