Let’s travel together.

„Jestem w ciąży”- wyznanie czternastolatki jej wyrokiem.

0 5 070

7.11.2010 rok, Brzozówka- niewielka miejscowość w województwie lubelskim. 14- letnia Kamila spędzała tą leniwą, niedziele wraz z rodzicami i dwójką rodzeństwa. Około 11:00 w południe, nastolatka oznajmia bliskim, że wychodzi spotkać się z przyjaciółką, obiecując powrót na obiad. Zgodnie z rodzinną tradycją, domownicy w każdą niedzielę zasiadali wspólnie do stołu o godzinie 13:00. Był to wyjątkowy czas, w którym rodzina mogła porozmawiać o codziennych sprawach. Gdy nadeszła godzina 14:00, a Kamila nadal nie zjawiała się w domu jej rodzice bardzo się zaniepokoili. Nastolatka nigdy się nie spóźniała.

„Ja już wtedy czułem, że  jest coś źle. Czułem to po prostu w sercu, bo ona nigdy tego nie robiła. Jak miała powiedziane, że ma być na pierwszą, to zawsze była”– opowiadał ojciec chrzestny dziewczynki.

Minęło już kilka godzin. Rodzice Kamili, wraz z jej siostrami rozpoczynają poszukiwania, w pierwszej kolejności sprawdzając przyjaciółkę z która dziewczyna miała się spotkać. Okazało się, że tego dnia nastolatki wcale nie były  umówione. Rodzice zgłosili zaginięcie, córki na policję. Rozpoczynają się zakrojone na szeroką skalę poszukiwania. Policjanci wraz z mieszkańcami, przeszukują wieś centymetr po centymetrze. W akcję poszukiwawczą zaangażowano helikopter. W tym czasie ojciec zaginionej, udaje się do domu Karola D- osiemnastolatka w, którym Kamila była zauroczona. Starszy od niej chłopak z bogatego domu bardzo jej imponował.

„Patrzył mi w oczy, zapewniając, że nie wie, gdzie jest Kamila”– mówił jej ojciec.

Mija kilka dni od zaginięcia dziewczynki. Sprawa jest już nagłośniona, a w każdej gazecie ukazuje się zdjęcie, ładnej dziewczyny o jasnobrązowych włosach z dopiskiem- ZAGINIONA. W poszukiwaniach Kamili, bierze udział cała szkoła. Uczniowie wraz z nauczycielami, sprawdzają media społecznościowe, ustalają z kim ostatnio kontaktowała się Kamilka. Lista bilingów, na kilka dni przed jej zaginięciem wykazała aż 80 stron. Na policję zgłosił się, także świadek który 7 listopada widział dziewczynę, na przystanku autobusowym. Według niego wsiadła do srebrnego auta. Sprawdzono setki wytypowanych pojazdów, wraz z ich właścicielami oraz ustalono gdzie ostatni raz logował się telefon Kamili, mimo tego dalej nie wniosło to niczego do śledztwa, a zrozpaczeni rodzice zaczęli uświadamiać sobie, że być może już nigdy nie zobaczą córki.

„Była zawsze uśmiechnięta, bardzo otwarta i ufna. Być może to ją zgubiło. Ale w szkole nie sprawiała żadnych problemów wychowawczych. Czasem przysypiała na lekcjach, czasem się spóźniała, ale generalnie była dobrą uczennicą”– wspominał Dyrektor szkoły w Łaziskach, gdzie do drugiej klasy gimnazjum uczęszczała Kamila.

Mimo dobrej opinii, którą miała nastolatka policjanci przyjęli hipotezę o ucieczce, nie wykluczając jednak morderstwa, napaści na tle seksualnym i porwania. Śledztwo nabierało tempa, a dzięki niemu wyłonił  się nowy obraz „grzecznej” Kamili. Ku zaskoczeniu najbliższych, dziewczynka miała tzw. „drugą twarz”. Na co dzień, poukładana, uczynna, skromna i bardzo nieśmiała, pod przykryciem nocy zawierała nowe kontakty internetowe z mężczyznami w różnym wieku i z różnych środowisk.

