Let’s travel together.

Dzieciobójca, którego zainspirowała morderczyni małej Madzi z Sosnowca

0 7 465

11 marca 2012 r. 19-letnia Swietłana Szkapcowa z położonego nad Desną Briańska w Rosji, zgłosiła zaginięcie swojej 9-miesięcznej córki Ani. Zapłakana kobieta opowiedziała policjantom, jak weszła na kilka minut do sklepu, pozostawiając córkę na zewnątrz. Kiedy wróciła okazało się, że wózek wraz z dziewczynką zniknął. Poszukiwania dziecka rozpoczęto natychmiastowo, a kilka godzin później przy wejściu na teren jednej z posesji zlokalizowano pusty wózek.

 

Każdy szukał Ani

Rzekome porwanie Ani, odbiło się szerokim echem wśród opinii publicznej. Do Briańska przybyło tysiące wolontariuszy, którzy wraz z policją sprawdzili 1928 osiedli, 32 tysiące mieszkań i 39 tysięcy gospodarstw. Zagadkowym losem małej dziewczynki poruszeni byli wszyscy z wyjątkiem matki. To właśnie przez niezwykły spokój i opanowanie, Swietłana ściągnęła na siebie uwagę policji. Dzięki temu, po dwóch tygodniach nieustannych poszukiwań, wyszła na jaw makabryczna prawda.

Rzucił jak szmacianą lalką

Z 22 na 23 marca 2012 r. W mieszkaniu Swietłany i Aleksandra, odbywała się suto zakrapiana libacja alkoholowa, której skutkiem była awantura. Krzyki rodziców obudziły małą Anię na co zareagowała głośnym płaczem. Rozwścieczony Aleksander rzucił się na córkę z pięściami, uderzając ją w głowę, po czym z całym impetem rzucił maleńkim ciałkiem o podłogę. Następnie ułożył Anię na zasłonie prysznicowej w wannie, zamknął za sobą drzwi i wyładował się na Swietłanie, której pod groźbą utraty życia, zabronił udzielać dziecku jakiejkolwiek pomocy. Mała Ania umierała w samotności i cierpieniu przez kolejne 3 dni. 26 lutego, Aleksander wyniósł jej zwłoki na balkon gdzie leżały do 4 marca.

Ognisko

Wczesnym rankiem, Aleksander spakował ciało córki do torby i udał się taksówką do rejonu Poczepskiego. Tam spalił zwłoki w ognisku, a następnie zebrał pozostałe szczątki i zawiózł na cmentarz w rodzinnej wsi Anochowo, gdzie ukrył je w grobie zmarłej przed rokiem babci. Po powrocie do domu zagroził Swietłanie, że jeśli komukolwiek wyjawi prawdę to ją zabije, po czym obmyślił sprytny plan - Zupełnie tak jakby wzorował się na morderstwie małej Madzi z Sosnowca, do którego doszło zaledwie przed miesiącem.

Plan Aleksandra

Od 4 do 11 marca, rodzice zamordowanej dziewczynki spacerowali ulicami swojego osiedla z pustym wózkiem, witając się serdecznie z sąsiadami i opowiadając o tym jak Ania grzecznie śpi. Odwiedzili nawet kilkukrotnie osiedlowy sklep z zabawkami, gdzie kupowali pluszaki, a podczas rozmów telefonicznych z bliskimi, naśladowali dźwięki wydawane przez niemowlę.

Oczywiście ta farsa nie mogła trwać bez końca, więc plan posunął się o krok dalej. W mieszkaniu, w którym doszło do zbrodni, Aleksander przeprowadził remont, by zatrzeć ewentualne ślady, po czym udał się do oddalonego o kilkanaście kilometrów lumpeksu. Tam zakupił damskie ubrania, obuwie, perukę oraz okulary słoneczne. Z uwagi na to, że pracował w Moskwie i regularnie opuszczał dom na dłużej, nie miał najmniejszego problemu z zapewnieniem sobie alibi. W nocy z 9 na 10 marca Aleksander udał się do Moskwy, aby zostawić tam swój telefon komórkowy. Następnie wsiadł w autobus i wrócił do Briańska, gdzie mógł realizować kolejny etap planu.

Inscenizacja

Do wózka włożył ubrania Ani, zakrył go folią przeciwdeszczową i wysłał Swietłanę do sklepu, by po chwili zainscenizować porwanie. O godzinie 17:11 Swietłana pozostawiła wózek pod sklepem zoologicznym i weszła do środka by kupić witaminy i karmę dla kota - w tym właśnie momencie, przebrany za kobietę Aleksander porwał pusty wózek i porzucił kilka osiedli dalej. Po wszystkim, para spotkała się w swoim mieszkaniu, skąd Swietłana zawiadomiła policję. W tym momencie zaczęły się poszukiwania dziewczynki, które trwały do 29 marca. Wtedy też Aleksander wyjechał do Moskwy, a dręczona wyrzutami sumienia Swietłana, wyjawiła całą prawdę.

Kolonia o zaostrzonym rygorze

Aleksander Kulagin i Swietłana Szkapcowa zostali aresztowani. Eksperci z zakresu psychiatrii orzekli, że w momencie popełniania zbrodni, rodzice 9- miesięcznej Ani nie cierpieli na żadne zaburzenia psychiczne i byli w pełni świadomi swoich działań. Okazało się również, że Aleksander został wcześniej pozbawiony praw rodzicielskich dla dwojga swoich dzieci z pierwszego małżeństwa, a także wielokrotnie bił dzieci swojej drugiej żony.

W sądzie Swietłana zeznawała przeciwko partnerowi i odwrotnie. Oboje przyznali się do zainscenizowania porwania dziewczynki, ale żadne z nich nie chciało przyznać się do morderstwa i autorstwa całego przedsięwzięcia.

5 czerwca 2013 roku Alexander Kulagin został uznany za winnego i skazany na 19- letni pobyt w koloni karnej o ścisłym reżimie. Matka Ani trafiła tam na cztery lata.

Autor, Dorota Ortakci.

This slideshow requires JavaScript.

Komentarze
Loading...