Let’s travel together.

Morderca pozbawił ją życia w dniu urodzin

0 1 956

To były 21 urodziny Tracey Neilson. Ten szczęśliwa data- 5 stycznia 1981 roku, była również datą jej śmierci.

Tracey Neilson mieszkała z mężem Jeffreyem w Oklahomie. Duet spotkał się na randce w ciemno, kiedy byli nastolatkami. Zakochali się w sobie od pierwszego wejrzenia, a w 1980 roku wzięli ślub i rozpoczęli studia na Uniwersytecie. Tracey skupiła się na fizjoterapii i pracy z osobami niepełnosprawnymi, podczas gdy Jeffrey był chirurgiem ortopedą.

„Była zabawna. Była szalona. Uwielbiała gotować. Była bardzo żywiołowa, kochała ludzi.”wspomniała jej matka.

Po południu w dzień morderstwa młodej kobiety, Jeffrey wybrał się na poszukiwanie prezentu dla żony. Wybrał drogą butelkę perfum. Kupił także dwa homary, które miał zamiar przyrządzić na kolację. W końcu to były jej 21 urodziny, więc chciał aby ten dzień był wyjątkowy. Kiedy wrócił do domu i wszedł do sypialni, spotkał go niewyobrażalny widok. Tracey ubrana w niebieskie dżinsy i koszulę w kratę, leżała na łóżku zadźgana nożem. Kobieta miała poderżnięte gardło, oraz rany kłute na klatce piersiowej. Śledczy prześledzili każdy ruch kobiety, tego tragicznego dnia by móc ustalić przebieg wydarzeń. Tracey zaczęła swój poranek od załatwiania sprawunków. Sąsiedzi zeznali, że widzieli ją przed domem około godziny 11:00 w południe. Tuż po 12:00 bliscy, próbowali skontaktować się z solenizantką by złożyć jej życzenia urodzinowe- nie odbierała telefonu. Przypuszcza się, że wtedy już nie żyła. Dwóch sąsiadów zeznało, że widzieli w tym czasie, w okolicy domu zamordowanej mężczyznę w uniformie. Wyglądał jak serwisant. Świadkowie podali dokładny opis tego człowieka, jednak nie udało się go do nikogo dopasować.

W mieszkaniu nie było śladów włamania, drzwi wejściowe były otwarte. Nie było także śladów walki ani rabunku, ale narzędzie zbrodni, nigdy nie zostało odnalezione. Zabezpieczono jedynie pojedynczy odcisk palca, oraz książeczkę z kwitami. Z jednego z kwitów, wynikało że o godzinie 11:51 w domu miał zjawić się serwisant od naprawy kabli. Kwit zawierał numer pracownika i oraz jego podpis. Policja sprawdziła wszystkie firmy kablowe i telefonicznie, ale żadna z nich nie posiadała w systemie informacji o wizycie w domu Tracy. Udało się ustalić z jakiej firmy pochodzi książeczka, ale do tej pory nie zidentyfikowano tej osoby. Przypuszcza się, że ktoś ukradł książeczkę z kwitami by podstępem uzyskać wstęp do domostw. Mniej więcej w tym samym czasie policja ujawniła, że z mieszkania zabrano spersonalizowany breloczek Tracey. Był w kolorze brązowym, a na przodzie miał napis TRACEY. Oznacza to, że morderca zbiera pamiątki po swych ofiarach.

Kilka lat po morderstwie rodzina męża zamordowanej Tracey, zdołała przekonać ustawodawców, do wydania ustawy o sfinansowaniu pierwszego automatycznego systemu identyfikacji odcisków palców, który był w stanie zeskanować pełną bazę danych. Niestety, odcisk palca znaleziony w mieszkaniu wciąż nie pasuje do żadnego odcisku palca w systemie. Niemniej jednak przełomowy system doprowadził do identyfikacji setek sprawców brutalnych przestępstw w Oklahomie.

Morderca Tracy wciąż jest na wolności.

Komentarze
Loading...