„Kamila lubiła się trzymać z chłopakami. Lubiła z nimi jeździć, bardzo dużo rozmawiała przez telefon, ale nam nie zdradzała większych szczegółów dotyczących tych znajomości”– zeznawały jej najbliższe koleżanki.

Pojawiła się więc nowa teoria. Być może Kamila umówiła się na randkę z mężczyzną poznanym w internecie? Dopiero dzięki bardzo drobiazgowej pracy detektywów, nastąpił przełom w śledztwie. Z bilingów wytypowano pięć numerów, z którymi nastolatka kontaktowała się najczęściej. Dwie przyjaciółki i trzech kolegów. Jedna z dziewcząt, zeznała że to z Karolem D. Kamilę łączyły intymne kontakty.

Poznali się w sierpniu. Karol szpanował po wiosce autem rodziców. Jeździł wraz z kolegami. W pobliżu szkoły spotkali Kamilę, która czekała na autobus. Zagadali, zaproponowali wycieczkę. Dziewczyna bez zawahania wsiadła do samochodu. Z Karolem wymieniła się numerem telefonu, a ich drugie spotkanie zakończyło się seksem w samochodzie, na jednej z leśnych dróg z dala od domu. Według Kamili byli parą, a przyjaciółkom, mówiła o nim „mój chłopak”.

Karol D. Jako jedyny z wytypowanych, podejrzanych nie brał udziału w poszukiwaniach Kamili. Mimo iż jego rodzice zapewnili mu alibi, to na nim skupiła się cała uwaga śledczych. Po przewiezieniu chłopaka na komendę, ten nie wytrzymał presji. Przyznał się do obcowania płciowego z małoletnią oraz morderstwa. Wskazał miejsce ukrycia ciała.

W tą feralną niedzielę, Karol zaproponował Kamili przejażdżkę swoim autem. W pobliżu Rudnika, na drodze z Lublina do Kraśnika, chłopak zatrzymał auto i z zimną krwią udusił siedzącą na tylnym siedzeniu dziewczynę. Później zaciągnął zwłoki w pole, wrzucił do dołu i zasypał ziemią.

8 grudnia 2010 roku, miesiąc po zaginięciu Kamili, policjanci w gminie Zakrzówek, w szczerym polu odnajdują jej zwłoki. Konieczna była identyfikacja, którą miał przeprowadzić ojciec dziewczyny. Mężczyzna nie dał rady, a ta odpowiedzialność spoczęła na barkach jej matki, która chwilę po ujrzeniu córki na metalowym, prosektoryjnym stole, straciła przytomność.

Dlaczego doszło do tej makabrycznej zbrodni? Dlaczego nastolatek uważany za dobrze wychowanego, kulturalnego człowieka dopuścił się takiego czynu? W pewien, październikowy wieczór Kamila zadzwoniła do niego, oznajmiając pełnym obaw głosem- jestem w ciąży”7 listopada 2010 roku, Karol spotyka się z dziewczyną tylko po to by nakłonić ją do aborcji. Nastolatka była nie wzruszona na jego prośby i chęci pokrycia kosztów zabiegu. Twierdziła, że urodzi to dziecko. Chłopak przerażony konsekwencjami seksu i ciążą małoletniej w przypływie impulsu, zapomniał jakie konsekwencje niesie za sobą morderstwo. Pod wpływem wściekłości zacisnął dłonie na szyi czternastolatki. Uścisk zwolnił w momencie w, którym ta przestała oddychać.

Sekcja zwłok, nie potwierdziła by nastolatka była w ciąży. Czym sugerowała się Kamila? Czy tanim chwytem ” jestem w ciąży”, chciała zatrzymać przy sobie ukochanego?

„Większość zabójców nie jest agresywnych na co dzień. Ten chłopak też nie był agresywny. Większość zabójców to ludzie impulsywni. Nie wynika to z ich agresji, a raczej świadczy o nieumiejętności kontroli swojego zachowania. To jest taka skłonność do kumulowania się negatywnych emocji, które muszą się kiedyś rozładować. Bardzo możliwe, że on taki właśnie był”wypowiadał się biegły psycholog sądowy

Karol D. Wyrokiem Sądu pierwszej instancji został skazany na 15 lat więzienia. Jako okoliczności łagodzące potraktowano jego młody wiek i nieposzlakowaną opinię.

Komentarze
Loading...