Let’s travel together.

Czy nagranie z TikTok’a pomoże rozwiązać tajemnicę zaginięcia dziecka sprzed 18 lat? [VIDEO]

0

4 lutego 2003 roku, Sofia Juarez była w cudownym nastroju. Jej podekscytowanie wywołane było faktem, że następnego dnia miała obchodzić swoje 5 urodziny i nie mogła się doczekać otwarcia prezentów. Dziewczynka spędziła większość wieczoru w swoim pokoju bawiąc się lalkami Barbie, ale wyszła z niego około 20:00, kiedy usłyszała, jak partner jej babci, Jose Torres, powiedział, że musi udać się do pobliskiego sklepu spożywczego.

Do sklepu

Sofia uwielbiała chodzić w różne miejsca, więc zapytała swoją matkę Marię, czy mogłaby się dołączyć do Jose. Maria zgodziła się i dała jej dolara, żeby mogła kupić sobie słodycze. Pomogła Sofii zawiązać białe trampki Converse, przytuliła ją i kazała się dobrze bawić. Sofia radośnie wyskoczyła za drzwi, ściskając w dłoni banknot dolarowy. To był ostatni raz, kiedy Maria widziała swoją córkę.

Maria i Sofia wprowadziły się do matki Marii, Ignacii, dwa lata wcześniej. Dom Ignacii przy East 15th Street w Kennewick w stanie Waszyngton był pełny ludzi, ponieważ oprócz właścicielki mieszkało tam również sześcioro rodzeństwa Marii oraz Jose Torres. Sofia była nieśmiała i powściągliwa wobec ludzi, których nie znała zbyt dobrze, ale w otoczeniu bliskich była pełna życia, otwarta i wesoła. Dziewczynka nie miała kontaktu ze swoim biologicznym ojcem, a Jose uważała za członka swojej rodziny i lubiła z nim spędzać czas.

Zaginięcie

Jose zawsze chętnie zabierał Sofię ze sobą i lubił jej towarzystwo, ale tego szczególnego wieczoru nie wiedział, że Sofia planowała z nim pojechać i udał się do sklepu bez niej. Zanim Sofia wyszła na zewnątrz, jego samochód zjechał już z podjazdu. Nie jest do końca jasne, co stało się później, ale policja uważa, że ​​Sofia zdecydowała, że samodzielnie pokona tych pięć przecznic do sklepu i tam spotka się z Jose. Nigdy jednak nie dotarła do sklepu i nigdy więcej jej nie widziano.

Maria nie miała pojęcia, że ​​Jose odjechał bez Sofii; dopiero gdy po 45 minutach wrócił do domu, kobieta zdała sobie sprawę, że coś jest nie tak. Gdy tylko dowiedziała się, że Sofii z nim nie ma, zebrała rodzinę i zaczęli przeszukiwać okolicę. Po 15 minutach bezowocnych poszukiwań Maria wezwała policję.

Bez śladu

Policja w Kennewick od samego początku traktowała sytuację poważnie. Temperatura nocą spadła poniżej zera, a Sofia miała na sobie tylko koszulę z długimi rękawami i spodnie ogrodniczki. Dziewczynka spodziewała się po prostu krótkiej przejażdżki samochodem, więc nie zawracała sobie głowy zakładaniem kurtki. Policja wiedziała, że jeśli Sofia zgubiła się gdzieś w sąsiedztwie, to na pewno szybko ją znajdą. Z pomocą wolontariuszy, natychmiast rozpoczęto poszukiwania Sofii, chodząc od drzwi do drzwi i pukając do wszystkich domów, które dziewczynka minęłaby w drodze do sklepu. Policja zaglądała pod werandy domów, do zaparkowanych samochodów i śmietników. Można powiedzieć, że teren ten sprawdzili centymetr po centymetrze, ale po malutkiej Sofii nie było śladu…

Poszukiwania

Pierwszy trop pojawił się gdy dziesięcioletni sąsiad dziewczynki powiedział policji, że widział Sofię idącą obok jej domu i rozmawiającą z mężczyzną ubranym na czarno, policja nabrała wówczas podejrzeń, że doszło do porwania. Waszyngtońskie Biuro Zarządzania Kryzysowego (Office of Emergency Management) wydało swój pierwszy stanowy Amber Alert dla Sofii, a Maria wystąpiła z publicznym apelem o powrót córki. W sprawę zaangażowało się również FBI.

