Let’s travel together.

Leżała martwa od siedmiu dni, a jej matka zajadała się pizzą

0 9 195

Brianna Gussert urodziła się 11.03.2003 w Wisconsin. Dziewczynka przyszła na świat z zespołem Wolfa-Hirschhorna, który jest wadą wrodzoną, spowodowaną zmianami czwartego chromosomu.

Zespół Wolfa Hischhorna

Dzieci dotknięte tą rzadka chorobą, rodzą się min. Z niską masą urodzeniową, małą głową, rozszczepem podniebienia, dysmorfią twarzy i wadami serca. Stan ten wpływa na wiele części ciała i może powodować opóźniony wzrost i rozwój, niepełnosprawność intelektualną i napady padaczkowe. Choroba najczęściej dotyka dziewczynki i około 20% dzieci nie dożywa drugiego roku. Według opinii lekarzy, Brianna miała nie dożyć 18 miesiąca, ale jej wola życia była ogromna. Dziewczynka zmarła w wieku 13 lat, ale to nie choroba przyczyniła się do jej śmierci, ale własna matka.

Wola życia

Mimo, że Brianna nie mogła samodzielnie jeść, mówić, ani chodzić, była bardzo pozytywną dziewczynką, która przekazywała swoje emocje przy pomocy dźwięku i mimiki twarzy. Kiedy była wesoła marszczyła nos, a jej szczery uśmiech mówił światu: "Warto żyć". Brianna uwielbiała kiedy robiono jej zdjęcia i była ogromną fanką sportu, a jej pasją był baseball. Aby mogła się realizować, ojciec zapisał ja do ligi specjalnej. W przerwach między treningami Brianna siedziała na trybunach i kibicowała swojej ulubionej drużynie.

Sygnały o zaniedbaniu

Wszystko zmieniło się po rozwodzie rodziców, kiedy dziewczynka trafiła pod opiekę matki, 37- letniej Nicole. Od tego czasu, zgodnie z raportami, opieka społeczna niejednokrotnie otrzymywała sygnały, że Brianna jest zaniedbywana. Napływały one ze szkoły, do której dziewczynka nagle przestała uczęszczać, od lekarzy specjalistów, u których opuściła kilka wizyt i przede wszystkim od ojca. Wbrew decyzji sądu, Nicole odcięła Grega od córki i nie dopuszczała do ich spotkań.

Pomimo przytłaczających dowodów, że zdrowie i życie dziewczynki jest zagrożone, nie zainterweniował nikt. Gdyby pomoc nadeszła udałoby się uniknąć dramatu, a Brianna trafiłaby pod opiekę taty i żyła długo i szczęśliwie.

1,5 kg pampers

29 maja 2017 r. Nicole Gussert zadzwoniła na policję, oznajmiając beznamiętnym głosem, że jej córka nie żyje. Funkcjonariusze, którzy zjawili się pod wskazanym adresem, nie mogli w żaden sposób przygotować się na widok, który zastaną.

Nicole siedziała na kanapie przed telewizorem, wraz ze swoim psem i zajadała się kawałkiem pizzy, podczas gdy wokół roztaczał się duszący i przeszywający zapach śmierci. W pokoju na piętrze, pośród zgniłego jedzenia i śmieci, leżały pokryte brudem zwłoki Brianny. Zgodnie z raportem koronera, dziewczynka nie żyła od 7 dni i ważyła zaledwie 16 kilogramów, mimo, że jej prawidłowa waga powinna wynosić 27 kilogramów. 1,5 kg ważył sam pampers. Przyczyną śmierci była posocznica krwi, do której doszło na skutek nieleczonych, pokrytych kałem odleżyn.

Zamiast córką opiekowała się psem

Nicole przyznała, że nie pamięta kiedy ostatni raz kąpała, przebierała bądź karmiła córkę. Oznacza to, że w momencie w którym do Departamentu Usług Socjalnych wpływały zawiadomienia dotyczące Brianny, cierpiała ona powolną i bolesną śmierć. Nicole przyznała, że przez ostatnie 6 dni swojego życia, dziewczynka leżała pozostawiona sama sobie w zamkniętej sypialni. Kobieta w tym czasie opiekowała się swoim psem, który jedzenia i wody miał pod dostatkiem oraz zażywała metaamfetaminę.

Decyzją sądu, Nicole Gussert została skazana za zaniedbanie dziecka, prowadzące do jego śmierci na 17 lat więzienia. Przyznała się do winy i dobrowolnie poddała karze.

Kochałam moją córkę, ale poczułam, że już nie mam siły się nią zajmować. Zamiast szykować ją do szkoły wolałam zadzwonić i powiedzieć, że jest chora. - Tłumaczyła pod koniec procesu

Autor, Dorota Ortakci.

This slideshow requires JavaScript.

 

 

 

 

 

Komentarze
Loading...