Let’s travel together.

23 lata temu, wyszła do księgarni i zniknęła bez śladu – sprawa zaginionej Darii

0

9 listopada 1995 roku. Kolejny, chłodny dzień zwiastujący zbliżającą się zimę. Niektórym ta data kojarzy się z ustawą o ochronie zdrowia przed następstwami używania tytoniu i wyrobów tytoniowych… Innym, w szczególności rodzinie Młynarczyk z Piły, kojarzy się on z zaginięciem ich ukochanego dziecka.

Tego dnia 14-letnia Daria Młynarczyk wyszła w domu i miała udać się do księgarni z zamiarem zakupienia książki do nauki języka angielskiego. W tym celu, dziewczynka skierowała się w stronę przystanku autobusowego znajdującego się około 20 metrów od jej domu. Tam miała wsiąść do autobusu i pokonać 2 przystanki. To co się stało z nastolatką po wyjściu z autobusu, do dzisiaj pozostaje zagadką.

Niepokój

Daria po załatwieniu swoich spraw, miała spotkać się w autobusie powrotnym do domu, z mamą która w tym samym czasie wracała z pracy. Choć do spotkania nie doszło, kobieta nie zmartwiła się. Sądziła, że córka wyjechała wcześniej, lub zabawiła na mieście dłużej. Powód do zmartwień powstał jednak, gdy przystanek o godzinie 22:30 opuścił ostatni kursujący autobus.

Na gigancie

Kiedy nastolatka nie wróciła do domu na noc, rodzice zawiadomili policję. Funkcjonariusz niechętnie wysłuchał zeznań, upierając się przy swojej wersji czyli – „dziewczyna jest na gigancie”. Małżeństwo na własną rękę objechało wszystkie szpitale w mieście i w okolicach. Jednak w żadnej z placówek nie odnaleziono dziewczynki. Następnego dnia policja rozpoczęła poszukiwania, które były prowadzone na szeroką skalę. Jednak życie dla rodziny Młynarczyk okazało się okrutne. Mimo iż minęły już 23 lata od zaginięcia Darii, do tej pory nie natrafiono na żaden jej ślad.

Domatorka

Niepokojący w tej sprawie jest fakt, że czternastolatka nie miała się nawet do kogo udać. Była małomówna, skryta, odstawała od towarzystwa rówieśników, nie miała przyjaciółek. Na spotkania z koleżankami trzeba było ją wyciągać siłą. O wiele bardziej od babskich plotek, wolała spędzać czas z rodziną.

To my ją namawialiśmy, idź do koleżanek – mówi mama Darii. – A ona nic, tylko chciała być z nami. Małomówna, domatorka, nie zwierzała się. Nigdzie sama nie wyjeżdżała. Żadnych kłopotów z nią nie było. Chodziła na kółko recytatorskie. Trójki, czwórki przynosiła i był spokój.

Przyjaciel?

Uwielbiała wspólne, rodzinne wycieczki. Mimo tego, rozważano także możliwość, że dziewczynka jakiś czas przed zaginięciem, zaprzyjaźniła się z kimś z nieciekawego środowiska. Być może świeżo poznany „przyjaciel”, któremu naiwna nastolatka mocno zaufała namówił ją na „przygodę życia” i skrzywdził? Nie można wykluczyć takiej wersji. Takich teorii można stawiać wiele. Może Daria miała dość swojego otoczenia? Może jej skrytość była spowodowana problemami o których nikt nie wiedział? Można zakładać wiele tak jak we wszystkich tego typu sprawach, jednak śledczy skłaniają się do uprowadzenia bądź morderstwa…

Tropy

W sprawie zaginięcia Darii przesłuchano wielu świadków i użyto wszelkich możliwych i dostępnych na tamtą chwilę środków aby odnaleźć dziewczynkę. Śledztwo nie ograniczało się jedynie do Polski. Pojawiły się tropy, które zaprowadziły śledczych między innymi do Niemiec, konkretnie Hamburga. Ostatecznie niczego nie znaleziono. Pojawiły się informacje, w które uwierzyli rodzice dziewczynki, z których wynika, że Daria straciła pamięć i przebywa gdzieś przy granicy z Austrią.

Jasnowidz

Na temat losów Darii wypowiedział się również jasnowidz Jackowski. Mężczyzna stwierdził, że dziewczynka wsiadła do czerwonego busa należącego do znajomego mężczyzny z wąsem, w wieku około 40 lat. Mężczyzna ten miał wywieźć Darię na plac budowy, gdzie nikogo wtedy nie było i tam ją zamordować a następnie zamurować jej zwłoki w fundamentach budynku.

„Został nam tylko on”

Przed zaginięciem siostry, Dawid i Daria zwykle się kłócili. Dziś Dawid jest dorosły i pamięta, że gdy jego siostra zaginęła, zaczęła się jego samotność. Przez około dwa lata, jego rodzice jeździli i sprawdzali każdą informację, każdy najmniejszy trop dotyczący Darii a Dawidem opiekowała się w tym czasie babcia.

„A później nasze lęki zabrały mu kolegów. Nie chcieli się z nim spotykać, bo my ciągle wydzwanialiśmy, czy jest, czy przyszedł, czy wyszedł. Ale jak mieliśmy nie panikować! Trzyletnią córeczkę zabił prąd, potem zaginęła Daria. Został nam tylko on.” mówi mama zaginionej.

Warto wspomnieć tutaj o śnie mamy Darii. We śnie pani Marii ukazał się dawno nieżyjący ojciec, który powiedział tylko jedno proste zdanie „moja wnuczka żyje” . Ranne sny się sprawdzają” mówi pani Maria. A w tym śnie Daria żyła. Mimo iż to tylko sen, pozostawił cień nadziei…

 

This slideshow requires JavaScript.

W chwili zaginięcia, Daria miała około 165 cm wzrostu, oczy piwne i pieprzyk na lewym policzku.

Jeśli posiadasz jakiekolwiek informacje na temat losów zaginionej Darii, powiadom o tym policję, dzwoniąc pod 112 lub osobiście w najbliższej jednostce Policji.

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.