Nastał ranek, a Sofii nie odnaleziono. Rodzina spędziła urodziny dziewczynki asystując w jej poszukiwaniach i modląc się, by została odnaleziona. Setki policjantów, strażaków i wolontariuszy szło ramię w ramię przez pola i łąki, mając nadzieję na jakiekolwiek wskazówki sugerujące miejsce pobytu Sofii. Nurkowie przeszukiwali rzekę Columbia, położoną niecałe dwie mile od jej domu, a nad głowami poszukiwaczy krążył helikopter Gwardii Narodowej wyposażony w sprzęt termowizyjny. Na miejsce przyprowadzono również psy tropiące, ale to również nie przyniosło żadnego efektu.

Podejrzani

Detektywi nadal przeszukiwali okolicę, rozmawiając z każdym, kto zauważył w tamtym czasie coś podejrzanego. Skonfiskowali samochód Jose i poprosili go, aby udał się z nimi na przesłuchanie. Mężczyzna dobrowolnie poddał się badaniu wariograficznemu, które zdał pomyślnie i został wyeliminowany z grona podejrzanych. Śledczy namierzyli również Andresa Abragana, ojca Sofii, i jego również przesłuchali. Abragan powiedział policji, że nigdy nie spotkał Sofii i nie był nawet pewien, czy rzeczywiście jest jej ojcem, ale zgodził się poddać badaniu wariografem. On również przeszedł je pomyślnie i nie był uważany za podejrzanego. Niedługo później detektywi byli w stanie wykluczyć, aby ktokolwiek z członków rodziny dziewczynki miał cokolwiek wspólnego z jej zniknięciem.

Kilka osób wspomniało, że w noc zaginięcia Sofii widziało w okolicy białą furgonetkę, co skłoniło policję do przesłuchania zarejestrowanego przestępcy seksualnego, który mieszkał w okolicy i miał dostęp do takiego właśnie pojazdu. Policja skonfiskowała samochód i przeszukała dom mężczyzny, nie znajdując tam jednak niczego istotnego dla śledztwa. Mężczyzna został dokładnie przesłuchany, ale ostatecznie wykluczono również i jego z grona podejrzanych, gdy pozytywnie przeszedł badanie wariograficzne. Policja nie znalazła żadnego dowodu sugerującego, że kiedykolwiek spotkał Sofię.

Kierunek: Meksyk

Do końca pierwszego tygodnia policja otrzymała ponad 200 wskazówek dotyczących sprawy i dokładnie zbadała każdą z nich. Wszystkie okazały się jednak być ślepymi zaułkami. Mimo intensywnych poszukiwań dziecka media poświęcały tej sprawie stosunkowo niewiele uwagi, a liczba napływających wskazówek w czasem zaczęła się zmniejszać.

Maria nie wierzyła, że ​​Sofia poszłaby gdziekolwiek z kimś, kogo nie znała, co doprowadziło detektywów do zbadania możliwości, czy któryś z jej dalszych krewnych porwał ją i wywiózł do Meksyku. Maria i Ignacia zdecydowały się nawet polecieć do Guadalajary, a następnie udały się do Puebla, gdzie mieszkała ich dalsza rodzina. Spędziły tam wiele dni, ale wróciły do Stanów Zjednoczonych z pustymi rękami.

Co dalej?

Detektywi desperacko chcieli odnaleźć Sofię, ale po zbadaniu wszystkich tropów przyznali, że nie mają żadnych podejrzanych w tej sprawie. Sprawa powoli stygła, a osoby spoza najbliższego sąsiedztwa zdawały się zapominać o zaginionym dziecku. Zaginięcie Sofii nigdy nie zostało nagłośnione przez krajowe media, a wielu spekulowało, że to dlatego, że Sofia pochodziła z biednej rodziny i była wychowywana przez samotną matkę. Bez względu na przyczynę, sprawa była martwa przez dwa lata.

