Let’s travel together.

Tylko pluszowy delfin został z Nią do końca. Bestialskie morderstwo dziewięciolatki.

0 4 210

Jessica Lunsford urodziła się 6 października 1995 roku. Była dobrą uczennicą, uwielbiała śpiewać, bawić się maskotkami,  chodzić do kościoła oraz jeździć z ojcem na motocyklu. Podczas nauki w szkole nie była jeszcze pewna, kim chciałaby zostać w przyszłości. Może projektantką, może piosenkarką – mówiła. 

Kiedy miała zaledwie 9 lat, została uprowadzona z domu w Homosassa na Florydzie. 24 lutego 2005 r. Ojciec, Mark Lunsford, odkrył, że Jessica zniknęła ze swojej sypialni, a wraz z nią jej ukochana maskotka- delfin. Szkolny mundurek Jessiki, leżał starannie złożony na krześle, gotowy na nadchodzący dzień. Kiedy Mark przeszukiwał dom, odkrył, że drzwi wejściowe zostały otwarte. 

Ostatni raz widziano Jessicę około 22:00, kiedy jej dziadkowie ze strony ojca kładli ją spać. W tym czasie Mark spędzał czas ze swoją dziewczyną. Do domu wrócił około 6 rano by przyszykować się do pracy i wyprawić córkę do szkoły. 

Rodzina natychmiastowo zgłosiła uprowadzenie dziecka, żądając ogłoszenia Child Amber Alert, którego głównym celem jest szybsze i sprawniejsze poszukiwanie dzieci dzięki standardowemu postępowaniu. Ma on na celu zawiadomienie jak największej liczby osób, co ma ułatwić ekspresowy czynny udział w poszukiwaniach .Niestety system alarmowy w przypadku Jessiki nie został wydany, ponieważ prawnie wymaga on opisu jaki pojazd mógł zostać użyty podczas uprowadzenia, lub dostarczenia dowodu wskazującego na to, że życie bądź zdrowie dziecka jest zagrożone. Mimo tego władze wraz z ochotnikami i psami tropiącymi natychmiastowo rozpoczęły poszukiwania dziecka. Zaangażowano także policję konną, śmigłowce i załogę nurkową, która została zobowiązana do przeszukania wszystkich zbiorników wodnych. Początkowo poszukiwania koncentrowały się na gęstym zalesionym terenie otaczającym dom rodzinny. Mimo wyczerpujących działań nie natrafiono na żaden ślad dziewczynki.

„Mam poważne obawy o dobro tego dziecka.” – oznajmił szeryf Jeff Dawsy dzień po zniknięciu Jessiki. Z tego stwierdzenia jasno wynikało, że niemal natychmiast rozważano zniknięcie Jessiki pod kątem porwania. Władze nie ukrywały także podejrzeń w stosunku do dziadków, ojca oraz matki Jessiki która od lat nie utrzymywała z córką kontaktu. 

Rodzina Jessiki nie dawała za wygraną, robiąc wszystko by śledczy skupiali uwagę na osobach trzecich. Wiadomo, że dziewczynka bała się ciemności, spała przy włączonej lampce. Nigdy nie opuściła by domu sama w środku nocy.

Na początku marca zakończono poszukiwania Jessiki, a policja zwróciła się o pomoc do ekspertów zajmujących się uprowadzaniem dzieci. W nowej fazie poszukiwań, fachowcy skupili się na obszarze znajdującym się ćwierć mili od domu Jessiki. Departament Law Enforcement na Florydzie sprawdził 208 przestępców seksualnych. Rutynowe kontrole doprowadziły śledczych do osoby zainteresowanej, która miała związek z lokalną społecznością i uczęszczała do tego samego Kościoła co Jessica. Kiedy mężczyzny nie udało się zlokalizować jego tożsamość została ujawniona publicznie.  

