Let’s travel together.

Co tak naprawdę wydarzyło się w Parku Narodowym Yosemite?

0 1 261

25 lipca 1981 roku 14-letnia Stacey Arras z Saratogi udała się na wycieczkę konną ze swoim ojcem, George’em i siedmioma innymi uczestnikami. Wyprawa odbywała się na obszarze Sunrise Meadows w Parku Narodowym Yosemite w Kalifornii. Po przejechaniu kilku godzin, uczestnicy wycieczki zatrzymali się w obozie Sunrise High Sierra, gdzie mieli spędzić noc. Do dyspozycji mieli 9 drewnianych domków, a sam obóz położony był na pięknej i malowniczej łączce z widokiem na góry. Stacey po oporządzeniu zmęczonych upałem koni, wzięła prysznic, przebrała się i miała w planie fotografowanie terenu. Starszy uczestnik grupy, siedemdziesięcioletni Gerald siedział na głazie w odległości 100 stóp od obozu, gdzie odpoczywał. Nastolatka poinformowała tatę, że uda się w pobliżu tego głazu i porobi zdjęcia. Ostatnia rozmowa ojca i córki dotyczyła zmiany obuwia, w której poradził jej by zmieniła japonki na buty turystyczne. Stacey posłuchała ojca, a chwile później ubrana w białą wiatrówkę, białą bluzę, legginsy i szare buty, wesoło biegła w stronę głazu, z aparatem fotograficznym w dłoni. Kiedy porobiła Geraldowi kilka zdjęć oznajmiła, że pójdzie na spacer do jeziora oddalonego o 1,5 mili. Starszy mężczyzna zaproponował jej swoje towarzystwo, ale po krótkiej chwili poczuł się zmęczony i usiadł. Reszta grupy obserwowała sytuację z góry. Wszyscy widzieli jak dziewczyna idzie dalej i w końcu znika za drzewami. To był ostatni raz, kiedy była widziana. Po chwili, gdy Stacey nie wróciła, Gerald zaniepokoił się i wrócił do obozu, alarmując wszystkich o sytuacji. Grupa jeździecka nie miała szczęścia i nie natknęła się na ślad dziewczyny i zgłosiła jej zaginięcie. Gerald rozmawiał także z grupą turystów, przybywających z kierunku, w który zmierzała Stacey. Co dziwne nikt jej nie widział.

Ogromne poszukiwania, w których uczestniczyło nawet 100-150 osób (w tym 67 ochotników Mountain Rescue Association (MRA) reprezentujących większość zespołów regionu) oraz psy tropiące trwały przez dziesięć dni i obejmowały obszar o powierzchni 5 mil kwadratowych. W poszukiwaniach wykorzystano również trzy helikoptery, w których parkowy śmigłowiec kontraktowy znajdował się w powietrzu przez ponad 40 godzin. Pomimo wysiłków zespołów SAR, jedyne, co kiedykolwiek znaleziono, to osłona obiektywu z aparatu Stacey, tuż za linią drzew, w którą weszła na oczach całej grupy. Biorąc pod uwagę bliskość jej wędrówki do obozu, byłoby to nieprawdopodobne że zgubiła się w drodze do jeziora. Gdyby znaleziono szkielet Stacey byłoby go łatwiej zidentyfikować, ponieważ w chwili zaginięcia nosiła aparat ortodontyczny, jednak do tej pory jedyne co po niej zostało to pokrywa obiektywu od aparatu. 

 

Komentarze
Loading...