Let’s travel together.

„Pani jeziora”- Zwłoki białe jak marmur

0 2 539

Jezioro Crescent w Olimpijskim Parku Narodowym w Waszyngtonie szczyci się krystalicznie czystą wodą, która odbija jodłowane zbocza ośnieżonych szczytów wznoszących się ku niebu. Jezioro ma głębokość 182 metrów. 6 lipca 1940 roku, blady świt wznosił się nad cichymi i spokojnymi wodami jeziora. Dwóch mężczyzn wypoczywało w tym urokliwym miejscu, oddając się pasji jaką jest wędkarstwo. W pewnym momencie, w niezmąconej toni jeziora dostrzegli pływający obiekt. Kiedy zaciekawieni podpłynęli bliżej z przerażeniem odkryli,  iż jest to ciało kobiety w zielonej sukience.

Mężczyźni natychmiastowo skierowali się do pobliskiego doku, gdzie poinformowali pierwszego napotkanego pracownika, o swoim znalezisku.

„To musi być jeleń”– sceptycznie skomentował nadinspektor.

Mimo tego mężczyzna udał się nad jezioro, by na miejscu stwierdzić, że jego sceptycyzm był bezpodstawny. Zawiadomiono prokuratora i koronera okręgu Clallam. Ciało kobiety- białe jak marmur, zostało przewiezione do zakładu medycyny sądowej. Jej wiek oszacowano na ok. 30 lat. Zwłoki były bardzo dobrze zachowane, gdyż uległy procesowi zmydlenia. Transformacja ta była możliwa dzięki niskiej temperaturze i zasadowemu odczynowi wody. Pod wpływem soli znajdującej się w wodzie, tłuszcz w ciele nieboszczyka uległ reakcji hydrolizy.

„Ciało nie uległo procesowi rozkładu, nie wydzielało charakterystycznego zapachu- zakonserwowało się”opisywał biegły sądowy.

Dzięki temu ustalono, że kobieta zmarła wskutek uduszenia, a wcześniej została dotkliwie pobita. Zwłoki zostały skrępowane liną i dodatkowo obciążone kamieniami. Szacowano, iż ciało kobiety w zielonej sukience spoczywało na dnie jeziora około 3 lat. W wyniku naturalnych procesów sznury przegniły, a reakcja zmydlenia spowodowała iż ciało stało się niezwykle lekkie, dzięki czemu wypłynęło na powierzchnię.

Znalezisko wywołało sensację, ponieważ była to pierwsza osoba wyłowiona z tego akwenu. Niezidentyfikowana kobieta otrzymała przydomek „Pani jeziora”. Na śledczych pracujących nad sprawą, spadło niezwykle trudne zadanie zidentyfikowania zwłok. Dopiero po 14 miesiącach żmudnej pracy, nastąpił przełom.

Jak powszechnie wiadomo, odontologia jest nauką o rozwoju, budowie fizjologicznej  i patologicznej zębów- jako technika  przy wykorzystaniu kartotek dentystycznych, stała się niezastąpioną metodą podczas identyfikacji zwłok. Niezwykły most stomatologiczny, który posiadała „Pani jeziora”, wykonany był z sześciu porcelanowych zębów pokrytych bitym złotem.  Co w ówczesnych czasach było rzadko spotykane. Zdjęcia i odlewy tego wyjątkowego uzębienia, rozesłano do ponad pięciu tysięcy dentystów w całym stanie Waszyngton. 

Jeden z nich natychmiastowo zidentyfikował kobietę, która przez dłuższy czas była jego pacjentką. Trzydziestoośmioletnia kelnerka, Hallie Illingworth- pracownica motelu nad jeziorem, zaginęła 22 grudnia 1937 roku. Hallie urodziła się w 1901 roku na farmie w Kentucky. Od nastoletnich lat do trzydziestego roku życia podróżowała po kraju, szukając lepszej pracy i lepszego życia. Do czasu, kiedy podjęła pracę jako barmanka w motelu nad jeziorem była 35-letnią, dwukrotną rozwódką. W nowej pracy poznała Montgomery’ego Illingwortha, kierowcę ciężarówki dostarczającej piwo. Para pobrała się w 1936 roku. Mężczyzna był urokliwy, ale miał także swoje brutalne oblicze. Kobieta nie raz zjawiała się w pracy ze śladami pobicia. Na skutek jednego z takich incydentów, utraciła sześć zębów. 

Po zaginięciu Hallie, „zrozpaczony” mąż, odgrywał rolę ofiary twierdząc, że jego żona uciekła z innym mężczyzną. Po roku od momentu zaginięcia żony, uzyskał rozwód i z nową kobietą wyprowadził się do Kalifornii. Śledczy jednak nie mieli wątpliwości- mężczyzna został zatrzymany pod zarzutem morderstwa żony.

Podczas procesu, oskarżony zeznał iż dnia 22 grudnia 1937 roku, wdał się z małżonką w kłótnię, po czym opuścił mieszkanie i udał się do pubu. Po powrocie do domu w późnych godzinach wieczornych, nie zastał żony.

„Sądziłem, że mnie opuściła. Wcześniej doszło między nami do rękoczynów. Uderzyłem ją, a ona nie była dłużna. Nie zabiłem swojej żony”– zeznawał w sądzie.

Po dość długim i zawiłym procesie, oskarżyciel przedstawił przed sądem niezbite dowody wskazujące na winę Montgomery’ego. Zatrudniony w porcie, pożyczył od pracodawcy linę której nigdy nie zwrócił. Tą samą charakterystyczną liną, obwiązał ciało małżonki. Dowiodły tego specjalistyczne testy z zakresu porównywania włókien. Morderca został  skazany na dożywocie. Zmarł w 1975 roku.

Komentarze
Loading...