Let’s travel together.

„Zwłoki znajdowały się w 12 oddzielnych workach foliowych”- makabryczne morderstwo w Kielcach

0 6 250

Ulica Wiosenna mieszkańcom Kielc kojarzy się tylko z jednym – brutalną zbrodnią która 33 lata temu wstrząsnęła opinią publiczną i po dziś dzień nie pozostała zapomniana.

Halina nie miała łatwego dzieciństwa. Edukację zakończyła na siedmiu klasach podstawówki by móc pomagać rodzicom w gospodarstwie. Jej ociec nadużywał alkoholu, po którym wyżywał się na żonie. Rodzinną gehennę przerwało jego samobójstwo. Nastoletnia wtedy Halina marzyła tylko o tym by jej życie kiedyś zmieniło się na lepsze. W wieku 15 lat poznała swą pierwszą miłość- Edwarda Ch. To dla niego opuściła rodzinny dom. Po prostu uciekła, goniąc za ukochanym. Uczucie to, w krótkim czasie zostało przypieczętowane złotymi obrączkami. Małżeństwo doczekało się dwójki dzieci – syna i córki.

Status materialny Haliny znacznie się poprawił. Małżonek pracował w Kombinacie Budowlanym w Kielcach. Był bardzo zdyscyplinowanym i sumiennym pracownikiem dzięki czemu dostał mieszkanie na ulicy Wiosennej, często wyjeżdżał na zagraniczne kontrakty a zarobione dzięki temu pieniądze mógł inwestował w budowę domu. Istna sielanka??? Otóż nie do końca… Edward nie miał łatwego charakteru. Często wszczynał awantury podczas których dochodziło do rękoczynów. Znacząco podkreślał swą pozycję przez co Halina, pracująca jako pomoc kuchenna na stołówce kieleckiej Politechniki Świętokrzyskiej czuła się od męża gorsza:

„Traktował mnie jak kuchtę i sprzątaczkę, nigdy nie okazywał uczucia”.

Życie pani Haliny nabrało smaku kiedy to w 1985 roku, poznała kieleckiego taksówkarza – Stanisława K. Znajomość szybko przerodziła się w namiętny romans. Kochankowie snuli plany o wspólnym życiu, planowali rozwody z małżonkami. Według kobiety Edward nie chciał zgodzić się na rozwód, ale Sąd był innego zdania:

„Zamiar zbrodni krystalizował się w głowie oskarżonej kilka dni. Nie próbowała rozwiązać powstałej sytuacji – czy to przez rozwód czy separację. W przeprowadzonej kalkulacji zwyciężyła chęć utrzymania poziomu życia swego i dzieci na dotychczasowym poziomie, nawet za cenę życia małżonka „ – mówił Sędzia Jan P.

W grudniu 1985 roku, Edward zjechał na stałe z Republiki Federalnej Niemiec. Zgromadzone fundusze pozwoliły by mu na dokończenie budowy domu w Cedzynie. Jego plany zniweczyła małżonka, która wówczas miała już ułożony w głowie plan zbrodni:

„Pierwsza myśl o dokonaniu zabójstwa zrodziła się we mnie zaraz po świętach Bożego Narodzenia. Powiedziałam o tym synowi, mówiłam, że ja to zrobię, a on mi pomoże ukryć zwłoki. Syn mi odradzał, mówił, żebym tego nie robiła”

30 grudnia 1985 roku, Edward wrócił do mieszkania około godziny 21:00. Według Haliny był pijany, bez powodu wszczął awanturę, uderzając ją w twarz. O godzinie 23:00 położył się spać:

„Wypiłam 100 gram wódki, obudziłam syna, jemu też kazałam wypić setkę. Powiedziałam, że mam zamiar zabić ojca. Namawiałam go, żeby mi pomógł w ukryciu zwłok. Poszłam do łazienki, spod wanny wzięłam siekierę. Weszłam do pokoju, dwa razy uderzyłam męża obuchem w głowę. Sprawdziłam puls. Mąż już nie żył. Syn stał w przedpokoju, powiedziałam mu » już po wszystkim «. Zrobiło mu się słabo, musiałam mu dać na uspokojenie krople » korodin «. Po jakimś czasie poprosiłam go by pomógł mi przenieść zwłoki, ułożyliśmy je w wannie. Poszliśmy do kuchni, wypiliśmy resztkę wódki. Wzięłam dwa noże, jeden nóż-piłkę przygotowałam torebki foliowe, wypaliłam papierosa i przystąpiłam do » rozkawałkowywania «zwłok. Część zapakowałam do torby męża, część do garnka, w którym gotowałam weki, i wyniosłam na balkon”.

