Let’s travel together.

Dziwna sprawa Dona Kempa - nierozwiązana zagadka zaginięcia i śmierci, część I

0 3 418
16 listopada 1982 r. Dwaj policjanci patrolujący autostradę w Wyoming, odkryli porzucony samochód na opustoszałym odcinku autostrady przebiegającym przez wiejski teren. Silnik pojazdu pracował, drzwi od strony kierowcy były otwarte, ale kierowcy nie było w samochodzie. Co dziwne, samochód był pełen ubrań oraz innych przedmiotów, był załadowany po brzegi, pozostawiając jedynie miejsce dla kierowcy.

Bez śladu

Na poboczu, w pobliżu samochodu, odkryto kilka sztuk rozrzuconej odzieży oraz odciski stóp na śniegu, należące do jednej osoby. Gdy policjanci podążyli szlakiem śladów, znaleźli garść przedmiotów, które należały do Dona Kempa, byłego kierownika ds. reklamy z Nowego Jorku. Po nim samym nie było śladu. Poszukiwania trwały przez wiele dni, aż do momentu, gdy zamieć śnieżna zmusiła władze, do ich odwołania.

Historia zniknięcia Kempa, jest jedną z najdziwniejszych w historii współczesnych Stanów Zjednoczonych, pełną zwrotów akcji oraz wielu pytań bez odpowiedzi. Od tamtej pory powstało wiele spekulacji i teorii spiskowych tłumaczących jego nagłe zaginięcie. Padają tu podejrzenia ingerencji UFO; porwanie w celu uciszenia Kempa, który był w posiadaniu ważnych informacji na temat zabójstwa prezydenta Lincolna itd.

Świat wielkich pieniędzy

Don Kemp, miał 35 lat i był odnoszącym sukcesy i dobrze zarabiającym menedżerem reklamy w firmie Madison Avenue. Kemp cieszył się mianem jednego z najpotężniejszych ludzi w swojej branży na początku lat 80-tych. Wkrótce jednak jego życie zmieniło się na skutek poważnego wypadku samochodowego, który zmusił Dona do długiej rehabilitacji. Po wypadku, Kemp nie był już taki jak dawniej.

Zmiany

Mężczyzna przyjrzał się bliżej swojemu życiu i, jak twierdzi rodzina i przyjaciele, wycofał się z życia towarzyskiego i poczuł się rozczarowany materialistycznym społeczeństwem, które sam promował przez wiele lat. Chciał odejść od swojego nowojorskiego stylu życia bogacza i prowadzić spokojny, prosty żywot. Rzucił więc pracę i zaczął pisać książkę na temat zabójstwa prezydenta, Abrahama Lincolna. Szybko zafascynował się - a niektórzy twierdzą, że miał obsesję - badaniami i zaczął poświęcać im cały swój czas.

Ale bycie pisarzem mu nie wystarczyło. Chciał opuścić miasto i znaleźć spokojne, ustronne miejsce do swojej nowej pracy. Wybrał Jackson Hole.

Wyprowadzka

Jackson Hole to dolina między pasmem gór Teton i pasmem Gros Ventre w Wyoming, położonym w pobliżu granicy z Idaho . Termin „dziura”(hole) był używany przez wczesnych traperów lub tamtejszych górali, jako określenie dużej górskiej doliny. Miejsce to cieszyło się spokojem oraz bliskością natury, co bardzo cenił sobie odmieniony Don. Sprzedał większość swoich rzeczy, zapakował samochód i we wrześniu 1982 roku, udał się na zachód. Na miejscu zamieszkał w górskiej chacie.

Muzeum

15 listopada 1982 roku. Tego dnia, Dan udał się do Cheyenne w Wyoming. Tam, kilka godzin spędził w muzeum, trzymając się z dala od innych i nie zamieniając z nikim słowa. Gdy opuszczał muzeum, przez nieuwagę lub rozmyślnie, zostawił w środku swoją teczkę, w której znajdowały się wszystkie jego czeki podróżne, dzienniki, książka adresowa oraz okulary korekcyjne.

To był prawdopodobnie ostatni raz, kiedy Don Kemp był widziany żywy.

16 listopada 1982

Następnego dnia, rano, Randy Teeter wraz ze swoim partnerem, odkrył porzucony pojazd na pustym odcinku autostrady. Odcinek ten, otoczony był ponurym, zimowym krajobrazem prerii, ciągnących się przez wiele kilometrów. W zasięgu wzroku nie było żadnych zabudowań.

