Let’s travel together.

20 lat później i ciągła nadzieja rodziców na powrót Sabriny do domu

0 2 274

5- miesięczna Sabrina zniknęła z swojej rezydencji w Valrico na Florydzie między godziną 00:00 a 6:42 rano w dniu 24 listopada 1997 roku. Jej matka, Marlene Aisenberg, opowiedziała władzom, że ostatni raz była w pokoju córeczki około godziny 23:50- dziecko spało. Nad ranem kobieta obudziła się i zaskoczyło ją, że drzwi do sypialni córki są otwarte. Następnie odkryła, że Sabriny nie ma w łóżeczku. Brakowało również ręcznie wykonanego niebiesko-żółtego kocyka z wizerunkami zwierząt i żółtą lamówką.

Sprawa zaszokowała społeczność, a policja próbowała zrobić wszystko by odnaleźć dziecko i porywacza. Śledczy pracujący na miejscu, dowiedzieli się, że Aisenbergowie pozostawili otwarte drzwi od garażu na noc. Drzwi wewnętrzne również mogły pozostać otwarte, ale małżonkowie nie byli sobie w stanie przypomnieć czy blokowali zasuwę. W rezydencji zabezpieczono ślad buta, oraz pojedyncze, blond włosy w pokoiku Sabriny. Sąsiedzi zeznali, że w tej okolicy było już kilka prób włamań do rezydencji, w których mieszkają małe dzieci. Jeden z sąsiadów zeznał, że około godziny 1:00 w nocy jego pies zaczął szczekać. Kiedy wyszedł na zewnątrz, słyszał tak jakby płacz dziecka w oddali. 

 

Początkowe podejrzenia padły na rodziców dziewczynki, jednak ci stanowczo zaprzeczali udziałowi w zaginięciu ich córki, wierząc, że została ona porwana. Być może przez kogoś, kto nie może mieć dzieci. Policja zabrała z ich domu kilka przedmiotów do analizy, w tym łóżeczko i pościel dziewczynki. W tym samym czasie zrozpaczeni rodzice, publicznie apelowali o bezpieczny powrót Sabriny do domu. Sceptyczni śledczy bez wiedzy państwa Aisenberg, zainstalowali w ich domu kamery. Zgodnie z policyjnymi zapisami nagrań, małżeństwo zachowywało się niezwykle naturalnie w obliczu tej tragedii. Aby udowodnić swoją niewinność matka Sabriny zgłosiła się na badanie wykrywaczem kłamstw, jednak wyniki testu okazały się niejednoznaczne. Mimo tego specjaliści twierdzili, że kiedy badana osoba, zanosi się histerycznym płaczem, wynik testu może być nierównomierny. Krótko po tym, rodzice Sabriny wynajęli adwokata. Czuli, że nie mają wyboru, ponieważ cały czas uważano ich za podejrzanych. Policja odmówiła komentarza w sprawie ewentualnych dowodów w tej sprawie. Opiniowali jedynie fakt, że Aisenbergowie nie współpracowali zbyt dobrze z policją. 

Dwa lata później, w listopadzie 1999 roku, Steve i Marlene zostali aresztowani. Oskarżono ich o spisek oraz mataczenie w śledztwie. Podczas rozprawy odsłuchiwano wyrywki nagrań ich rozmów:

„Dziecko jest martwe i pochowane!” , „Stwierdzono, że jest martwa! Ponieważ to zrobiłeś, dziecko nie żyje, bez względu na to, co mówisz – po prostu to zrobiłeś!”, „Nie skrzywdziłem jej”,„Oni nie znają prawdy, prawda?”

Jednak dwa lata później w 2001 roku, sędzia odrzucił oskarżenia, twierdząc, że prokuratorzy nad wyraz chcieli pokazać swoją siłę. Domniemane stwierdzenia z nagranych rozmów okazały się zbyt zniekształcone, aby je poprawnie zrozumieć. Adwokaci Steve’a i Marlene złożyli wnioski w celu uzyskania od rządu zwrotu kosztów prawnych swoich klientów. Małżeństwo otrzymało 2,7 milionów dolarów odszkodowania. 

W 2017 roku z państwem  Aisenberg, za pośrednictwem Facebooka, skontaktowała się kobieta wierząca, że może być Sabriną. Powiedziała, że ​​nie może znaleźć żadnych zapisków ani zdjęć, z jej pierwszych miesięcy życia. Kobieta była bardzo podobna do pozostałej dwójki dzieci małżeństwa. Kobieta wyraziła zgodę na badania DNA, jednak czy do nich doszło, nie wiadomo. Do opinii publicznej nie podano póki co, żadnych wyników. 

Komentarze
Loading...