17- letni chłopiec, zeznając później biegłym psychiatrom twierdził, iż mimo tego, że ojciec był rygorystyczny, podziwiał go, szanował i kochał. Swoje dzieciństwo wspominał dobrze, a wszelkie próby karcenia uznawał za słuszne. Do momentu, w którym nadszedł ten makabryczny wieczór, był przekonany iż słowa matki o planowanym zabójstwie to tylko wynik złości i stresu.

Sylwester, Halina spędziła z kochankiem, któremu tuż po północy wyznała prawdę. Miło jest pić koniak kiedy za ścianą leżą poćwiartowane zwłoki męża? Widocznie tak… Stanisław K. Nie zrobił z tego makabrycznego wydarzenia problemu, a kilka dni później wraz z synem Haliny, pomogli morderczyni ukryć zwłoki. Zapakowane w foliowe worki, szczątki Edwarda, przewieźli do domu, który ofiara budowała dla „rodziny”. Tam na miejscu, zamurowali je w kanale garażowym.

Od momentu pozbawienia męża życia, Halina Ch. Zachowywała się jakby zbrodnia nie miała miejsca. Przed bliskimi grała pokrzywdzoną małżonkę, którą wyrodny mąż zostawił dla innej kobiety z którą miał małe dziecko. W między czasie chodziła na imprezy, bawiła się, a nawet wyremontowała mieszkanie.

Cztery miesiące później, siostra Edwarda, zgłosiła na policji zaginięcie brata, zawiadamiając że w jego domu się nie układało, żona miała kochanka, a on sam po powrocie z delegacji nie zdał służbowego paszportu.

„Nie ma mowy, by Edek miał jakąś kobietę, jego interesowały tylko pieniądze” – zeznawał potem jego kolega, który wyjeżdżał z nim na kontrakty do RFN.

Halina natomiast grała dalej. Na komunii córki, gdy zadzwonił telefon, rozmawiała tak głośno by każdy z gości mógł ją słyszeć:  „Nie jest ci przykro, że dziecko ma komunię, a ciebie nie ma?”. A następnie oznajmiła wszystkim ze łzami w oczach: „Macie pozdrowienia od Edka…”. W jednej z policyjnych notatek urzędowych zapisano:

„Oświadczyła, że po zachowaniu jej męża należy sądzić, że był on powiązany z wywiadem jednego z państw zachodnich, ponieważ miał bardzo dużo telefonów przed wyjazdem i był wrogo nastawiony do ustroju socjalistycznego”

Gdy na policji zjawił się brat Edwarda, zeznając iż Halina Ch, oskarżyła męża o ucieczkę z całym majątkiem a w między czasie wyremontowała całe mieszkanie, wymieniając jego wyposażenie funkcjonariusze postanowili bliżej przyjrzeć się tej sprawie.

„5 września 1986 roku w Cedzynie przy ul. Lubrzanka w garażu budynku piętrowego w stanie surowym ujawniono zwłoki Edwarda Ch. lat 44. Były zakopane na dnie kanału samochodowego w piaszczystym podłożu i zabetonowane. Zwłoki znajdowały się w 12 oddzielnych workach foliowych kolorowych z napisami w języku niemieckim. […] W worku granatowym głowa mężczyzny z włosami koloru chatin, głowa oddzielona od szyi tuż przy podstawie czaszki […] W dwóch workach foliowych znajduje się całe lewe udo wraz z kośćmi miednicy”.

22 października 1987 roku Sąd Wojewódzki w Kielcach skazał Halinę Ch. na karę 25 lat więzienia i 10 lat pozbawienia praw publicznych. Jej syn Mirosław dostał wyrok 10 lat więzienia i 5 lat pozbawienia praw publicznych. Kochanek, Stanisław K dostał 5 lat pozbawienia wolności.

Halina została zwolniona z więzienia po 21 latach więzienia. Choć, ze względu na charakter czynu, jaki popełniła, a jej zwolnieniu sprzeciwiała się prokuratura, sąd uznał, że w tym przypadku resocjalizacja przyniosła skutek. Kobieta podczas całego pobytu w zakładzie karnym, została nagrodzona za dobre sprawowanie aż 300 razy.

„Sprawa zabójstwa Edwarda Ch. Wywołała żywe zainteresowanie mieszkańców Kielec. Bulwersował nie sam sposób dokonania przestępstwa, lecz fakt, że sprawcą była kobieta, a nade wszystko, jak postąpiła ze zwłokami.”

Komentarze
Loading...