Let’s travel together.

Kto zamordował bezbronną, samotną staruszkę?

0 791

Minęło już prawie dziesięć lat, odkąd ciało 85-letniej Ellen zostało znalezione w łóżku w jej własnym domu. Kobieta zmarła od urazu w głowę zadanego tępym narzędziem, które zmiażdżyło jej czaszkę. 

Wieczorem w piątek, 1 maja 2009 roku, policja odebrała telefon od sąsiadki Ellen, która wyraziła troskę o jej dobro ponieważ nie widziała jej od dłuższego czasu, a korespondencja gromadziła się pod jej drzwiami. Każdy wiedział, że kobieta była typem pustelniczki. Praktycznie nie wychodziła ze swojego domu. Raz dziennie zamawiała jedzenie z restauracji i to jej wystarczało. W domu nie było bieżącej wody ani elektryczności. Pod sufitami piętrzyły się śmieci, ponieważ starsza kobieta cierpiała na manię zbieractwa. Bez światła w środku, policja miała trudność ze znalezieniem kobiety. Kiedy wreszcie dotarli do sypialni, okazało się, że Ellen nie żyje. Ze względu na jej wiek początkowo założono, że zmarła z przyczyn naturalnych, dlatego na miejsce nie wezwano prokuratora. Wszystko zmieniło się 3 dni później. Wtedy to właśnie została przeprowadzona sekcja zwłok, która ujawniła, że starsza babcia zmarła w wyniku ciężkiego urazu czaszki. Do domu Ellen sprowadzono techników, którzy w świetle dnia i przy pomocy specjalistycznych lamp, odkryli rozpryski krwi na ścianach, tuż za łóżkiem.

Trzy dni później zdajemy sobie sprawę, że mamy zabójstwo i że kobieta umarła prawdopodobnie tydzień przed odnalezieniem” – mówił jeden z detektywów.

Ellen była córką irlandzkich imigrantów. W pewnym momencie swojego życia, w dniu swoich zaręczyn została potrącona przez samochód, który wlókł ją przez około 200 metrów, po tym wypadku została częściowo niepełnosprawna. W 1950 roku przeprowadziła się do East Brunswick wraz ze swoim mężem Donaldem. Rozpoczęła pracę jako sekretarka w szkole, a później pracowała jako sekretarka lekarza. Lubiła muzykę, szycie i czytanie. Z mężem rozwiodła się w 1980 roku. Później straciła dwóch synów. Jeden z nich zmarł w 1991 roku, drugi w 2007 roku. Pozostała jej córka, która wraz z rodziną mieszkała w innym stanie. Dom w którym samotnie mieszkała kobieta był w opłakanym stanie. W 2004 roku został uderzony piorunem, co miało wpływ na usługi energetyczne, ale Ellen nikomu się nie skarżyła. Nie lubiła, gdy ludzie przychodzili do jej domu. Córka próbowała ją ściągnąć do siebie, ale ona kategorycznie odmawiała. Starszej kobiecie pomagali sąsiedzi: kosili trawę, zimą odśnieżali, pomagali opłacać rachunki. Jeden z sąsiadów pomalował nawet dom i wykonał drobne prace naprawcze. Ci sami sąsiedzi, zeznali że Ellen, która czasami wychodziła do parku na spacery, przestała wychodzić z domu na kilka miesięcy przed śmiercią. Czyżby się czegoś obawiała? Policja nie mogła zrobić wiele by znaleźć jej zabójcę. Nie odzyskano żadnych fizycznych dowodów na miejscu zdarzenia, poza krwią ofiary. Drzwi wejściowe i frontowe były zamknięte, a morderca dostał się do środka przez boczne, otwarte okno. Pod oknem stało wiadro, na którym najpewniej uprzednio stanął. Sprawa do tej pory pozostaje nie rozwiązana. Nie wiadomo kto zabił starszą kobietę i jaki miał ku temu motyw, bo na pewno nie rabunkowy. Z domu nic nie zginęło.

 

Komentarze
Loading...