Oficer Teeter, wspominał później, że ani on, ani jego partner, nie widzieli nigdy czegoś takiego:

"Pojazd stał porzucony, czterdzieści mil od miasta, na pustkowiu, zwisały z niego rzeczy, drzwi były otwarte, był to stosunkowo nowy pojazd, zdecydowanie nie taki, który się po prostu porzuca. Nie mam pojęcia, co mogło kogoś zainspirować do wyprawy przez tę prerię w środku zimy. Rozważaliśmy, że być może kierowca znajdował się pod wpływem jakiś mocnych leków, przez których działanie nie wiedział co robi."

Obawiając się, że kierowca może mieć poważne kłopoty, patrolujący powiadomili centralę i zwołali załogę do przeszukania terenu. W międzyczasie, oficerowie przeszukali samochód i ustalili, że właścicielem pojazdu jest Don Kemp.

This slideshow requires JavaScript.

Wezwano helikopter w celu przeszukania płaskiego, otwartego terenu, ale nie znaleziono śladu po zaginionym kierowcy. Idąc tropem śladów na śniegu, ekipa poszukiwawcza natknęła się na kilka przedmiotów, takich jak torba podróżna, w której znajdowało się trochę odzieży, detergent do prania i czajniczek. W stodole znajdującej się około 6 mil od opuszczonego samochodu, znaleźli ślady, które wskazywały, że ktoś próbował rozniecić ogień, używając do tego trzech skarpetek w formie podpałki. Policja spekulowała, że Kemp doznał jakiegoś załamania nerwowego i błąkał się gdzieś bez celu.

Zastępca Roda Johnson, który spędził godziny przelatując nad prerią w poszukiwaniu zaginionego kierowcy, powiedział później:

"Czułem, że facet był zdezorientowany i nie chciał być znaleziony. Gdyby chciał być znaleziony, słysząc helikopter, pomachałby rękami, zwrócił jakoś naszą uwagę, pobiegł na grzbiet wzniesienia, gdziekolwiek, i zostałby zauważony."

Poszukiwania trwały kilka dni, ale szalejąca śnieżyca zmusiła policję do ich odwołania. W wyniku silnej zamieci i bez żadnych nowych wskazówek co do miejsca pobytu Don Kempa, założono, że mężczyzna po prostu zginął w czasie burzy.

Prośby matki

Matka Kemp'a, Mary, była nieszczęśliwa ze względu na to, że poszukiwania zostały odwołane. Nalegała policjantów aby działali dalej. Próbowała ich przekonać, że jej syn nie miał żadnych problemów psychicznych i nie zostawiłby całego swojego dobytku. Nie wierzyła, że po prostu zginął w czasie burzy. Była przekonana, że stało się z nim coś strasznego - że został porwany lub zamordowany, a torbę pozostawiono celowo, aby wyglądało to tak, jakby wędrował. Wyraziła wątpliwości co do wszystkich oficjalnych teorii:

"Byłam pewna, że miał straszne kłopoty. Po prostu to czułam, bo to zachowanie nie pasowało do mojego syna. Wiedziałam, że nie wyszedł z auta z własnej woli."

Coraz dziwniej

Pięć miesięcy po zniknięciu Kemp'a, w Casper w stanie Wyoming, pojawiła się informacja od świadka, który widział Dona na objazdowej wystawie pamiątek po Abrahamie Lincolnie. Wkrótce potem, również w Casper, pewien barman twierdził, że, którejś nocy, Kemp przyszedł do jego baru na drinka. Te obserwacje nigdy nie zostały potwierdzone, ale na pewno były dziwne. Ale to, co stało się potem, było jeszcze dziwniejsze.

W kwietniu 1983 roku, dobra przyjaciółka Kemp'a (z Nowego Jorku), Judy Aiello, pewnego dnia po powrocie do domu, znalazła serię tajemniczych wiadomości na swojej automatycznej sekretarce. Jej numer telefonu znali tylko bliscy przyjaciele i rodzina. Była przekonana, że głos, który usłyszała należał do Dona Kempa. W jednej z wiadomości powiedział: "Chciałbym z tobą jeszcze raz porozmawiać. Zadzwoń do mnie." Po czym podyktował numer.

 

Zapraszamy do przeczytania drugiej części artykułu, która odsłania ciąg dalszy nieprawdopodobnej historii zaginionego Dona Kempa. Link do drugie części znajdziecie poniżej:

https://www.archiwumzbrodni.pl/dziwna-sprawa-dona-kempa-nierozwiazana-zagadka-zaginiecia-i-smierci-czesc-ii/

Autor: KaPaMa
Komentarze
Loading...