Let’s travel together.

Zboczeniec, jednym chwytem obezwładnił pięciolatkę, a drugą ręką zdarł z niej ubranie

0 14 682

Mokronos Dolny- wieś położona w województwie dolnośląskim, w powiecie wrocławskim, to tam mieszkała Laura, pięcioletnia dziewczynka… Która dziś miałaby 21- lat.

Tomasz B. Niespełna,18-letni chłopak, często po sąsiedzku bywał w domu Laury. Bawił się z dziewczynką, nosił ją na barana, a ta pełna ufności traktowała go jak wujka. Pewnego, feralnego, kwietniowego dnia w 2002 roku, Tomasz zjawił się na placu zabaw, gdzie bawiła się dziewczynka.

” Gdzie idziesz?”– zapytała mała

Do domu”– odparł chłopak

Dziewczynka poszła za nim. Tomasz B. Zmierzał w stronę lasu, po drodze prowadząc z pięciolatką wesołą rozmowę. Ale  w międzyczasie rozmyślał o żądzy spółkowania z małoletnią. Gdy znaleźli się w zagajniku, nakazał Laurze wejść w zarośla. Dziewczynka nie protestowała. Prawdopodobnie sądziła, że to forma zabawy, w końcu ufała „wujkowi”, który w gęstwinie krzaków nakazał się jej rozebrać. Laura zaprotestowała. Zboczeniec, jednym chwytem obezwładnił pięciolatkę, a drugą ręką zdarł z niej ubranie. Nikt nie słyszał krzyków dziewczynki, mimo iż odbijały się rozpaczliwym echem, pośród drzew. Zwyrodnialec, przyłożył dłoń do buzi dziewczynki, by stłumić jej wołanie o pomoc, a następnie brutalnie zgwałcił. Gdy emocje opadły, widząc zakrwawione ciało małej Laury, przestraszył się swojego czynu. Zacisnął dłonie na wątłej szyjce, konającego w męczarniach dziecka. Ciało Laury ukrył pod stosem gałęzi, a kilka godzin później brał z wielkim zaangażowaniem udział w jej poszukiwaniach.

Wraz z Tomaszem B. Który sprawiał wrażenie, bardzo zmartwionego i poruszonego, udział w poszukiwaniach pięciolatki, brali wszyscy mieszkańcy wioski, policja i strażacy. Psy zwęszyły trop i popędziły w kierunku lasu, ale tam ślad się urwał. Do 3:00 nad ranem dziecka, szukało kilkudziesięciu funkcjonariuszy. Wznowiona we wtorek rano akcja zakończyła się makabrycznym odkryciem. Nagie, brutalnie okaleczone ciało Laury odnaleziono w krzakach pod stosem gałęzi.

„Nie mogę sobie darować, bo wieczorem słyszałem jęki dochodzące od strony zagajnika. Pomyślałem, że może Laura zasłabła albo złamała nogę. Wszyscy mi mówili, że tam już szukali, że to pewnie skrzeczała kuropatwa, i zrezygnowałem”– mówił łamiącym głosem wujek dziewczynki.

Chwilę później na miejscu zjawili się technicy, którzy na kolanach centymetr po centymetrze szukali niewidocznych na pierwszy rzut oka śladów mordercy. Zebrali ich wystarczająco wiele. W międzyczasie policjanci wywieźli radiowozami, kilkunastu okolicznych mieszkańców, a wśród nich niespełna osiemnastoletniego Tomasza B, który podczas przesłuchiwań, nie wytrzymał presji i przyznał się do zabójstwa dziewczynki.

Zwyrodnialec zasłużył na karę dożywotniego pozbawienia wolności, jednak wymiar sprawiedliwości nie mógł takiej kary zasądzić z uwagi na to, iż oskarżony w momencie popełnienia zbrodni był nieletni. Tomasz B. Został skazany na 25 lat więzienia, i 10 lat pozbawienia praw publicznych. Podczas całego procesu oskarżony ani razu nie okazał skruchy czy żalu. Biegli lekarze orzekli, że Tomasz B. nie był niepoczytalny w chwili popełnienia zabójstwa.

„Ma, co prawda, osobowość niedojrzałą emocjonalnie, ale potrafi odróżnić zło” – podkreślała sędzia Lidia H.

Mimo składanych przez obrońcę apelacji, z prośbą o łagodniejszy wymiar kary, wyrok się uprawomocnił.

„Dla mnie ten wyrok nic nie oznacza. Niczego nie zmienia w moim życiu. Laury już nie ma” – mówiła Edyta S, matka zamordowanej Laury.

Komentarze
Loading...