Let’s travel together.

Sprawa zaginięcia Joanny M. Po 18 latach bliska rozwiązania

0 6 433

Joanna M, mieszkanka Brzeska była nastolatką jakich wiele- wzorowa uczennica z ambicjami i marzeniami. Jednym z nich była praca rehabilitantki. Kilka tygodni przed rozpoczęciem nauki w klasie maturalnej zdała egzamin na prawo jazdy. Miała także starszego od siebie chłopaka, 21-letniego Przemysława W. Który wszystkim był znany z impulsywności, agresji i nadużywania alkoholu. Mimo, tego dziewczyna była w nim bardzo zakochana. Nie była to jednak szczęśliwa miłość, ale toksyczna relacja, która jak wiele na to wskazuje doprowadziła do tragedii.

3 listopad 2000 roku, zapowiadał się jak każdy normalny dzień. Rano przed wyjściem do szkoły, podekscytowana nastolatka opowiadała mamie, że upatrzyła już sobie kreację na studniówkę. Zapowiedziała także, że po szkole jedzie do miejscowości Niwki, w której mieszkał jej chłopak.Tego dnia organizował u siebie w domu przyjęcie urodzinowe. Obiecała, że wróci do domu autobusem.  Ale nie wróciła. Zmartwieni rodzice, przez całą noc obdzwaniali szpitale i pogotowia. Powiadomili także policję, która z uwagi na pełnoletni wiek zaginionej, rozpoczęła jej poszukiwania dopiero po kilku dniach.

W toku prowadzonego śledztwa udało się ustalić, że podczas imprezy Joanna pokłóciła się ze swoim chłopakiem. Policjanci znaleźli list napisany przez Joannę w dniu 30 października, w którym przepraszała go, za to że kupiła sobie nową kurtkę, zamiast głośników do jego samochodu. Znany ze swojej porywczości Przemysław znalazł się na celowniku śledczych. Wiadomo, że wieczorem w dniu urodzin chłopaka, nastolatka zjawiła się na przystanku autobusowym, z którego miała wrócić do domu. Nie zdążyła, gdyż chwilę później podjechał tam Przemek. Na przesłuchaniu chłopak przyznał, że między nimi doszło do sprzeczki i że w końcu zapakował dziewczynę do samochodu i wywiózł w las. Na tym jego zeznania się zakończyły. Później jednak zaprzeczył swoim słowom, twierdząc że nie ma nic wspólnego z zaginięciem swojej dziewczyny. Pomimo poszukiwań w podtarnowskich lasach z użyciem georadaru, ciała Joanny nie odnaleziono. Przeszukano także tereny Niwek, oraz zbiorniki wodne, bo to jeden z nich wskazał znany jasnowidz, twierdząc że Joanna zginęła z rąk tego z którym była związana emocjonalnie. Niedługo potem u siostry podejrzanego znaleziono torebkę i łańcuszek zaginionej. Kobieta tłumaczyła, że to brat dał jej te przedmioty. Przemka przesłuchano przy pomocy wariografu. Badanie przeszedł pozytywnie, ale policjanci twierdzili, że takie rzeczy się zdarzają nawet jeśli przesłuchiwany jest winny.

Do sprawy wrócono w 2003 roku, kiedy to nowa partnerka Przemysława, zeznała iż ten pobił ją i zgwałcił grożąc, że jeśli nie będzie posłuszna to podzieli los Joanny i skończy pod ziemią. Mimo tych zeznań nie udało mu się udowodnić związku ze sprawą zaginięcia nastolatki. Prokuratura w Tarnowie w 2007 roku umorzyła śledztwo, a Przemysław W. Wylądował w więzieniu za gwałty, pobicia i znęcanie się nad kobietami. W 2014 roku opuścił więzienne mury, i obecnie cieszy się wolnością z nową partnerką.

Teraz po 18 latach powrócono do sprawy i istnieje duże prawdopodobieństwo że wreszcie uda się ją doprowadzić do końca. Śledczy zatrzymali  pod Tarnowem kobietę, która w przeszłości zeznawała już i postawili jej zarzuty.

„W tej sprawie zatrzymano jedną osobę, której przedstawiono zarzut składania fałszywych zeznań w celu umożliwienia uniknięcia odpowiedzialności karnej osobie najbliższej. Pracujemy już od dłuższego czasu nad tą sprawą. Obecnie pod nadzorem Prokuratury Okręgowej w Tarnowie prowadzi tę sprawę Archiwum X Komendy Wojewódzkej Policji w Krakowie. W sprawie pojawiły się nowe okoliczności, wobec tego zaszła konieczność takich działań”– mówi  Wioletta M.

Z  nieoficjalnych ustaleń wynika, że jest ona spokrewniona z podejrzewanym o zbrodnię Przemysławem W. Śledczy nie wykluczają kolejnych zatrzymań.

Ubranie znalezione przez policjantów, wyglądem odpowiadające rzeczom, które w dniu zaginięcia miała na sobie Joanna M

 

 

Komentarze
Loading...