Let’s travel together.

„Mamusiu, za godzinę wrócę. Zamówcie mi mój ulubiony kebab”- sprawa zaginionego Mateusza K.

0 16 827

Był sobotni, ponury, jesienny wieczór 16 października 2010 roku, niewielkie miasteczko- Brwinów położone w powiecie pruszkowskim w Województwie Mazowieckim. W jednym z mieszań trwały właśnie przygotowania do kolacji. Pani Barbara K. Wraz z synami zjadła przygotowaną przez siebie przekąskę by potem tradycyjnie, jak każdej soboty zamówić ulubiony przysmak rodziny czyli kebab.

„To taki nasz rodzinny, sobotni zwyczaj” – opowiadała matka, która pamięta jak jej młodszy syn Mateusz, zjadł przekąskę w pośpiechu, a następnie krzyknął z przedpokoju:

„Mamusiu, za godzinę wrócę. Zamówcie mi mój ulubiony kebab”.

Chłopiec opuścił mieszkanie po godzinie 18:00. Zabrał ze sobą swój ukochany, ciemnoszary rower górski- uwielbiał na nim jeździć. Rower był dość charakterystyczny ponieważ trzynastolatek okleił całą ramę naklejkami, które dostawał w jednym ze sklepów w których kupował ubrania. Tego wieczoru nie wrócił już do domu. Mama Mateusza wspominała, że syn wcześniej opowiadał o sobotniej imprezie urodzinowej u znajomych. Przyjęcie miało odbyć się za dwa tygodnie, ale pani Barbara pomyślała iż Mateusz pomylił daty i przyjęcie odbyło się tego wieczoru. Kiedy chłopiec nie zjawił się w domu następnego dnia, matka zgłosiła zaginięcie na komisariacie policji w Brwinowie. Przez kilka kolejnych dni próbowano ustalić co stało się z nastolatkiem.

Kamery monitoringu zarejestrowały Mateusza, wchodzącego do sklepu na osiedlu na którym mieszkał. Kupił sobie napój i batonika, a następnie wsiadł na rower i odjechał. Znajomy  Matusza zeznał, że koło godziny 21.00 widział 14-latka z okna swojego mieszkania. Zdziwiło go, że zatrzymał się przy nim biały samochód. Wyglądało to tak jakby kierowca auta próbował zagadać Mateusza, ale ten nie chciał z nim rozmawiać. Prawdopodobnie odpowiedział wulgarnie na jego zaczepkę i pojechał dalej na swoim rowerze. Białe auto ruszyło w ślad za nim. To ostatni moment, kiedy widziano Mateusza…Chłopak nie był grzecznym nastolatkiem, miał zatargi z prawem. Dojrzewający nastolatek potrafił być wulgarny i opryskliwy. Być może tego wieczoru zadarł z tym z kim nie powinien? Tego nie wie nikt.

Przez kolejne tygodnie policjanci z Brwinowa i z Komendy Powiatowej w Pruszkowie sprawdzali okoliczności zaginięcia oraz przeszukiwali pobliskie tereny. W poszukiwaniach brała udział straż miejska, straż pożarna oraz kilka oddziałów prewencji. Sprawdzano miejsca w których Mateusz mógłby się ewentualnie ukrywać, obszary podmokłe i wodne oraz tereny leśne i pustostany. Sprawdzano również tereny przydrożne, biorąc pod uwagę fakt, że być może chłopak padł ofiarą potrącenia, a jego ciało spoczywało gdzieś w rowie. W późniejszym etapie śledztwa wzięto także pod uwagę możliwość porwania, ale nie dla okupu. Mateusz nie wywodził się z zamożnej rodziny. Mimo nagłośnienia sprawy w mediach, rozwieszaniu plakatów z wizerunkiem zaginionego, nie zgłosił się nikt kto mógł chłopca, widzieć czy wskazać jakikolwiek trop, który urwał się wraz z białym samochodem.

W sprawie zaginionego wypowiadał się także znany jasnowidz Marek Sz. Według którego Mateusz został zamordowany. Z jego relacji wynika iż Mateusz sam się z nim skontaktował 20.07.2017 roku. W pewnym momencie mężczyzna poczuł się obserwowany, a po chwili ujrzał postać która powiedziała:

„Znajdź mnie! nazywam się Mateusz K”.

Marek Sz. natychmiastowo sprawdził te personalia w internecie i natrafił na sprawę zaginionego siedem lat wcześniej Mateusza K. Co udało ustalić się medium? Według niego zaginiony nie żyje, a co najgorsze został on brutalnie zamordowany przez trzech sprawców:

„Po drodze został zaczepiony przez trzech młodych mężczyzn jadących samochodem, którzy go znali. Zabrali Mateusza do samochodu razem z rowerem, jednocześnie coś mu wmawiając, że chcą coś ważnego mu pokazać. Dalej wydarzenia nabrały już tragicznego tempa. Wjechali w ustronne miejsce, wyciągnęli Mateusza z samochodu i brutalnie go pobili. Niestety obrażenia były tak duże, że Mateusz zmarł”.

Według jasnowidza sprawcy wrzucili ciało do miejsca wypełnionego wodą. Dlaczego chłopak miał paść ofiarą morderstwa? Chodziło o narkotyki. Marek Sz. Podał nawet szczegółowy rysopis sprawców. Według jego wizji tak wyglądali w 2010 roku:

Pierwszy wysoki, szczupły mężczyzna z krostowatą twarzą w wieku ok. 20 lat. Podczas mówienia widoczne liczne braki w uzębieniu. Chód tego człowieka jest dziwny, jakby się unosił na palcach, do góry podnosząc pięty, spojrzenie błędne, bez pozytywnego wyrazu. Ubrany w dniu zabójstwa w szare spodnie i w niebieską bluzę.

Drugi – rudy, niski i tęgi mężczyzna w wieku ok. 22 lat. Twarz piegowata i okrągła taka pucołowata, nos krzywy. W zachowaniu i rozmowie bardzo agresywny, rzucający cały czas przekleństwami. Ubrany był w koszulkę polo w kratkę, spodnie dżinsowe i białe buty Adidasy. Charakterystyczne jest to, że nosi gruby łańcuch na szyi.

Trzeci dobrze zbudowany mężczyzna w wieku ok. 19 lat, ogolony na łyso. Jeśli chodzi o naturalne włosy, to prawdopodobne szatyn. Ubrany był w szary sweter i szare spodnie. Nosi okulary, ma poważną wadę wzroku. Dziwnie mówi, niewyraźnie jakby seplenił.”

Według medium dwóch z nich nadal mieszka w Brwinowie, trzeci zaś w Pruszkowie.

Od zaginięcia chłopca minęło już 8 lat…

Komentarze
Loading...