John Evander Couey, lat 46. Mieszkał dwie mile na północ od domu Jessiki, ale  często przebywał w przyczepie mieszkalnej swojej przyrodniej siostry, która mieszkała blisko domu zaginionej dziewczynki. Mężczyzna został zatrzymany 17 marca 2005 roku w Gruzji. Był on karnym przestępcą, który został aresztowany aż 24 razy w ciągu 30 lat. Mimo iż część jego wykroczeń sprowadzała się do włamań, posiadania broni, jazdy pod wpływem został skazany także za napaść seksualną na dwójkę małych dzieci. 

Couey przyznał się do uprowadzenia, zgwałcenia i zamordowania Jessiki. Po przeprowadzeniu testu poligraficznego powiedział: 

„Nie musisz mi mówić o wynikach. Już wiem, jakie one są. Czy mogę wracać do śledczych?”

 Kiedy śledczy ponownie weszli do pokoju przesłuchań, przeprosił za zmarnowanie czasu i skierował ich tam, gdzie mogli znaleźć ciało dziewczynki. Jessica spoczywała w płytkim grobie 200 jardów od własnego domu. Couey wyznał, że porwał Jessicę około 3 nad ranem. Zeznał, że wszedł do jej domu, obudził ją i powiedział: „Nie mów nic ani nic …” Następnie zabrał ją do przyczepy mieszkalnej swojej siostry, gdzie przetrzymywał dziewczynkę cały weekend, gwałcąc kilkadziesiąt razy. Co najdramatyczniejsze w tym wszystkim? Okrutne zrządzenie losu. Śledczy zbierający wywiad w sąsiedztwie, pukając od drzwi do drzwi zapukali także do przyczepy- Jessica jeszcze żyła

„Z jakiegoś powodu przyszli do mojego domu, ale nikt go nie przeszukał, gdyby to zrobili to by ją znaleźli”

Zwyrodnialec zeznał, że prócz gwałtów na dziewczynce, przetrzymywał ją w szafie i dręczył psychicznie pokazując jej wiadomości dotyczące poszukiwań. Po kilkudziesięciu godzinach gehenny nakazał Jessice wejść do worka na śmieci, tłumacząc, że nikt nie może zobaczyć jak opuszcza jego dom. Biedna dziewczynka uwierzyła, że wróci do rodziny. Zrobiła to co nakazał jej prześladowca. Posłusznie wchodząc do dużego, czarnego worka, nie mając świadomości że czeka na nią wykopany grób i że zostanie pochowana żywcem.

Kiedy Jessica została odkopana, mocno ściskała swojego delfina. Udało jej się zrobić dwie małe dziurki w worku na śmieci, ale jej próba wydostania się była bezowocna. „Tam w ciemności, sam na sam z delfinem, udusiła się” – powiedział asystent prokuratora generalnego Ric Ridgway podczas procesu Coueya. Oprócz zeznań mordercy, śledczy znaleźli potępiające go dowody:

  • Plamę krwi należącą do Jessiki, znajdującą się na łóżku.
  • Nasienie Couey’a zmieszane z krwią dziewczynki.
  • W szafie w której więził Jessicę znaleziono pudełko po pizzy a na nim odciski palców uprowadzonej. 

 Couey został uznany za winnego i skazany na śmierć. Zmarł w więzieniu z przyczyn naturalnych w 2009 roku.

W całej tej historii bardzo istotny jest fakt, że coś pozytywnego może zrodzić się z tak tragicznego wydarzenia. Dzięki kampanii prowadzonej przez rodzinę zamordowanej dziewczynki ustanowiono Prawo im. Jessiki Lunsford. Ustawa ta przewiduje minimalny wyrok 25 lat pozbawienia wolności za pierwsze wykroczenie seksualne z udziałem dziecka. Od czasu wydania ustawy Jessiki na Florydzie, inne państwa wprowadziły własną formę Prawa Jessiki. Min. skazani za pedofilię będą musieli obowiązkowo wykonać badania na nosicielstwo HIV, a sądy będą mogły nałożyć na skazanych zakaz kontaktu z dziećmi oraz przebywania w miejscach, gdzie się one gromadzą (boiska szkolne, place zabaw), a za złamanie tego zakazu grozi do trzech lat pozbawienia wolności.

Komentarze
Loading...