Let’s travel together.

DZIECI W PIECU- Poszły do pracy pozostawiając swoje dzieci pod opieką rodziców, czyli DZIADKÓW

0

22 kwietnia 2019 r. W Omsku w Rosji doszło do niewyobrażalnej tragedii. Tego dnia, 21- letnia Irina Andreeva poszła do pracy, a swojego dwuletniego synka zostawiła pod opieką swoich rodziców- dziadków chłopca.

53-letni Aleksander Dranenko od wielu lat zmagał się z uzależnieniem od alkoholu, ale mimo swojego problemu nie okazywał oznak agresji, a nawet chwytał się dorywczych prac, a swojej żonie oddawał zarobione pieniądze.

Irina, oddając swojego syna pod opiekę rodziców, nie miała pojęcia, że stan jej ojca znacznie się pogorszył. Aleksander już od dłuższego czasu był w nieustającym ciągu alkoholowym, co spowodowało trwałe uszkodzenia mózgu i wywołało majaczenia i halucynacje.

Tego feralnego dnia, dziadek uroił sobie w głowie, że jego wnuk jest w rzeczywistości diabłem i trzeba go zabić, ponieważ zagraża całej rodzinie. Babcia próbowała obronić śpiące w łóżeczku dziecko przed oszalałym mężem, ale została dotkliwie pobita, a następnie wypchnięta za drzwi. Chwilę później usłyszała rozdzierający krzyk chłopca, ale nie mogła mu pomóc ponieważ drzwi zostały zaryglowane.

Przerażona kobieta czym prędzej udała się z prośbą o pomoc do sąsiadów, którzy jeszcze przed przybyciem policji zdołali włamać się do domu i pomóc rannemu dziecku. Jak się okazało, Aleksander wyciągnął malca z łóżeczka za nogi i włożył go do rozpalonego pieca. Dziecko przeżyło tylko dlatego, że utknęło ramionami w otworze, ale cała jego górna połowa ciała została dotkliwie poparzona. Stan chłopca był krytyczny.

„Nie mogę się otrząsnąć. To taka przerażająca historia. To tak, jakby zrobiło to Gestapo. Udało nam się przewieźć to biedne dziecko do szpitala. Wciąż żyło, ale moje doświadczenie w tym podobnych przypadkach podpowiada mi, że to dziecko nie przeżyje. Te poparzenia….Ten widok…Zwisająca skóra…”- Mówił kierowca karetki.

Malec został przewieziony na oddział intensywnej terapii i wprowadzony w stan śpiączki farmakologicznej. Jego stan oceniono jako krytyczny.

Dziadek, który zaraz po tym co zrobił zdołał uciec, został zatrzymany następnego dnia i cały czas majaczył, że musiał zabić wnuka ponieważ „Ten pier***ny diabeł chciał wykończyć całą naszą rodzinę”.

Lekarze walczyli o życie chłopca przez trzy doby. Niestety dwulatek przegrał tą ciężką walkę, a jego dziadek został oskarżony o morderstwo. Podczas procesu sam przyznał, że stanowi zagrożenie dla społeczeństwa i powinien być izolowany. Resztę życia spędzi w więzieniu.

This slideshow requires JavaScript.

Do niemal identycznego incydentu doszło niecały rok później. Zdarzenie również miało miejsce w Rosji, tym razem w wiosce Kharoy w regionie Chakasja. I w tym przypadku 21- letnia matka, Viktoria Sagalakova poszła do pracy, a swojego 11- miesięcznego synka Maxima zostawiła pod opieką dziadków: 48-letni Aleksandra Mijagaszewa i jego 43- letniej żony Żanny.

Była godzina 16:00, kiedy Viktoria wróciła do domu. Kobieta na próżno próbowała dobudzić swoich pijanych rodziców, chcąc dowiedzieć się gdzie jest jej dziecko. Dopiero sąsiad, który był naocznym świadkiem zbrodni, wskazał jej miejsce. Zwęglone szczątki niemowlęcia znajdowały się w piecu.

Sekcja zwłok wykazała, że niemowlę zostało spalone żywcem. W raporcie oznaczono 4 stopień w skali poparzeń, czyli zwęglenie.

Naoczny świadek zdarzenia, bliski sąsiad, który mieszkał kilka domów dalej, zeznał, że tego dnia on Aleksander i Żanna pili spirytus. Byli kompletnie pijani, a mały Maxim płakał ( prawdopodobnie był głodny, albo miał mokrą pieluszkę). Płacz bezbronnego dziecka zirytował dziadka na tyle, że bez chwili zawahania wyjął wnuczka z bujaczka i wrzucił do żarzącego się pieca.

„Spoczywaj w spokoju mój ukochany synu. To nie był pierwszy raz kiedy zostałeś z babcią i dziadkiem. Zawsze dobrze się tobą opiekowali, dlatego mój ból jest jeszcze większy i nie może ustąpić- Moi rodzice zabili moje dziecko…

Jak poradzę sobie z faktem, że już nie ma cię przy mnie? Że nie mogę cię przytulić? Synu..

Zamiast twojego ciepłego, pulchnego i pachnącego ciałka, tulę twoje zdjęcie- To moje ulubione. Uśmiechasz się do mnie, a w twych oczach widać ufność, zadowolenie i miłość. Tak bardzo tęsknię za tobą mój synu.

Proszę, przyjdź do mnie na chwilę. Czekam na ciebie każdej nocy…Przyjdź do mnie we śnie, bo wiem, że mnie widzisz…Jesteś wysoko w niebie i czuwasz nad mamą.„- List matki do syna

Jak wykazało śledztwo Aleksander już wcześniej znęcał się nad żywymi istotami. W piecu, w którym skonał 11- miesięczny chłopczyk, ginęły wcześniej niechciane kocięta i szczenięta.

Chociaż początkowo Aleksander został skazany na 13 lat więzienia, a jego żona na 9 lat, obecnie stoją w obliczu dożywotniego pozbawienia wolności.

Autor, Dorota Ortakci.

This slideshow requires JavaScript.

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.