Let’s travel together.

43 lata temu matka trójki dzieci zaginęła. Teraz jej rodzina poznała prawdę

0 2 081

43 lata temu 13- letnia Sheila Henson wróciła ze szkoły do ​​pustego domu. Jej matki nigdzie nie było. Kobieta nie przygotowała obiadu dla nastoletniej córki i dwójki jej młodszego rodzeństwa, co było do niej zupełnie nie podobne. Zawsze oczekiwała na powrót swoich dzieci w domu. Zapadł zmrok, a kobieta nadal nie pojawiła się w domu. Następnego dnia w domu zjawił się ojciec Sheili. Jego nogi i buty były pokryte świeżym błotem.

„Gdy go zobaczyłam, wiedziałam już, że moja mama nie żyje. Zapytałam: Gdzie byłeś? Co ty zrobiłeś? Ale nic nie odpowiedział. Po prostu kazał mi wypuścić psa, zdjął ubranie, poszedł do garażu i je spalił”– mów dziś 56 letnia Sheila, która od tamtego czasu szukała odpowiedzi na pytanie, co stało się z jej matką.

Teraz już wie to czego nie powiedział jej ojciec tamtego dnia. Jej matka została pobita, poraniona nożem i uduszona, a jej ciało zostało porzucone w lagunie nad jeziorem Erie. Mężczyzna nigdy nie został oskarżony – popełnił samobójstwo sześć miesięcy po zniknięciu żony, po tym jak policja naciskała go, by zrobił test na wykrywaczu kłamstw, by udowodnić swoją domniemaną niewinność. Zawsze był głównym podejrzanym i tak pozostało do teraz. Odpowiedzi na pytania co stało się z zaginioną kobietą, padły dzięki wytrwałym detektywom, testom DNA i determinacji jej córki. Sheila robiła wszystko by odkryć prawdę. Na jej strychu znajdują się stosiki zeszytów, a w każdym z nich odręcznie spisane notatki o zaginionych i zmarłych kobietach- kobietach, które okazały się nie być jej matką. Pod koniec stycznia, mieszkająca w Kentucky Sheila, prowadziła swoją  3- letnią wnuczkę z baletu, gdy otrzymała telefon od swojego brata. Właśnie dostał wiadomość od detektywa z Romeoville: kobieta z laguny, która przez te wszystkie lata widniała jako Jane Doe, była w rzeczywistości ich dawno zaginioną matką.

Delores Griffin, była drobną, młodą kobietą o długich, falujących rudych włosach i piwnych oczach. Lubiła Led Zeppelin i potrafiła grać rockowe piosenki z słuchu, na gitarze, fortepianie lub mandolinie. Jej mąż i ojciec dzieci, dla świata był uroczym łotrzykiem o muskularnej sylwetce i ciemnych, kręconych włosach. Jednak za zamkniętymi drzwiami był „potworem”, który po powrocie ze swojej pracy w fabryce w Chicago, żłopał wódkę i wpadał we wściekłość, krzycząc i rzucając rzeczami wokół małego drewnianego domu – krzesłami, fotelami a nawet telewizorem. Pewnego razu podczas jednej z awantur, przystawił do szyi Delores rzeźnicki nóż, raniąc ją. Kiedy córka stanęła w obronie matki, ojciec ją pobił. Sheila wielokrotnie błagała matkę by od niego odeszła, ale ona tylko po cichu potrząsała głową.

Było to 24 października 1975 roku, kiedy Sheila, jej brat i siostra wrócili do domu, ale nikogo tam nie zastali. Czekali i czekali. Nastała ogromna burza, więc zlęknione dzieci spędziły noc u sąsiada. Następnego ranka, kiedy ich ojciec w końcu wrócił do domu, jako najstarsze dziecko pamięta, jak mówił do niej: Nie zadawaj żadnych pytań. Dzieci pozostały z nim przez kolejne cztery dni, aż ich dziadek ze strony matki zabrał je do siebie. Kiedy odchodziły ojciec nie patrzył im w oczy, nie przytulił. Powiedział tylko: „Do zobaczenia później”. Na policji zeznał, że żona odeszła z innym mężczyzną. Nikt mu nie uwierzył. Sześć miesięcy później, pod rosnącą presją, wsiadł do swojego samochodu w zamkniętym garażu, przekręcił kluczyk i siedział tam, aż umarł. Biuro koronera Will County zgłosiło przyczynę śmierci jako zatrucie tlenkiem węgla, samobójstwo. Jego dzieci odczuły ulgę. Wiedziały, że już nigdy więcej nikogo nie skrzywdzi.

Sheila ukończyła liceum, wyszła za mąż, urodziła dwójkę dzieci i wciąż szukała odpowiedzi. Chodziła do biblioteki, szukała informacji o zaginionych osobach, swoje spostrzeżenia wraz ze zdjęciami mamy rozsyłała do wszystkich departamentów policji. W 2012 roku Sheila dotarła do detektywa Michaela Ryana. W aktach sprawy nie było niczego, co wskazywałoby, że policja kiedykolwiek rozmawiała z nią o zniknięciu jej matki, więc wiadomość o zabłoconych butach ojca i paleniu ubrań była dla niego nowością. Ryan umieścił nazwisko Delores Griffin w policyjnej bazie danych zaginionych ludzi i  zaczął otrzymywać telefony od różnych agencji z informacjami o zwłokach, które zostały odkryte z biegiem czasu. Następnie, w 2017 roku detektyw Ryan z Monroe County w stanie Michigan, nad jeziorem Erie, powiedział, że odzyskał ciało kobiety o rudych włosach, z laguny dzień po zniknięciu Delores. Kobieta miała tak pobitą twarz, że była nierozpoznawalna, ale miała cechy, które wydawały się być podobne do zaginionej kobiety. Podobnie jak zaginiona, nosiła srebrną obrączkę ślubną. Inny detektyw wykopał akta sprawy. Wewnątrz pożółkłej teczki, znajdowały się wyblakłe fotografie i malutka biała koperta z wycinkami paznokci i próbkami włosów. Detektyw był zaskoczony tym znaleziskiem. W 1975 roku jeszcze nikt nie myślał o DNA.

Sheila otrzymała telefon o pozytywnym porównaniu DNA, dokładnie 21 stycznia. Nie mogła się zmusić do przekazania tej informacji swojej 98-letniej babci. Wyręczyły ją w tym ciotki. Staruszka tylko krzyknęła z rozpaczą:  „Moje dziecko! Moje dziecko!” . Teraz Sheila i jej rodzeństwo organizują pogrzeb dla swojej mamy. Kobieta spocznie na cmentarzu, w pobliżu którego niegdyś chciała postawić dom.

 

 

 

Komentarze
Loading...