Let’s travel together.

Sprawa małej Elisy, kolejnym przykładem nieudolności biurokratycznej.

0 1 986

Sprawa Elisy Izquierdo jest opowieścią o biurokratycznej nieudolności. Krótkie życie i brutalna śmierć tej dziewczynki było wydarzeniem tak przerażającym, że wstrząsnęło ono nawet najbardziej zatwardziałymi oficerami. Elisa urodziła się 11 lutego 1989 roku w Nowym Jorku. Jej ojciec, Gustavo był szanowanym obywatelem. Kubański imigrant pracował w schronisku dla bezdomnych, jako kucharz i to tam właśnie poznał matkę Elisy, Alidę- narkomankę. Kobieta miała tak duży problem z uzależnieniem, że ćpała nawet wtedy kiedy była w ciąży. W rezultacie dziewczynka  urodziła się uzależniona od kokainy. Gustavo przerażony takim obrotem spraw, złożył wniosek o przyznanie mu pełnej opieki nad dzieckiem. Z uwagi na tryb, życia jaki prowadziła matka, przyznano mu wyłączne prawa do córki. Gustavo był zafascynowany swoją córeczką, od momentu jej narodzin. Mimo początkowych trudności z obowiązkami, jakie niesie za sobą wychowanie dziecka, z pomocą najbliższych radził sobie rewelacyjnie i w 100% realizował się jako ojciec.

„Ona była jego życiem. Zawsze mówił, że jest jego księżniczką. Zapisał córkę do prestiżowego przedszkola i robił wszystko by wyrosła na dobrą, wartościową kobietę”– wspominał przyjaciel rodziny.

W 1991 roku, Awilda wyszła ponownie za mąż. Zapisała się także na terapię by walczyć ze swoim uzależnieniem. W rezultacie otrzymała także prawo do spotkań z córką. Spotkania te odbywały się u niej w domu bez nadzoru ojca. Po kilku pobytach Elisy u matki, Gustavo zauważył niepokojące zmiany w jej zachowaniu. Dziewczynka wyglądała na przestraszoną i wycofaną. Jego obawy o bezpieczeństwo dziecka potwierdziły się, gdy mała zaczęła wracać do domu pokryta siniakami. Mężczyzna wraz z przedszkolnym wychowawcą córki, udał się niezwłocznie do Ośrodka Opieki Nad Dziećmi. Wówczas złożono stosowny wniosek, o odebrania matce prawa do spotkań z dzieckiem. Niestety sąd nie przychylił się do prośby ojca. Zdesperowany Gustavo, kupił więc bilety na Kubę, planując zabrać córkę do swojego rodzinnego kraju. Niestety do lotu nigdy nie doszło. Mężczyzna wylądował w szpitalu, w związku z komplikacjami oddechowymi. Zmarł na raka płuc 26 maja 1994 roku- data jego śmierci, była datą wylotu na Kubę. Śmierć ukochanego ojca, wstrząsnęła małą dziewczynką.

Po śmierci Gustavo, Awilda złożyła wniosek o przyznanie jej pełnej opieki nad Elisą, w czym wspierał ją prawnik i pracownicy socjalni. To samo zrobiła kuzynka Gustavo. Wychowawcy z przedszkola a nawet sam Książę Michael z Grecji, który miał okazję poznać dziewczynkę podczas odwiedzin w przedszkolu, pisali listy do sędziego. W listach informowali o udręce, której doświadczyła dziewczynka z rąk własnej matki. Książę zaoferował nawet stypendium dla Elisy, by ta nadal mogła uczęszczać do prestiżowej placówki wychowawczej aż do klasy 12.  Wszyscy robili dosłownie wszystko, by mała Elisa nie trafiła pod opiekę swego kata. Bez względu na rosnące dowody na to, że Awilda jest złą matką, w 1994 roku, sąd podjął decyzję, która okazała się tragiczna w skutkach.

Gdy tylko dziewczynka trafiła do domu swojej matki, została przepisana do publicznego przedszkola. Ale i tam, wychowawcy zwrócili uwagę, na jej zaniedbanie, niekomunikatywność i wycofanie. Gdy niepokojące zgłoszenia, zaczęły wpływać do Opieki Socjalnej, Awilda natychmiastowo wypisała dziecko z przedszkola. W tym momencie kilkulatka, nie miała już żadnej możliwości obrony przed swoim oprawcą- własną matką. Dziecko zostało zamknięte w swoim pokoju, gdzie przebywało 7 dni w tygodniu, 24 godziny na dobę, pozbawione możliwości korzystania z toalety. W skutek, czego dziewczynka była zmuszona do wypróżniania się w pokoju. Awilda wmówiła, pozostałym swoim dzieciom, że Elisa jest opętana przez diabła. W późniejszym czasie, rodzeństwo dziewczynki zeznało, iż uwierzyli w opowieści matki o rzekomym opętaniu, w skutek czego nigdy nie kwestionowali męki swojej siostry. Sąsiedzi często słyszeli jak Elisa krzyczy i błaga by matka przestała ją krzywdzić: „Nie wtrącaliśmy się. Myśleliśmy, ze to zwykłe karcenie dzieci za złe uczynki”

Piekło, którego doświadczyło kilkuletnie dziecko, jest nie do opisania. Z pewnością, żadne słowa nie oddadzą bólu i cierpienia przez, które Elisa przeszła. Dopiero po jej haniebnej śmierci, na jaw wyszły przerażające fakty. Dziewczynka była zmuszana do jedzenia własnych odchodów, jej głową myto podłogę, gwałcono ją przedmiotami takimi jak szczoteczka do zębów, czy szczotka do włosów, była bita, upokarzana, oraz głodzona. Jej męka zakończyła się 15 listopada 1994 roku, kiedy jej własna matka rzuciła nią o betonową ścianę. Na skutek uderzenia dziewczynka straciła przytomność, i została pozostawiona w łóżku, w takim stanie na dwa dni. Kiedy wreszcie zawiadomiono pogotowie, lekarz mógł stwierdzić tylko zgon. Z nosa i uszu Elisy, wyciekał płyn mózgowo-rdzeniowy, co świadczyło o pęknięciu podstawy czaszki. Lekarz przeprowadzający autopsję Elisy, był wstrząśnięty skalą obrażeń. Dziecko miało ślady po poparzeniach, cięciach, krwiaki, obrażenia wewnętrzne, rozerwany odbyt i krwotok z pochwy, oraz świeże otwarte złamanie palca.

„Elisa, w końcu jest bezpieczna w rękach Boga. Milczenie i zaniedbanie ze strony instytucji opieki nad dziećmi,  doprowadziło do jej śmierci. Oby jej matka nigdy nie zaznała spokoju”.– te słowa podczas ceremonii pogrzebowej padły z ust księdza.

W czerwcu 1996 roku, Awilda Lopez przyznała się do morderstwa, po kilku miesiącach utrzymywania swojej niewinności. Płakała podczas postępowania sądowego. Została skazana na dożywotnie więzienie, a tragedia która dotknęła dziewczynkę stała się symbolem niepowodzeń nowojorskiej Administracji Opieki nad Dziećmi i Sądu Rodzinnego. W roku 2020 Awilda Lopez ma kolejną rozprawę warunkową, a zatem kolejną szansę na wolność.

.

 

Komentarze
Loading...