Do 2005 roku policja przesłuchała ponad 1200 osób, przeprowadziła dwa tuziny badań wariograficznych i przeszukała kilka domów i pojazdów w poszukiwaniu jakiegokolwiek śladu dziewczynki. W 2007 roku, Maria wróciła do Kalifornii, ale nadal kontaktowała się z Departamentem Policji w Kennewick pytając o postępy w sprawie jej córki. Kobieta wyszła za mąż, a w 2009 roku zmarła w wyniku komplikacji po przebytym zabiegu medycznym. Miała zaledwie 26 lat i zawsze wierzyła, że ​​Sofia gdzieś jeszcze żyje.

Niezapomniana

Departament Policji w Kennewick nigdy nie zapomniał o Sofii, a do jej sprawy zawsze przydzielany jest przynajmniej jeden detektyw. Do 2020 roku akta sprawy zawierały ponad 20 000 stron. W ramach ponownego nagłośnienia sprawy, policja Kennewick i policja stanu Waszyngton, w lutym 2021 roku połączyły siły z pewną firmą transportową, dzięki czemu zdjęcie Sofii i informacje o sprawie widnieją na bokach kilku ciężarówek. Zdjęcie dziewczynki, progresja wiekowa oraz numer kontaktowy do władz zdobi billboardy na wielu drogach w stanie Waszyngton. Z nich możemy się dowiedzieć, że 4-letnia Sofia Juarez zaginęła w 2003 roku. Dziewczynka miała czarne włosy i brązowe oczy, 3 stopy wzrostu i ważyła 30 funtów. W chwili zaginięcia brakowało jej czterech przednich górnych zębów. Ma pieprzyk pod jednym okiem i przekłute uszy; zwykle nosiła złote kolczyki w kształcie kółek. Ostatnio widziano ją w czerwonej koszuli z długimi rękawami, niebieskich ogrodniczkach, fioletowych skarpetkach i białych trampkach Converse.

TikTok

W marcu 2021 roku na Tik Tok pojawiło się nagranie, w którym dziennikarz Oscar Zazueta rozmawia z młodą, prawdopodobnie 22-letnią mieszkanką Meksyku. Kobieta siedziała na placu w Culiacan, a Zazueta spytał jej co jego rozmówczyni myśli o swoich urodzinach.

„Nie podoba mi się to, bo dużo myślę. Szczerze mówiąc, nie lubię swoich urodzin. Chciałabym się przywitać z moją ciocią i babcią. I chciałabym, żeby przyszły po mnie, bo zostałam porwana. Tak, mówią, że zostałam porwana. Może z Włoch, a może z Japonii. Mam nadzieję, że po mnie przyjadą. Tak naprawdę nie wiem, skąd jestem. A teraz jestem w Sinaloa”

Kobieta dodała również, że nie jest pewna swojego wieku oraz, że jest uzależniona od narkotyków i bezdomna. Mimo, iż wideo pojawiło się w Internecie w marcu, to dopiero po pewnym czasie zauważono, że ta młoda kobieta przypomina zaginioną w 2003 roku Sofię. Z dziennikarzem, który przeprowadzał wywiad skontaktowała się amerykańska policja i próbują wspólnymi siłami dotrzeć do kobiety z nagrania, aby móc przy pomocy badań DNA potwierdzić lub wykluczyć, czy jest zaginioną przed 18 laty Sofią Juarez. W tej sprawie zgłosiło się wielu świadków, którzy twierdzili, że znają ją z widzenia, ale od jakiegoś czasu nie widują jej w miejscach, w których zwykła bywać. Pojawili się również świadkowie, którzy twierdzą, że są rodziną tej kobiety i zaprzeczają, aby była ona zaginioną Sofią. Mimo ogromnych wysiłków władz i zaangażowaniu mediów, do chwili obecnej nie udało się namierzyć kobiety z nagrania.

@akayalla

¿Será de aká o será de allá? 😳#culturageneral #preguntas #culiacan #sinaloa #viral

♬ sonido original – Aká y Allá

This slideshow requires JavaScript.

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.